Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Najnowsze recenzje
-
Misterna konstrukcja kryminału gdzieś po drodze rozmywa się. Nie jest to więc najlepsza książka tego autora. Słabsza nawet od filmu. Poczytać można, ale bez rewelacji.
-
Kultowy serial przerobiony na książkę. Albo odwrotnie :)) Świetnie się czyta i w wyobraźni można przywołać sobie poszczególne sceny, które są w zasadzie wiernie odtworzone. Jedna z najlepszych obyczajówek PRL-u.
-
Akurat ta książkę czyta się dużo gorzej niż ogląda film. Moim zdaniem jest to wina chaotycznej prozy, natłoku epizodów (zupełnie niepotrzebnych) i rozwleczenia całej narracji. Mit tej książki nie pokrywa się z dzisiejszymi oczekiwaniami.
-
Na pewno lekkie rozczarowanie. Nie jest to bowiem typowy kryminał. Nie wiem nawet czy jest to powieść sensacyjna, czy może raczej powieściowy melodramat. Zresztą sama forma opowieści też jest mocno skomplikowana. Składa się z dwóch płaszczyzn: teraźniejszej w której prowadzone jest śledztwo odnośnie zbrodni sprzed lat, oraz przeszłej stworzonej w oparciu o zapiski pamiętnika, jak również opowieści ludzi "z tamtych lat". • Moim zdaniem lepiej czyta się o przeszłości, bo teraźniejszość jest taka trochę nijaka. Być może to wina nudnego bohatera - postaci co najmniej irytującej i naiwnej. Ale to akurat wina autora, który tworząc główną postać wyposaża ją w odpowiednie atrybuty. Nie wiem jak wam, ale mnie strasznie denerwuje fanatyzm gadżeciarstwa w jaki nieraz popadają literaci szczegółowo opisując nowinki techniczne i nie tylko. Dlatego bohater mimo swoich 60-ciu lat nie tylko zna się na muzyce i filmach, ale również sprawnie lawiruje w świecie nowoczesnej techniki i swój upierdliwy snobizm podkreśla I-Padami, Blue-Rayami itp. • A sama fabuła niestety z każdą stroną traci na swej sensacyjności. Początkowe śledztwo i grzebanie się w tragicznej przeszłości przeradza się w tani melodramat, zakończony połowicznym sukcesem. Częściowo otrzymujemy wyjaśnienie, wybielamy sprawczynie, ale z drugiej strony czujemy pewien niedosyt, bo w gruncie rzeczy nic takiego się nie zdarzyło.
-
Świetna książka, którą bardzo przyjemnie się czyta. I tylko szkoda, że Szakal jednak nie zabił prezydenta, albo raczej, że autor kończąc swoją historię nie uśmiercił obu głównych bohaterów. Szakala i komisarza Lebel'a.