Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
tygrysica
Najnowsze recenzje
1
...
9 10 11
...
40
  • [awatar]
    tygrysica
    „Miejsce egzekucji” autorstwa Val McDermid wydano po raz pierwszy w 1999 roku. Zdobyła ona wtedy wielkie uznanie wśród czytelników oraz krytyków literackich. Po bez mała dwudziestu latach w ciągu, których zakwalifikowano ją do klasyki gatunku, doczekała się w końcu swojej premiery także w Polsce. Jako że ostatnimi czasy stałam się wielką fanką powieści kryminalnych oraz thrillerów to nie mogłam przejść obojętnie obok tej pozycji. • „Choć życie miało wiele wad i niedostatków, alternatywa okazywała się nieskończenie gorsza.” • Oczekiwania moje względem tej książki były dość wysokie i niestety nie do końca zostały spełnione. O ile na początku wciągnęłam się niemal natychmiastowo i z zapartym tchem czytałam każdą stronę, tak po jakiś dwustu pięćdziesięciu stronach, może trzystu, historia ta zaczęła mnie stopniowo coraz bardziej nużyć. Wszystko jakby stanęło w martwym punkcie i nie miało żadnych perspektyw na ruszenie dalej. Momentami przez to myślałam nawet o porzuceniu tej książki. Zaczęło mi zwyczajnie brakować cierpliwości. A to, że na każdy przełom trzeba było trochę poczekać, nie ułatwiało tego zadania. Niemniej uważam, że warto jednak sięgnąć po tą książkę. Val McDermid pozwala tutaj czytelnikowi poczuć się jak prawdziwy detektyw, a powolna fabuła, bez niewiarygodnych zwrotów akcji nadaje tylko realizmu całej tej historii. • „Miejsce egzekucji” zostało podzielone na dwie części. Przez trzy/czwarte pierwszej toczy się wcześniej wspomniane śledztwo dotyczące zaginięcia Alison Carter. Z kolei w drugiej czytelnik zostaje przeniesiony o ponad trzydzieści lat w czasie. Poznaje tam dziennikarkę Catherine Heathcote, która będąc jeszcze nastolatką słyszała o historii Alison i w dorosłym życiu zapragnęła napisać o niej książkę. To właśnie z tej części dowiadujemy się co tak naprawdę wydarzyło się w latach sześ­ćdzi­esią­tych­ w Scardale. • „Posiadanie dziecka sprawia, że nagle orientujesz się, jak wiele nieb­ezpi­ecze­ństw­ czyha na tym świecie.” • „Miejsce egzekucji” pod względem merytorycznym jest świetnie stworzonym kryminałem utrzymanym w mrocznym klimacie, który bez wątpienia zachwyci wielu miłośników tego gatunku, jak i tych dopiero rozp­oczy­nają­cych­ swoją przygodę z nim. W moim jednak odczuciu historia ta mogła być odrobinę krótsza. Wydaje mi się, że wtedy czytałoby się ją znacznie lepiej • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Miejsce egzekucji” autorstwa Val McDermid. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
  • [awatar]
    tygrysica
    Katy Evans swoją twórczością kusiła mnie od jakiegoś czasu. Wszystkie te pozytywne recenzje oraz opinie na temat jej książek sprawiały, że bez przerwy chodziła mi gdzieś z tyłu po głowie. Mimo to z zupełnie nieznanego mi powodu ciągle odkładałam lekturę jej powieści na przysłowiowe „jutro”. Kiedy jednak przeglądając zapowiedzi wydawnicze trafiłam na „Mr. President”, czyli pierwszy tom „White house” poczułam, że muszę natychmiast przeczytać najnowszą książkę Evans, bez względu na wszystko. Intrygujący opis oraz tajemnicza okłada z eleganckim mężczyzną podziałały od razu na moją wyobraźnię. Znając jednak już dość dobrze literaturę kobiecą nie spodziewałam się, że otrzymam coś więcej niż lekką i przyjemną lekturę na jeden wieczór. • „Nigdy nie byłem tak wyraźnie świadomy ceny, jaką zapłaciłem za zwycięstwo.” • Na pierwszy rzut okiem „Mr. President” wydaje się kolejną banalną historią miłosną, jakich wiele na rynku wydawniczym. Jednak po przeczytaniu kilku pierwszych stron szybko można się przekonać, że wcale tak nie jest. Już sam pomysł autorki na osadzenie głównego bohatera w roli kandydata na prezydenta jest niezwykle oryginalny. Osobiście nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim motywem w literaturze kobiecej i jako wielka fanka „House of cards” byłam zachwycona takim obrotem sprawy. W szczególności, że Katy Evans nie potraktowała tego wątku po macoszemu ani nie zepchnęła go na dalszy plan na rzecz romansu, jak to często bywa w przypadku tego typu literatury. Można wręcz odnieść wrażenie, że to na nim skupiła się przede wszystkim, dlatego że znaczna część fabuły to właśnie wybory oraz kampania prezydencka. Autorka tym samym zasłużyła sobie na szczególne uznanie, ponieważ oprócz dobrze poprowadzonego i rozwiniętego wątku miłosnego, umożliwiła czytelnikowi zobaczenie jak wygląda od podszewki proces prowadzenia kampanii prezydenckiej oraz jak wielkich wyrzeczeń wymaga się od kandydatów. • Na tym jednak nie kończy się wyjątkowość Katy Evans i Pana Prezydenta, ponieważ oprócz dobrej fabuły oraz wartkiej akcji można się tutaj spotkać z wyśmienitą kreacją bohaterów. Matthew to ten typ mężczyzny, o którym marzy każda kobieta. Charyzmatyczny, inteligentny, odrobinę tajemniczy i pełen niewymuszonego wdzięku, ale też dobry oraz niezwykle dowcipny. Posiada w sobie coś takiego co niesamowicie przyciąga do niego już w momencie poznania. Bez względu czy się jest mężczyzną czy też kobietą. Z kolei Charlotte to postać jakich brakuje w literaturze kobiecej. Jest totalnym przeciwieństwem typowych bohaterek romansów czy erotyków. Rozważna, odpowiedzialna i bardzo inteligenta. Nie ustępowała w niczym Mattowi. • Po przeczytaniu „Mr. President” wiem już na czym polega fenomen książek tej autorki. Katy Evans ma bardzo dobry warsztat pisarski oraz niesamowity dar do tworzenia historii zapierających dech w piersi. Nie wiem jak ona to robi, ale zwykłe „cześć” wypowiedziane przez bohaterów jest podszyte taką dawką emocji, że przyprawia czytelnika o motylki w brzuchu i palpitację serca. • Jak już wcześniej wspomniałam bardzo spodobała mi się okładka tej książki. W przeciwieństwie do wielu innych romansów nie jest wulgarna i kipiąca nagości tylko subtelna i bardzo dopasowana do treści. Gdyby nawet nie spodobała mi się ta powieść to i tak chciałabym ją mieć na swoje półce ze względu właśnie na okładkę oraz piękną kolorystykę. • „Nigdy nie pozwól nikomu twierdzić, że jesteś zbyt młoda, by prosić o to, czego pragniesz.” • „Mr. President” jest pierwszą przeczytaną przeze mnie książką Katy Evans, jednak na pewno nie ostatnią. Ta piękna historia rodzącego się uczucia między Charlotte i Matthew, pełna drobnych gestów, skradzionych chwili oraz pocałunków wywarła na mnie piorunujące wrażenie. Jestem zdecydowanie na tak, dlatego gorąco polecam wszystkim tą niespotykaną, lecz zachwycającą i pełną pasji historię. Myślę, że sama jeszcze nie raz powrócę do pana Hamiltona i Charlotte. Swoja walką o miłość skradli oni moje serce. • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Mr. President” autorstwa Katy Evans. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
  • [awatar]
    tygrysica
    Kiedy skończyłam czytać „Skradzione laleczki” wiedziałam, że jeśli autorki w drugim tomie utrzymają ten sam poziom to nie ma szans bym się rozczarowała. Jednak Ker Dukery i K. Webster zrobiły coś o czym nawet nie marzyłam. Nie mam pojęcia jak im się to udało, ale „Zaginione laleczki” są jeszcze lepsze niż pierwszy tom! To co autorki zrobiły z tą książką przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Jest to chyba jeden z najlepszych thrillerów jakie miałam okazję przeczytać. • W pierwszym tomie akcja rozpoczynała się dosyć szybko, aczkolwiek potrzebowała chwili na rozkręcenie się. W przypadku „Zaginionych laleczek” czytelnik został wrzucony w wir wydarzeń dosłownie od pierwszej strony. Autorki w tej części postanowiły poprowadzić narrację nie tylko z punktu widzenia Jade, ale również z perspektywy Dilliona i Benny’ego. Moim zdaniem był to fantastyczny pomysł, ponieważ wreszcie mamy możliwość zagłębić się w psychikę oprawcy Jade, ale także mamy okazję lepiej poznać innych bohaterów oraz zobaczyć wydarzenia z szerszej perspektywy. Nie ukrywam, że najbardziej jednak podobały mi się rozdziały, w który narrację przejmował Benjamin. Ponieważ dzięki retrospekcją z jego dzieciństwa dowiadujemy się co ukształtowało jego psychikę oraz dlaczego z małego chłopca wyrósł potwór i sadysta. • „Zaginione laleczki” to bardzo brutalna książka, przed którą przestrzegają nawet same autorki. Nie brakuje w niej dosadnych opisów okrutnych tortur, przemocy fizycznej i psychicznej oraz gwałtów. Ze względu na prośbę autorek nie będę w recenzji przytaczać żadnych przykładów by nie zdradzać fabuły, jednak śmiało mogę powiedzieć, że nie jest to książka dla osób o słabych nerwach czy wrażliwych żołądkach. • Podobnie jak w przypadku „Skradzionych laleczek” oprócz wiodącego prym wątku kryminalnego znajduje się tutaj również całkiem sporo scen erotycznych, z powodu których tę książkę można zakwalifikować nie tylko jako thriller, ale także jako dark romance. • „Czasem twarda, niezależna kobieta potrzebuje bohatera. Czasami bohater potrzebuje kobiety, która go uratuje.” • Nieczęsto zdarza mi się polecić książkę od pierwszej strony do ostatniej, bo zawsze znajdę jakieś minusy, jednak w przypadku serii „Laleczki” jestem gotowa to zrobić. Historia ta całkowicie mnie pochłonęła i nie wyobrażam sobie bym miała nie sięgnąć po jej kontynuacje czy inne książki tych autorek. Ker Dukey i K. Webster stworzyły genialną powieść, której brutalność i realizm wstrząsnął ponownie moim światem. Naprawdę gorąco polecam Wam całą tą serię, jednak uczulam, że nie są to książki dla osób o słabych nerwach czy wrażliwych żołądkach. • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Zaginione laleczki” autorstwa Ker Dukey i K. Webster. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
  • [awatar]
    tygrysica
    Uwielbiam twórczość Martyny Senator. To chyba pierwsza polska autorka, która całkowicie zaskarbiła sobie moją sympatię. Czytanie jej książek to dla mnie czysta przyjemność. Dlatego kiedy miałam okazję sięgnąć po jej najnowszą powieść to nie wahałam się ani chwili. • „Chcę, żeby był tatuażem, który zasłoni stare nieudane wzory i wyryje w mojej duszy coś pięknego. Coś, o czym nigdy nie będę chciała zapomnieć.” • W „Z nicości” podobnie jak poprzednio akcja rozkręcała się stopniowa, ale od samego początku wciągała i trzymała w napięciu. Ciągle coś się tutaj działo, nie zabrakło niespodzianek ani zaskakujących zwrotów akcji. Po raz kolejny nie zawiodłam się ani trochę na twórczości tej autorki i podobnie jak w przypadku „Z popiołów” oraz „Z otchłani” dostałam dokładnie to czego oczekiwałam, czyli wspaniałą historię o miłości, która mimo swojej prostoty i braku oryginalności zachwyca czytelnika. Nie wiem jak kolejny raz udało się to Martynie Senator, ale naprawdę trudno nie polubić tej historii i jej bohaterów. A już zwłaszcza Kuby, który swoja autentycznością skrada serce każdego czytelnika. • Największe wrażenie wywarło na mnie jednak to, że Martyna Senator nie bała się tutaj poruszać trudnych tematów, które zbyt często zostają przez nas przemilczane. Coś takiego jak przemoc fizyczna i psychiczna w małżeństwie czy też rodzinie nigdy nie powinna być ukrywana. O takich rzeczach należy głośno mówić, bo milcząc dajemy ciche przyzwolenie, a tak być nie powinno. Dlatego niezmiernie cieszę się, że o tym tutaj wspomniano. • Nie był to jednak jedyny trudny temat poruszany przez autorkę na łamach tej powieści, ale żeby nie zdradzać zbyt wiele z fabuły oraz nie psuć nikomu przyjemności z czytania nie będę ich tutaj przytaczać. • „Na zewnątrz możemy udawać twardych i niewzruszonych. Ale w głębi serca wszyscy szukamy miłości. Pragniemy być kochani. Czuć się potrzebni. Mieć własne miejsce, w którym moglibyśmy być sobą.” • Twórczości Martyny Senator naprawdę trudno nie polubić. Jej książki zawsze mają w sobie to „coś” co skrada serce czytelnika od pierwszej strony, dlatego osobiście z niec­ierp­liwo­ścią­ czekam na kolejne książki tej autorki, a tymczasem Wam gorąco polecam „Z nicości”. Jej lektura na pewno rozgrzeje Wasze serca i sprawi, że mile spędzicie z nią czas. Osobiście ogromnie ubolewam, że jest to już ostatni tom tej serii. • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Z nicości” autorstwa Martyna Senator. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
  • [awatar]
    tygrysica
    Więcej na : [Link] oraz [Link] • Po raz pierwszy z twórczością Tarryn Fisher spotkałam się sięgając po serię „Mimo moich win”, która wywarła na mnie tak pozytywne wrażenie, że chciałam natychmiast przeczytać inne książki tej autorki. Pech chciał, że wybór mój padł na „Ciemną stronę. Mud Vein”, czyli moje największe rozczarowanie czytelnicze 2017 roku. Książka ta tak bardzo mnie zniechęciła do twórczości Fisher, że gdy usłyszałam o premierze jej kolejnej powieści skrzywiłam się z niesmakiem i postanowiłam czym prędzej o tym zapomnieć. Los jednak miał inne plany względem mnie i po wielkich „namowach” w końcu skusiłam się na „Boginię niewiary”. Założyłam sobie z góry, że przeczytam tą historię tylko po to by ostatecznie przekonać się co do twórczości oraz kunsztu pisarskiego Tarryn. Dlatego zupełnie nie spodziewałam się, że zostanę oczarowana. • „Kobiety są wszechświatem same w sobie. Czują za dużo, mówią za dużo, chcą za dużo - stanowią przeciwieństwo prostoty.” • Ciężko mi jednak wyjaśnić co tak właściwie sprawiło, że „Bogini niewiary” spodobała mi się tak bardzo. W końcu nie jest to ani wyjątkowa, ani oryginalna historia, którą można wychwalać pod niebiosa. Wręcz przeciwnie! Jest to książka z szalonymi i irytującymi bohaterami, pokręconą fabułą oraz z przesadnie przerysowanymi zachowaniami Yary. A jednak coś nie pozwala się od niej oderwać i to tak bardzo, że każde przymusowe odłożenie tej książki na bok wywołuje złość w czytelniku. To niesamowite, ponieważ do tej pory nigdy nie spotkałam się z czymś takim i naprawdę nie wiem co mam o tym myśleć. • Należy jednak przyznać, że autorka w bardzo interesujący sposób przedstawiła tutaj zjawisko zazdrości w związku oraz braku pewności siebie. Historia Yary i Davida jest idealnym przykładem na to jak niszczycielską siłę mają te uczucia. Zwłaszcza w sytuacji, gdy jedno z partnerów częściej obcuje z płcią przeciwną. Wtedy nawet w najsilniejszych związkach zdarzają się pęknięcia, przez które zagląda zielonooki potwór i to bez względy na to czy daje się drugiej osobie powodów do zazdrości, czy też nie. • Podsumowując, moim zdaniem Tarryn Fisher powinna zrezygnować z pisania thrillerów na rzecz pokręconych romansów, ponieważ stanowczo lepiej odnajduje się w tego typu literaturze. Co prawda „Bogini niewiary” nie umywa się do trylogii „Mimo moich win”, lecz jest to niezwykle przyjemna lektura, z którą można bardzo mile spędzić czas. Dlatego osobiście gorąco polecam. Zwłaszcza fanom wcześniej wspomnianej trylogii. • Aleksandra • Ps. Zauważyłam, że bardzo wiele osób nie rozumie odniesienia tytułu do fabuły. Otóż prawie pod koniec zostaje napomknięte, że nie chodzi o wiarę w boga, a o wiarę w uczucia i ich siłę. • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Bogini niewiary” autorstwa Tarryn Fisher. • Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuje portalowi czytampierwszy.pl
Ostatnio ocenione
1 2 3 4 5
...
33
  • Cud uważności
    Nhât Hanh
  • Ważka
    Stokłosa, Anna
  • Vengeful
    Schwab, Victoria
  • Piękne zło
    Ward, Annie
  • Ognista królowa
    King, Emily R.
  • Dwanaście żywotów Samuela Hawleya
    Tinti, Hannah
Należy do grup

Nikt jeszcze nie obserwuje bloga tego czytelnika.
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo