Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
katarzynakat
Najnowsze recenzje
1
...
67 68 69 70 71
  • [awatar]
    katarzynakat
    To moja ulubiona powieść Davida Nichollsa. Kupiłam ją na promocji w Biedronce. Po tym jak przyniosłam ją do domu leżała, leżała i czekała na przeczytanie, aż pewnego dnia pomyślałam, że może czas do niej zajrzeć. I to była najlepsza decyzja w moim życiu. Wspaniała historia opatrzona genialnym angielskim humorem Davida Nichollsa, którą udało mi się przeczytać w dwa popołudnia. • Emma i Dex to dwójka przyjaciół. No właśnie, przyjaciół? Tak, przez całe życie obok siebie, po pamiętnym dniu - zakończenie studiów, kiedy to tak na prawdę się poznają, postanawiają spotykać się co roku w jeden dzień, a mianowicie 15 lipca. Gdzie by się nie znajdowali, mieli znaleźć czas tego dnia i spotkać się. Ona? Typowa kujonka, ciamajda, marzycielka, chce zostać pisarką bo kocha literaturę. On? Typowy playboy, kocha kobiety, kocha seks, chce zrobić karierę w telewizji i być sławnym. Los rozdziela te dwie postacie, jednak z roku na rok ich plany, ambicje i marzenia się zmieniają. Karma wraca! Jego los jest całkiem inny niż by chciał, generalnie jego życie obiera inny kierunek, jej natomiast układa się całkiem dobrze po trudnych początkach. Ale czy ich losy się zejdą? Jak długo będą musieli na to czekać? Czy dane im będzie szczęśliwe życie? Tego dowiecie się po przeczytaniu. • Kocham tą powieść! Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się przeczytać tak życiowej powieści. Zero koloryzowania życia, wszystko takie prawdziwe, że trudno uwierzyć. Koniec zaskoczył mnie niesamowicie. Na prawdę! Tyle łez wylanych nad książką to jeszcze nie miałam. I jak mówi cytat, możesz przeżyć całe życie, nie dostrzegając tego, że to co szukasz masz przed sobą. Człowiek szuka szczęścia, miłości, przyjaźni wszędzie, musi się sparzyć milion razy, aż zobaczy, że jest taka jedna, kochająca cię osoba obok ciebie. Ta, która zawsze znajdzie czas, pocieszy, popłacze kiedy trzeba i uderzy w plecy i powie: weź się w garść! To są ważne osoby w naszym życiu. I tym pozytywnym akcentem kończę tą recenzję, chociaż zakończenie książki takie niestety nie jest.
  • [awatar]
    katarzynakat
    uwaga spoiler! • Zawsze, gdy zbliżam się do końca książki, którą czytam przez długi okres czasu (zazwyczaj powodem tego jest jego brak), mam ochotę rzucić tą książką w kąt i wrócić do niej dopiero po kilku miesiącach tylko po to aby móc wydłużyć tę chwilę i móc dłużej żyć w świecie bohaterów, tych dobrych jak i tych złych. Jednak dzielnie trwam do końca i kiedy już przeczytam ostatnie zdania, "przetrawię" ostatnie myśli autora, rozpoczyna się w mojej głowie bitwa myśli. Zazwyczaj są to mieszane uczucia, zazwyczaj jestem zła na autora za takie zakończenie lub za to, że postanowił przerwać pisanie w nieodpowiednim, moim zdaniem, momencie. • Podobnie było w tym przypadku. Skończyłam czytać powieść Davida Nicholls'a pod tytułem "My". Cieszę się, że ta książka jako pierwsza gości na moim blogu. Z Davidem Nicholls'em zetknęłam się po raz pierwszy wtedy, gdy na kiermaszu książek w Biedronce kupiłam powieść "Jeden dzień". Od tego czasu, zakochałam się w pomysłach i stylu pisania Brytyjczyka. Jego niesamowity język i technika sprawia, że chce się czytać więcej i więcej. Dlatego, kiedy tylko zobaczyłam na półce "My", czyli jego kolejną powieść - nie zastanawiałam się długo. Teraz po przeczytaniu jej, jestem smutna i czuję niedosyt. Początkowo akcja wydała mi się, tak brzydko mówiąc, nudna. Zwykła opowiastka o rodzinnych problemach, o zranionym mężczyźnie, który na siłę próbuje ratować małżeństwo, które już w prawdzie nie istnieje. Zaskoczyła mnie jednak dalsza akcja w powieści. Ukazuje wszystkie ludzkie wady, zalety. Pokazuje to, że im człowiek bardziej się stara, tym gorzej wychodzi, jednak kiedy dążymy uparcie do celu, zawsze to osiągniemy, może nie z takim skutkiem z jakim zamierzaliśmy. Najbardziej zasmuciło mnie to, że Nicholls ma bardzo dużo