Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Do czytania wybieram najczęściej literaturę sprzed XXI wieku, nie stronię od liryki i dramatu, czasami sięgam po reportaż, a najrzadziej decyduję się na literaturę popularnonaukową. Bardzo lubię czytać biografie, wspomnienia, listy i dzienniki.
Poniższe wyrywki z czytanych przeze mnie tekstów mocno ze mną współgrają, więc są przedłużeniem tych kilku słów o sobie :)😊
„Ciekawe jest widzieć, że niemal wszyscy ludzie wielkiej wartości zachowują się z prostotą i że niemal zawsze owa ich prostota jest brana za świadectwo tego, że są niewiele warci”.
Myśli, Giacomo Leopardi
„Intensywność marzeń, ważniejsza jest od ziszczeń”.
Wysoki Zamek, Stanisław Lem
-
Jednym tchem wysłuchałam tej znakomitej książki Orwella, który z dbałością o detale opisał dwa światy pewnego komiwojażera. Z nostalgią i melancholią pokazał dzieciństwo, czyli świat pełen beztroski i radości z drobiazgów, który jednak przeminął i drugi świat, odmalowany zdecydowanie mniej subtelnie, ten, który trwa, a w którym czar prysł, bo nagle, wraz z osiągnieciem dojrzałości, ożenkiem, stabilizacją na kredyt, życie straciło swe najlepsze powaby. Od czasu do czasu, z wynurzeń George’a Bowlinga, jak diabeł z pudełka wyskakują również przeczucia dotyczące strasznej wojny, która, według bohatera, tak jak i ta pierwsza, wielka wojna, zmieni porządek świata na gorsze. • Bowlinga gnębi życiowa chandra, a przeczucie nadejścia kolejnego konfliktu zbrojnego między Europejczykami wpędza go w przygnębienie, dlatego, między innymi, postanawia zrobić sobie urlop od codzienności i jedzie do miasteczka, w którym spędził dzieciństwo i swoje najlepsze lata. • Nie bierze jednak pod uwagę czasu, który upłynął od ostatniej jego tam wizyty, a wiadomo, panta rhei. • Moje pierwsze refleksje, które nasunęły mi się już na początku słuchania tej powieści: • - Jakże ten tekst jest autentyczny i prawdziwy, • - Co za świeżość języka i jego aktualność. • Mnie nawet ten obraz życia małżeńskiego przekonuje, mimo że można potraktować go jako mocno obrazoburczy. Jednak w końcu to nie jest powieść obyczajowa w jej dzisiejszym rozumieniu, więc i bohaterowie nie są idealni do bólu. • Warto poznać twórczość Orwella nie tylko poprzez jego dwie, wiadomo jakie, książki. • Tylko jeden, ale jakże trafny cytat: • „zawsze jakimś dziwnym trafem wpada wam w ręce dzieło, które stanowi dla waszego intelektu, w jego aktualnym stadium rozwoju, wprost idealną strawę, tak idealną, że wydaje się wam, iż autor napisał je specjalnie dla was”.
-
Za mną ostatni, z tego zbioru, dramat autora, zatytułowany „Dwa teatry”. Tak jak i te wcześniejsze, tylko sprawiał wrażenie nieskomplikowanego. • Świetny był pomysł pokazania teatru w teatrze, bo przecież „nie wszystko się kończy po zapuszczeniu kurtyny”. • Wspaniale współgrały senne wizje dyrektora z jego zainteresowaniami psychoanalizą, symboliką, znaczeniem snów i ukłonem w stronę Freuda. I te sny Laury, nasycone kontrastowymi kolorami stanowiły niezwykle ciekawą pauzę pomiędzy kolejnymi aktami sztuki. • I tajemniczy, liryczno-poetyczny Chłopiec z deszczu, obok zwyczajnego Montka, technicznego od dekoracji i przewidywalnego, niewyszukanego w poglądach i ocenach, Woźnego. • Czy to jest jeszcze realizm? Gdzie jest granica między jawą a snem? • Ku zastanowieniu: • „I ty, i twój autor, którego wystawiasz, i widz z teatralnej sali idzie czasem dalej, gdzieś indziej niż myślisz”
-
Na początku książki autorka sama przyznała, że korespondencja z tajemniczym fanem stała się „ramą i łącznikiem” dla czterdziestu opowiadań satyrycznych. Ta wymiana listów to rodzaj „konferansjerki między opowiadaniami”. Każdy humorystyczny utwór lub ich grupa poprzedzone są listem nieznajomego, w którym przedstawia on jakieś uwagi (zazwyczaj krytyczne) związane z tematyką lub formą tekstów Grodzieńskiej, tych publikowanych lub tych scenicznych. Autorka zżyma się na te jego uwagi, obficie je komentuje oraz tworzy listowną odpowiedź. I ten schemat stanowi tę formalną ramę dla tekstów właściwych, czyli opowiadań satyrycznych. • A czy ta korespondencja to prawda, czy fikcja chyba nie ma znaczenia. Jako rama sprawdza się całkiem nieźle. I chociaż ciekawy zabieg zastosowała Grodzieńska, to czegoś mi w tych listach brakowało, może porozumienia pomiędzy piszącymi? Wydawało mi się, że autorka stale musi odpierać ataki, odbijać piłeczkę, coś udowadniać, etc. Mało optymistyczna była ta korespondencja, taka ciągła próba sił. • A same opowiadania? Jak zwykle dowcipne i zabawne, rozbrajające i krytyczne. Tylko kilka z nich znałam wcześniej, dlatego nie odczułam, że czytam ciągle to samo.
-
Każde kolejne zderzenie z humoreskami autorki jest dla mnie przede wszystkim spotkaniem z nienaganną polszczyzną. Oprócz niej w pakiecie otrzymuję żywą inteligencję, niebywale trafną obserwację psychologiczno-socjologiczną Polaków doby PRL-u, wysokiej klasy i doskonałej jakości satyrę, bo jeszcze na przedwojennym poziomie, kiedy granicę dobrego smaku niektórzy mieli we krwi. • A żeby treści stało się zadość zbiór ten zilustrowała sama Ha-Ga. W swym wyrazistym stylu.
-
„Plagi i plażki” mają tę przewagę nad innymi czytanymi przeze mnie tekstami Stefanii Grodzieńskiej, że posiadam je na wyłączność. Są jedyną książką tej autorki w moich zbiorach. I mimo swoich 73 lat, całkiem nieźle się trzymają, za co chwała wydawnictwu „Czytelnik”. A jeżeli chodzi o wydawnictwo, to na ostatniej stronie książki umieściło ono taki zwrot do szeregowego odbiorcy: „Wydawnictwo prosi o nadesłanie uwag o przeczytanej książce, dotyczących jej tematu, treści, języka, wyglądu zewnętrznego, popełnionych w niej błędów i omyłek oraz o wyrażenie życzeń, do których wydawnictwo mogłoby się zastosować w swej dalszej pracy”. • Z ukłonem i kurtuazją, „Czytelnik” - czytelnikowi ;) • A jak się czytało felietony satyrycznej pani Stefanii? - ktoś zapyta, nie wiem kto, ale może trafi się jakiś zaciekawiony amator. Śmiem donieść, że felietony są wyborne! Tak jak i te w „Rozmówkach”, wydanych dwa lata wcześniej, teksty w „Plagach i plażkach” ujęły mnie swoim staroświeckim urokiem i humorem, dość anachronicznym, ale z klasą i na poziomie.