Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Najnowsze recenzje
-
'Cóż może być piękniejszego nad człowieka rycerskiego...' brzmi fragment jednej z pieśni, nadając jednocześnie całości płyty niezwykle nostalgicznego charakteru - czas zwalnia tempo, a słuchacz wsłuchuje się w ich piękne słowa, wyobrażając sobie w jak trudnych okolicznościach podnosiły na duchu i pokrzepiały ludzkie serca. Słuchając tych wszyskich pieśni i przyśpiewek patriotycznych (a na płycie ich ilość jest naprawdę imponująca) nie sposób się nie wzruszyć, a Chór i Orkiestra Wojska Polskiego nadaje całości monumentalny charakter, aż chciałoby się całości posłuchać na żywo. Ubolewam, że tego rodzaju zbioru pieśni nie można usłyszeć w całości na Dzień Niepodległości - wiele z tych utworów zostało już zapomnianych przez czas, a warto byłoby odkryć je na nowo kolejnym pokoleniom.
-
Genialny wybór polskich pieśni religijnych z różnych okresów roku liturgicznego. Płyta naprawdę robi wrażenie, a otwierająca 'Bugurodzica' w wykonaniu Chóru Męskiego Filharmonii w Poznaniu (na płycie pieśni wykonują również chóry z Gdańska i Warszawy) wzbudza w słuchaczu takie pokłady patriotyzmu i wewnętrznej duchowości, o które by się nigdy nie podejrzewał. Tak samo rzecz się ma z 'Boże coś Polskę' i łacińskimi 'Gaude Mater Polonia' i 'Te deum', choć każda z pieśni jest niezwykle klimatyczna. Na płycie zostało zebrane, a także pokrótce opisane, co jest bardzo pomocne, prawdziwe i piękne dziedzictwo kulturowe naszego kraju, które na moment przenosi słuchacza w czasie i historii.
-
Gra jest jedną z tych niezwykle złożonych, z dużą ilością elementów i wymagającą jeśli chodzi o czas, skupienie i ilość graczy. Piękna szata graficzna i figurki, estetycznie bardzo wysublimowana, grając można przenieść się w czasie zostając strategiem bitwy jak w feudalnej Japonii. Minusem jest bardzo długi czas przygotowania do gry, właściwie kilka razy potrzebne jest przeprowadzenia próbnej gry, by wejść w klimat.
-
Jestem absolutnie pewna, że to jedyna książka, która w tak precyzyjny i wyczerpujący sposób opisuje charakter i kulturę Japończyków. Mimo wydania oryginału w roku 1946, nie traci na świeżości ani na poziomie merytorycznym. Autorka, amerykańska antropolog Ruth Benedict dostając zlecenie jej napisania, nie będąc nigdy w Japonii (!), a mając do dyspozycji jedynie literaturę i rozmowy z Japończykami w Stanach Zjednoczonych, pokazała jak poważnie i wyczerpująco do tego podeszła. Książka jest tak szczegółowa i drobiazgowa - jak najbardziej w pozytywnym tego słowa znaczeniu - że wszystkie inne współczesne pozycje książkowe tego rodzaju jawią się przy niej jako takie, które ledwie musnęły temat. Książka nie jest łatwą lekturą, jest napisana językiem naukowym, ale właśnie przez to, że jest taka wymagająca, czytelnik po jej przeczytaniu jest tak usatysfakcjonowany poziomem wiedzy, którą otrzymał. Autorka okazała się być genialną obserwatorką, która nie przyjęła żadnych treści jako po prostu czarno-białe, a zamiast tego, opisała wszystkie odcienie narodu japońskiego w sposób bardzo merytoryczny, czego we współczesnej literaturze tego typu szukać naderemno.
-
Niesmak i rozczarowanie. Pomijając kiczowatą okładkę, pojawiające się literówki w tekście, spis treści, którego przytoczone strony nie odpowiadały rzeczywistości (wygląda na to, że ktoś ponumerował strony nie uwzględniając tych z fotografiami), najgorsze dopiero na mnie czekało. Z książki wlasciwie nie wyniosłam żadnych merytorycznych treści, a już na pewno nie takich, o których nie wiedziałam wcześniej. Dowiedziałam się za to, że autorka depiluje miejsca intymne, że jest bardzo wysoka, ma śnieżnobiałą skórę (nie po prostu białą, ale właśnie śnieżnobiałą), jedwabiste blond włosy i wielkie, niebieskie oczy, a opis tych ostatnich przymiotów pojawiał się w książce tak niekomfortową ilość razy, że po przeczytaniu całości recytuję to z pamięci. Może i dałabym pół gwiazdki więcej gdyby autorem książki okazała się osoba, która nigdy wcześniej nie słyszała o Japonii wygrywając tam darmową wycieczkę. Niestety, okazało się zgoła inaczej, a osoba po japonistyce na każdej stronie okazywała raz po raz swoją rzekomą intelektualną i psychofizyczną wyższość nad Japończykami. Wierzyć mi się nie chce, że osoba wykształcona w tym kierunku i przebywającą rok w Japonii, dziwi się wielu tamtejszym zwyczajom, a nawet nie próbuje ich dogłębnie zrozumieć, mało tego, usiłuje 'naprawić', 'nawrócić' japońskie społeczeństwo na jedynie słuszną jej zdaniem drogę, kompletnie nie szanując tym samym (o paradoksie!) odmiennej od swojej kultury, na zasadzie 'co mi się tam podoba, jest w porządku, a co mi się nie podoba jest po prostu nienormalne i zwyczajną dewiacją'. Książka ukazuje jedynie do bólu powierzchowny poziom zrozumienia Japonii i Japończyków, powielając jednocześnie fałszywe stereotypy.