racji. Małżeństwo czy zwykły związek jest skazany na rozpad wtedy kiedy zależy na nim tylko jednej osobie, jednej stronie. To rzecz wiadoma, natomiast, aż ciężko zebrać odpowiednie myśli, bo smutne zakończenie, które nie do końca jest smutne, bo po ostatnich słowach autora można się domyślać, że główny bohater powieści - Doughlas Petersen - próbuje ułożyć sobie życie z poznaną, w trakcie poszukiwań syna Albiego, Freją Kristensen, ale zacznijmy może od początku. • Wspomniałam już, że powieść rozpoczyna się tym, że mężczyzna próbuje naprawić swoje małżeństwo po tym jak jego żona Connie oznajmia mu, że ma zamiar od niego odejść. Łączą ich kontrastowe uczucia, od miłości do nienawiści, po śmierci ich pierwszego dziecka czują się załamani, jednak Doughlas odważnie i dzielnie trwa przy ukochanej kobiecie. Kiedy pojawia się na świecie ich drugie dziecko, syn Albie, ich miłość zostaje dopełniona. Wszystko układa się dobrze, przynajmniej według pięćdziesięcioczterolatka. Po latach, kiedy syn dorósł, Connie postanawia odejść od męża. Zawala mu się świat i postanawia, że wybiorą się razem na ostatnie rodzinne wakacje, które miały być idealne. I byłyby gdyby nie to że nic nie układało się zgodnie z planem, ułożonym przez Doughlasa.Wakacje marzeń zmieniają się w jedną wielką katastrofę. Po jednej z wielu kłótni z synem, Albie postanawia wyjechać z akordeonistką Cat, a właściwie Kat. Ojciec, który wypowiedział kilka słów za dużo, po tym jak jego żona również chce zakończyć te wakacje i wrócić do Anglii postanawia odnaleźć syna w Europie po to aby żona doceniła jego starania i zobaczyła, że kocha ją i ich syna. Udaje mu się to po tym, jak przejechał tysiące kilometrów, wykończony i słaby wreszcie spotyka się z synem dzięki Kat, która "wystawia" swojego byłego chłopaka Albiego w ręce ojca. Już wydaje się, że wszystko ułoży się wspaniale, jednak David Nicholls nie pozwoli długo cieszyć się szczęściem bohaterów, bo główny bohater najpierw zostaje poparzony przez meduzy w Barcelonie, a później dostaje ataku serca. Oczywiście syn się opiekuje, żona płacze szczęśliwa, że Doughlas żyje i ma się dobrze, mimo tego, po powrocie do Anglii Connie odchodzi od męża. Co było bardzo smutnym momentem w książce. Ich drogi się rozchodzą, Connie wraca do swojej pierwszej miłości a Doughlas szuka pięknej kobiety, którą poznał podczas poszukiwań syna. Bardzo wzruszającym momentem był ten, kiedy rozdzielili swoje wspólne rzeczy z wiejskiego domu, Connie podziękowała mężowi, a gdy ten zapytał za co, ona odpowiedziała, że za to że jej nie znienawidził. Były to najbardziej poruszające słowa w całej książce. Uświadamiają nam to, że czasem ludzie robią dziwne rzeczy, może dobre, może złe, mimo to trzeba wierzyć w człowieka i wybaczyć mu. Bo czy nie lepiej żyło by się w społeczeństwie, czy w rodzinie, w której nie byłoby niewypowiedzianych słów? Braku zaufania i utajonych uraz czy nienawiści? Myślę, że byłoby wówczas na świecie całkiem inaczej. • Kończąc ten wpis, mogę jedynie powiedzieć, że humor Davida Nichollsa, typowy dla Brytyjczyków jest czasem tak zabawny, że można śmiać się na głos chociaż często ironiczne i zabawne zdania często ukrywają inne, bardziej głębsze znaczenie. Polecam tą powieść wszystkim tym, którzy lubią czytać o zwyczajnych, ludzkich sprawach, które w rzeczywistości mogą spotkać każdego z nas •
  • [awatar]
    katarzynakat
    Sara Dillon i Max Stella, postacie mocno zbliżone do Chloe i Ryana z pierwszej części „Pięknych”. „Piękny nieznajomy” to powieść, której akcja mocno wciąga i z wstrzymanym oddechem przekręca się kartki w oczekiwaniu na to, co stanie się z chwilę. • Pojawiła się wena, więc trzeba korzystać i tworzyć kolejną recenzję. Już w piątek zapraszam na wyniki losowania „W szponach mrozu” Richelle Mead i recenzję tej książki. A teraz wracając do tematu. Sara Dillon, bohaterka, która mnie okrutnie irytowała, jednak chwilami utożsamiałam się z nią i dzieliłam jej ból. Na Max’a, dziewczyna trafia w klubie, na dobrą sprawę to on ją