Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Najnowsze recenzje
-
Po przeczytaniu opisu wewnątrz książki oraz po rzuceniu okiem na piękną szatę graficzną spodziewałam się interesującej młodzieżówki, która porwie mnie od pierwszej strony. Jednak czy niesamowita okładka oraz nietuzinkowy pomysłowi na fabułę wystarczą by nazwać książkę dobrą? • „Serce powinno trzymać się w środku. Nie można go chronić, jeśli komuś je oddajesz” • Okazuje się, że niestety nie do końca. Pierwszy tom „Księgi skór” posiada tyle wad ile zalet. Najbardziej rzucające się w oczy jest to, że autorka w żaden sposób nie nakreśliła świata otaczającego bohaterów. Czytelnik zupełnie nie ma pojęcia, gdzie odbywa się akcja ani w jakim miejscu i czasie żyją bohaterowie. Jakby autorka kompletnie zapomniała o tym, że liczy się coś więcej niż główny wątek, a opis otaczającego świata pomaga pobudzić wyobraźnie czytelnika. Jedyną rzeczą dobrze opisaną tutaj były tatuaże i związane z nimi historie, legendy oraz baśnie. Aczkolwiek Alice Broadway nie wykazała się w tym przypadku w ogóle kreatywnością. Skorzystała jedynie z dobrze znanych nam baśni takich jak na przykład ta o śpiącej królewnie. Wielka szkoda, bo choć brzmiało to dobrze to jednak podczas czytania mimo oryginalnego i nietuzinkowego pomysłu na fabułę odnosiło się wrażenie, że gdzieś się już to czytało. • Sam pomysł na fabułę jak już wspomniałam okazał się naprawdę interesujący. Idea życia we społeczeństwie, w którym każdy ważny moment wraz z uczuciami mu towarzyszącymi jest upamiętniany na skórze w postaci tatuażu bardzo mi się spodobał. Gdy dodać do tego jeszcze fakt, że po śmierci każdej osoby z jej skóry powstaje księga skór, mająca za zadanie przechowywać nieśmiertelną duszę denata oraz upamiętniać jego życie, to jestem naprawdę pod wrażeniem. Sama nie raz myślałam o zrobieniu tatuażu, jednak nigdy ten pomysł nie doczekał się zrealizowania. • „Tusz” porusza jednak bardzo ważne kwestię. Autorka między innymi zawraca czytelnikowi uwagę na to, że w życiu nic nie jest czarno-białe, a pozory często mogą mylić. Wydaje się to być wiedzą oczywistą, jednak wielu ludzi ciągle o tym zapomina i ślepo wierzy we wszystko co mówią rządzący lub duchowi przewodnicy. Alice Broadway w swojej książce próbuje zwrócić uwagę czytelnika na to jak łatwo jest nas zmanipulować osobom mającym nad nami władzę. Z tego też powodu autorka prowadzi Leore (i nie tylko) drogami pełnymi wątpliwości i zmuszą ją do weryfikowania posiadanej wiedzy. • Jak już wcześniej wspomniałam „Tusz” może pochwalić się naprawdę bajeczną szatą graficzną. Jak na co dzień nie przepadam za kolorem pomarańczowym, tak tutaj jestem po prostu urzeczona. Okładka jest piękna, błyszcząca, ale też sugestywna i idealnie pasująca do fabuły. To jednak nie koniec, bo w środku można znaleźć piękne grafiki. Powtórzę się już chyba po raz setny, ale okładki od Czwartej Strony i We Need Ya są jednymi z najpiękniejszych na Polskim rynku wydawniczym. • „Lepiej nikogo nie kochać. Ludzie i tak cię zdradzą.” • Ciężko jest mi podsumować „Tusz”, ponieważ książka ta ma tyle samo plusów co minusów. Myślę, że gdybym miała mniej lat to lepiej odnalazłabym się w tej historii. „Tusz” co prawda czytało mi się całkiem nieźle i dosyć szybko, lecz oczekiwałam chyba czegoś odrobinę innego. Z ciekawości jak potoczą się dalsze losy Leory i nienaznaczonych na pewno sięgnę po kolejny tom „Księgi skór”, aczkolwiek nie jest to tak, że będę musiała zrobić to już, teraz, natychmiast. Wam jednak, jeśli jesteście ciekawi tej książki to polecam sięgnąć po „Tusz” i na własnej skórze przekonać się co skrywa ta piękna oprawa. Może akurat Alice Broadway podbije Wasze serce. • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Tusz” autorstwa Alice Broadway. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
-
Ciągle pamiętając lekturę „Fallen Crest” oraz „Anti-Stepbtorher” spodziewałam się po Tijan kolejnej lekkiej książki, z którą całkiem nieźle spędzę czas, lecz szybko o niej zapomnę. Tymczasem Meyer swoją najnowszą powieścią niesamowicie mnie zaskoczyła. Zupełnie nie spodziewałam się akurat po tej autorce tak pełnej emocji, dojrzałej i chwytającej za serce historii. • „Pozwól mi zostać” jest zaskakująco mądrą, ale i trudną książką, która bez wątpienia pozostanie z czytelnikiem na długo. Tijan moim zdaniem perfekcyjnie poradziła sobie tutaj z opisywaną historią. Autorka skupiła się przede wszystkim na żałobie głównej bohaterki, a nie jak to często bywa w tego typu książkach na wątku miłośnym. Co prawda odgrywa on istotną rolę w fabule, lecz to właśnie motyw żałoby wiedzie prym w „Pozwól mi zostać”. Ucieszyłam się z takiego obrotu sprawy, bo choć polubiłam Mackenzie i Ryana oraz przygląda się ich kiełkującemu uczuciu, to jednak obserwowanie jak Mac przechodzi kolejne etapy żałoby oraz to jak jej rodzina zachowuje się w obliczu tak wielkiej straty było znacznie bardziej interesującym doświadczeniem. W szczególności, że jak już wcześniej wspomniałam autorka poradziła sobie po mistrzowsku z przedstawieniem sytuacji oraz przemian zachodzących w głównej bohaterce. • „Tkwi we mnie wiele warstw bólu. Takiego, którego nie potrafię opisać słowami, a pod nim kryje się piekło. Jest krwawe, płonie żywym ogniem. To agonia. Cierpienie. Tortura.” • Najbardziej zaskoczył mnie jednak epilog, a w zasadzie ostatnie jego zdanie. W ogóle nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji na samym końcu książki. Szkoda tylko, że autorka po spuszczeniu na czytelnika takiej bomby postanowiła pozostawić zakończenie takim jakie jest. Dlatego że według mnie zbyt wiele istotnych wątków dla tej historii pozostało bez wyjaśnienia. Do samego końca na przykład nie dowiedzieliśmy się co zawierał list pożegnalny Willow ani dlaczego postąpiła tak a nie inaczej. Naprawdę wielka szkoda. • „Pozwól mi zostać” zwraca na siebie uwagę nie tylko świetną fabułą i mądrym przesłaniem, ale również wspaniałą szatą graficzną. Okładka tej książki oprócz tego, że jest piękna, subtelna oraz odrobinę smutna to jest również niesamowicie dopasowana do fabuły. • „Moja twarz. Moje ciało. Moje serce - to wszystko odeszło wraz z nią, bo ona była mną." • Podsumowując, jeśli spodziewacie się kolejnej historii podobnej do tej w „Fallen Crest” czy „Anti-Stepbrother” w wykonaniu Tijan Meyer to muszę Was rozczarować. Ponieważ tym razem autorka przeszła samą siebie tworząc niesamowitą i poruszającą historię, która nie pozwala oderwać się od niej czytelnikowi, aż do ostatniej strony. Gwarantuje Wam, że czytając wszystkie poprzednie książki Tijan nie doświadczyliście tyle emocji co podczas lektury „Pozwól mi zostać”. Drugiej tak autentycznej i bolesnej historii myślę, że prędko nie znajdziecie wśród literatury młodzieżowej. Dlatego naprawdę gorąco polecam wszystkim przeczytać tą książkę, bez względu na wiek. • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Pozwól mi zostać” autorstwa Tijan Meyer. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
-
Żniwiarza zna już chyba każdy szanujący się mól książkowy. Paulina Hendel swoją najnowszą serią w bardzo krótkim czasie podbiła serca wielu czytelników w Polsce. Nie ma się w sumie co dziwić, w końcu swego czasu była ona nawet uznawana za przełom w literaturze. Wszystko, dlatego że autorka jako jedna z nielicznych postanowiła poruszyć temat mitologii słowiańskiej w książce dla młodzieży. • „Społeczeństwo wkłada nas w pewne formy i robi wszystko, żebyśmy z nich nie wyszli.” • Seria ta początkowo miała być trylogią, jednak wbrew temu co mówiono „Trzynasty księżyc” nie jest ostatnim tomem. Z czego osobiście bardzo się cieszę, ponieważ z książki na książkę kunszt pisarski Hendel jest coraz lepszy, a przygody Magdy, Feliksa oraz Pierwszego wciągają jeszcze bardziej. W tej części autorka przeszła samą siebie. Dosłownie z każdej strony wyskakuje jakiś nawi gotowy pokrzyżować plany naszym bohaterom. Paulina Hendel skupiła się tutaj przede wszystkim na tym jak pracują żniwiarze. Widać, że autorka postawiła podejść do tego bardziej profesjonalnie, w konsekwencji czego opisy działań żniwiarzy oraz postępowania nawich stały się bardziej szczegółowe, przez co nawiązanie do mitologii słowiańskiej są jeszcze bardziej widoczne i odczuwalne dla czytelnika. • Jak już wcześniej wspomniałam warsztat pisarski Hendel uległ znacznej poprawie. Można to już zauważyć od pierwszej strony. Ponieważ dialogi przestały sprawiać wrażenie pisanych na siłę (jak to miało miejsce chociażby w przypadku „Pustej Nocy”), a opisy miejsc i wydarzeń stały się o wiele ciekawsze. Kreacja postaci również uległa widocznej poprawie. Bohaterowie stali się bardziej naturalni i rzeczywiści, przez co czytelnikowi jest łatwiej się z nimi utożsamić oraz złapać wspólny język. Gdyby jeszcze tylko między Magdą i Mateuszem pojawiła się jakaś chemia… • Podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich tomów tutaj również należy się wielki plus za przepiękną grafikę. Okładka tej książki jest po prostu genialna. Nie da się przejść obok niej obojętnie. Uważam, że graficy przy tej serii odwalili kawał dobrej roboty. Każda sroka okładkowa zapragnie mieć obie pozycję w swojej biblioteczce. • „Ktoś inny czaiłby się w cieniu, aż mógłby wbić mi nóż w plecy. Ty oczywiście też wbiłabyś mi nóż w plecy, gdybyś miała okazję, ale przynajmniej otwarcie się do tego przyznajesz.” • „Trzynasty księżyc” autorstwa Pauliny Hendel to według mnie idealna kontynuacja serii Żniwiarz. Autorka ponownie udowodniła, że polska fantastyka nie odstaje w żadnym stopniu od zagranicznej. Dlatego jeśli jeszcze nie czytaliście najnowszej książki Hendel to szybko to nadróbcie. Ponieważ Żniwiarz znowu powraca by ponownie zachwycić czytelnika! Gorąco polecam! • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Trzynasty księżyc” autorstwa Paulina Hendel. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
-
„Kultiego” autorstwa Mariany Zapaty skończyłam już kilka ładnych dni temu, jednak ciągle nie wiem co mam napisać o tej książce. Gdybym miała ocenić ją przez pryzmat pierwszych stu kilkudziesięciu stron to powiedziałabym, że jest to lektura dla wytrwałego i cierpliwego czytelnika. Ponieważ wydarzenia tam rozgrywające się nic nie wnoszą do fabuły, a sama akcja ciągnie się niemiłosiernie. Na szczęście w okolicach mniej więcej dwusetnej strony, jakby po przekroczeniu magicznej bariery, wszystko zaczyna się zmieniać. Akcja wreszcie nabiera tempa, a dialogi stają się coraz śmielsze i zabawniejsze. To właśnie od tego momentu wreszcie zrozumiałam za co czytelnicy pokochali twórczość Mariany Zapaty. • „Ludzie będą Cię osądzać niezależnie od tego, co będziesz robić, Sal. Nie słuchaj ich, bo ostatecznie to ty musisz żyć ze swoimi wyborami i z tym, dokąd cię zaprowadzą. Nikt nie przeżyje życia za ciebie.” • Z pozoru „Kulti” może wydawać się kolejnym romansem jakich wiele, lecz nic bardziej mylne. Mariana Zapata co prawda w swojej powieści wykorzystała znane wszystkim schematy, jednak mimo to stworzyła coś całkiem nowego. W przeciwieństwie do innych książek z tego gatunku czytelnik nie znajdzie tutaj wielu miłosnych uniesień, scen erotycznych czy miłości od pierwszego wejrzenia. Wręcz przeciwnie, autorka w tej powieści postawiła przede wszystkim na przyjaźń. To właśnie ona stopniowo rozwija się na kolejnych stronach powieści, aby dopiero na sam koniec przerodzić się w głębsze uczucie między dwojgiem głównych bohaterów. Po przeczytaniu tych początkowych rozdziałów naprawdę nie spodziewałam się, że historia Sal i Reinera tak bardzo mi się spodoba. W szczególności, że nie jestem zbyt wielką fanką piłki nożnej i podchodziłam do tego wątku bardzo sceptycznie. Jednak obserwując na treningach oraz meczach Salome i inne Dudziarki naprawdę świetnie się bawiłam. • A jeśli już mowa o głównych bohaterach to musze powiedzieć, że na początku szczerze nie cierpiałam Kultiego. Chyba nigdy w życiu nie spotkałam się w żadnej książce z drugą tak opryskliwą i arogancką postacią. Reiner przez większość czasu w ogóle się nie odzywał ani nie okazywał żadnych emocji, tylko stał i nic nie robił. Zupełnie nie potrafiłam go rozgryźć. Salome natomiast to postać z krwi i kości, która miewała zarówno swoje lepsze jak i gorsze dni. Na co dzień była skryta i opanowana, jednak kiedy już wybuchała to na całego. Bardzo spodobała mi się jej relacja z ojcem. Naprawdę rzadko spotyka się tak silną więź miedzy ojcem a dorosłą córką. • „Najskuteczniejszym sposobem utrzymania pokoju jest bycie przygotowanym na wojnę.” • „Kulti” to idealna lektura dla każdego fana kobiecej piłki nożnej i nie tylko. To książka, której jeśli damy kredyt zaufania to odkryjemy, że za nużącym początkiem kryje się wspaniała i nietypowa historia o zaufaniu, przyjaźni, miłości oraz walce o własne szczęście i marzenia. • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Kulti” autorstwa Mariany Zapata. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
-
„Lokatorka” autorstwa JP Delaney od wielu miesięcy wzbudza wśród czytelników wiele emocji. Jedni mówią, że Delaney napisał genialną książkę, a drudzy, że nie dało się tego w ogóle czytać. Dlatego kiedy otrzymałam możliwość przeczytania najnowszej książki tego autora to nie wahałam się ani chwili. Musiałam na własnej skórze przekonać się jak to w końcu jest z twórczością tego Pana. • „Bo jak się okazuje, jedyną rzeczą, której nigdy nie pokazują w filmach jak należy, jest śmierć. Ludzie nie chwytają się za serce i nie leżą bez ruchu, żeby wokół dalej mogła się toczyć akcja. Ciało nie chce umierać. Poddaje się dopiero długo, długo po tej chwili, w której wiadomo że będzie musiało się poddać. Ciało krwawi, drga i łapczywie chwyta powietrze. Ciało walczy jeszcze zacieklej niż ratownicy medyczni biegnący mu na pomoc. Ciało nie chce się pogodzić z tym, co nieuniknione.” • Ostatnimi czasy zdarza mi się czytać coraz więcej kryminałów oraz thrillerów, dlatego też po przeczytaniu kilku rozdziałów „W żywe oczy” wydawało mi się, że niczym mnie ta książka nie zaskoczy. Byłam niemal pewna, że wszystkie moje teorie na sam koniec okażą się prawdziwe. Tymczasem ku mojemu wielkiemu zdziwieniu w mniej więcej połowie książki autor stopniowo zaczął niszczyć wszelkie moje teorie. Kiedy wydawało mi się już, że wiem kim tak naprawdę jest morderca to Delaney obracał całą sytuację o sto osiemdziesiąt stopni i sprowadzał fabułę na całkowicie inny tor. Robił to w tak znakomity sposób, że w pewnym momencie nie było już wiadomo co jest prawdą, a co kłamstwem. Delaney mistrzowsko manipulował odbiorcą i jego uczuciami, za co moim zdaniem należą mu się wielkie brawa. • Książka ta jest dość nietypowa pod względem stylistycznym, ponieważ część dialogów została tutaj zapisana w takiej formie jak w scenariuszu lub sztuce. Jest to dość niekonwencjonalny zabieg w przypadku tego typu literatury, lecz bardzo ciekawy. Idealnie wpasowuje się to w klimat książki, która sama w sobie wydaje się być sztuką specjalnie wyreżyserowaną dla czytelnika. • „W żywe oczy” jest powieścią, która wielokrotnie mnie zaskoczyła i ciągle trzymała w napięciu. Jednak nie tym zaskarbiła sobie moją przychylność tylko wyśmienitą kreacją bohaterów. Zarówno Clair jak i Patrick są postaciami, o których naprawdę ciężko zapomnieć. Nie będę tutaj jednak przytaczać żadnych cech typowych dla nich, ponieważ uważam, że ma to pewien wpływ na fabułę i może to w pewien sposób zniszczyć przyjemność z czytania osobom mającym tą lekturę jeszcze przed sobą. Powiem tylko, że obydwoje są niezwykle charyzmatycznymi postaciami, choć Patrick w znacznie większym stopniu niż Clair. • „Bo jeśli kobieta nie może ufać facetowi, który mówił, że zawsze ją będzie kochał to komu na tym świecie można ufać?” • Na początku wspomniałam, że twórczość Delaneya czytelnicy albo kochają, albo nienawidzą i nic po środku. Osobiście nie należę do żadnej z tych grup, bo choć „W żywe oczy” to znakomity thriller, z którym spędziłam naprawdę dobrze czas, to niestety czegoś mi w nim brakowało. Nie mniej jednak polecam wszystkim sięgnąć po tą książkę. Bez względu na to czy jesteście fanami JP Delaneya czy dopiero zaczynacie swoją przygodę z jego twórczością. Moim zdaniem warto przekonać się na własnej skórze o co chodzi z fenomenem Delaneya. • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „W żywe oczy” autorstwa JP Delaney. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
Należy do grup