zagaduje, po czym ona daje mu tzw. kosza. Mężczyzna nie daje za wygraną i po tym, kiedy nagrał telefonem krótki film w chwili kiedy Sara tańczyła, los, lub celowe działanie Max’a sprawia, że spotykają się ponownie, tej samej nocy przy toaletach. Dochodzi między nimi do zbliżenia, które oboje uważają za jednorazową przygodę. Przygoda ta jednak nie kończy się tej nocy w klubie, bo spotykają się nie raz dlatego, że pracują w tej samej firmie Ryan Media Group, znanej już z poprzedniej części. To całkowicie komplikuje ich sytuację. Zawierają jednak pewien układ, który ma się ograniczać tylko do cielesnej bliskości. Kobieta nie chce wiązać się z nikim, po tym jak po swoim jedynym związku, jaki miała w życiu, zostały tylko zgliszcza. Denerwowało mnie jej podejście do sprawy, zamykała się i uciekała od uczucia, nie zwracając uwagi na uczucia innych ludzi, w tym Max’a. Ich związek napiera tempa jak rozpędzony pociąg, który gna w nieznanym kierunku. Właśnie to mnie urzekało w całej tej historii. Nie wiedziałam do końca jak to się zakończy, bo co myślałam, że już wszystko się układa pomyślnie, nagle wyskakiwało coś, co przeszkadzało tym młodym ludziom. Pomysły jakie miał Max, na to aby spędzić z Sarą jeden dzień (zgodnie z umową) były genialne. Nie wiem skąd autorka czerpała inspiracje, ale sceny i sytuacje opisane w książce były tak zaskakujące, że wcale nie dziwiłam się bohaterce, że ciągle myślała na tym, co w danym tygodniu przygotuje pan Stella. • Po tej powieści nie ma co oczekiwać patetycznych i wyniosłych dialogów, miłosnych uniesień godnych klasyki literatury romansu. Autorka pisze przyjemnie, łatwo do zrozumienia i nieskomplikowanie. Jeśli ktoś z Was nie czytał jeszcze „Pięknego nieznajomego”, musi to jak najszybciej nadrobić!
  • [awatar]
    katarzynakat
    Tą pozycję przeczytałam już jakiś czas temu i przypomniałam sobie o niej dzięki „Pięknemu nieznajomemu”, czyli drugiej części „Pięknego drania”. Co przyciąga uwagę? Oczywiście piękna okładka. Lubię kiedy moje oczy widzą przystojnego pana w garniturze, pomimo, że nie widać jego twarzy. Co lepsze, model na zdjęciu idealnie pasuje do osobowości i charakteru Ryana Bennetta, czyli pierwszoplanowego bohatera powieści. • Od początku akcji, poznajemy dwoje bohaterów, Ryana Bennetta, który od 9 miesięcy pracuje w swojej rodzinnej firmie Ryan Media Group i Chloe Mills – asystentka z 6-letnim stażem. Co mnie urzekło w ich relacji to to, że oboje mają cięty język. Ich relacja ulega zmianie już na pierwszych stronach powieści, co pozwala czytelnikowi całkowicie wciągnąć się w ich świat. Kolejnym wątkiem ich związku jest praca nad prezentacją dla Papadakisa, która to całkowicie ich do siebie zbliży. Pożądanie i rządza zgubiła ich dwoje, kiedy to Ryan zaprosił Chloe do sali konferencyjnej po godzinach pracy. Znowu sprawdza się powiedzenie „Kto się czubi, ten się lubi”. Dwoje nienawidzących się ludzi, rzucających się sobie do gardeł, nagle odkrywa, że są dla siebie niesamowicie atrakcyjni. Facet myślący ciągle o swojej asystentce, który błędnie myśli, że chce się z nią tylko przespać, nieoczekiwanie lub oczekiwanie zakochuje się w niej. Wiedzą jednak, że największym ich problemem jest zasada panująca w firmie, która mówi, że nie wolno wchodzić pracownikom w bliższe relacje. Przełomowym dniem w ich stosunkach jest pewna kolacja, na której dochodzi do incydentu, w którym o mały włos nie doszło do odkrycia ich tajemnicy. Nadal starają się trwać jako szef – asystentka, jednak coraz trudniej im utrzymać swoje uczucia i emocje w ukryciu. Jak dokładniej wygląda ich walka o swoją miłość? Musicie sami przeczytać! • Pomysł na tą powieść naprawdę oryginalny, interesujące i wciągające sceny miłosne i nie nużące opisy wykonywanej przez nich pracy czy wewnętrznych przeżyć bohaterów dodają całej akcji dynamiki i szerszego spojrzenia na ich postawy i cele działań. Książkę czyta się wyjątkowo szybko, wystarczy zaledwie jedno dłuższe posiedzenie, po to aby nie stracić ani chwili z życia Chloe i Ryana.
  • [awatar]
    katarzynakat
    Kryminał „Trzy sekundy” stworzony przez dwóch Szwedów, Andersa Roslund’a i Börge’a Hellström’a to najbardziej dopracowane dzieło jakie udało mi się przeczytać. Wszystko, każde zdanie, każda postać jest przemyślana i dokładnie opracowana. Fabuła pełna takich szczegółów, że czytelnik odnosi wrażenie, że stoi w centrum akcji, w tym wypadku czytelnik może wcielić się w przyjaciela Pieta Hoffmanna, który jest szpiegiem w szwedzkiej policji, pomaga mu Erik Wilson – oficer prowadzący. Powieść dzieli się na dwie narracje, pierwsza prowadzona przez tajnego szpiega, druga natomiast opowiadana jest przez Ewerta Grensa, inspektora, który prowadzi sprawy przestępstw, w których udział bierze Piet Hoffmann. Całość ciężko w skrócie opisać, bo książka jest obfita w zawiłe wątki i niespodziewane zwroty akcji. Nie ma się co dziwić jeśli rozmiar tej książki jest potężny, bo ma około 600 stron, ale pochłania się ją w mgnieniu oka. Przeczytanie jej zajęło mi zaledwie cztery dni. Wciąga niesamowicie, dlatego nie zawahałam się na zakup kolejnej części z tej serii, w której bierze udział inspektor Ewert Grens, a mianowicie „Dziewczyna w tuneli”, również autorstwa Andersa Roslund’a i Börge’a Hellström’a. Ciekawe jest również to, że mężczyźni pracując nad tą książką zasięgali porad(?), pomysłów u prawdziwych więźniów. Prowadzili własne „śledztwa” tak aby czytelnik miał wrażenie, że cała akcja prowadzona w powieści dzieje się naprawdę. Główny bohater zostaje wysłany na misję, która zagraża jego życiu. Ma być szpiegiem, a raczej jest w szajce narkotykowej. Niestety plan legnie w gruzach po popełnieniu koniecznego zabójstwa przez Pieta. Tym samym zabójstwem zajmuje się inspektor Ewert Grens i tym samym depcze po piętach tajnego agenta. Zawsze zastanawiało mnie to jak funkcjonują tacy ludzie, zazwyczaj wydawało mi się, że każdy w policji o takich osobach wie, jednak tutaj dowiedziałam się, że tak nie jest, o ile to prawda. Jeden człowiek w policji, tysiące ludzi po tej złej stronie wie o istnieniu jednego człowieka, który działa na dwa fronty, co może z tego wyniknąć? Zapewniam, że nic dobrego! • Szczegółowe opisy pobytu w więzieniu głównego bohatera czasami przyprawiają o dreszcze. A rozmowy osób na najwyższych stanowiskach są takie realistyczne, jak w żadnej innej książce, które do tej pory miałam okazję przeczytać. Sytuacje tam przedstawione, jak wyparcie się przez policjantów i rządzących, którym pomagał Piet, że on z nimi współpracował, przez co więźniowie dowiedzieli się, że Hoffmann jest wtyką, mogło doprowadzić do nieszczęścia, ale czy doprowadziło? Tego dowiedzie się czytając genialny Szwedzki utwór. Dodatkowo w całą akcję wplątana jest rodzina Pieta Hoffmanna, która myśli, że mężczyzna prowadzi firmę ochroniarską. Niczego nieświadoma żona traci na kilka miesięcy męża, ale czy do niej wróci? Czy Piet zobaczy się jeszcze ze swoimi dziećmi, które kocha nad życie i dla nich zastanawia się nad sensem dalszej pracy dla policji? • Tytułowe trzy sekundy, to czas, w którym Piet Hoffmann musi uratować swoje życie w idealnie dopracowanym przez niego planie. Jednak czy uda mu się przeżyć? Czy przezwycięży wszystkie przeciwności losu i czy przeskoczy kłody, które jego przełożeni rzucali mu pod nogi? Wspaniała akcja z jeszcze lepszym, zaskakującym zakończeniem to najlepsza powieść dla wymagających czytelników, nie polecam czytać na szybko, bo łatwo się zagubić, trzeba poświęcić jej trochę więcej czasu i uwagi, ale warto, na prawdę warto!
Ostatnio ocenione
1 2 3 4 5
...
66
  • Piorun
    Lingas-Łoniewska, Agnieszka
  • Tajfun
    Lingas-Łoniewska, Agnieszka
  • Tysiąc dni bez ciebie
    Velevitka, Luna
  • Rzeka
    Kusiak, Anna
  • Żywioł gangstera
    Mak, Katarzyna
  • Kaprys gangstera
    Mak, Katarzyna
Należy do grup

grejfrutoowa
basia.ptasznik
ksiazkomania
ilona3
adisara1
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo