Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Do czytania wybieram najczęściej literaturę sprzed XXI wieku, nie stronię od liryki i dramatu, czasami sięgam po reportaż, a najrzadziej decyduję się na literaturę popularnonaukową. Bardzo lubię czytać biografie, wspomnienia, listy i dzienniki.
Poniższe wyrywki z czytanych przeze mnie tekstów mocno ze mną współgrają, więc są przedłużeniem tych kilku słów o sobie :)😊
„Ciekawe jest widzieć, że niemal wszyscy ludzie wielkiej wartości zachowują się z prostotą i że niemal zawsze owa ich prostota jest brana za świadectwo tego, że są niewiele warci”.
Myśli, Giacomo Leopardi
„Intensywność marzeń, ważniejsza jest od ziszczeń”.
Wysoki Zamek, Stanisław Lem
-
Genialnie Mariusz Urbanek opisał sylwetki i dzieje lwowskich matematyków oraz klimat przedwojennego Lwowa. • Książkę czytałam jednym tchem i nie miałam ochoty odłożyć jej nawet na chwilę, a będąc totalną ignorantką w dziedzinie nauk ścisłych, nie znałam zupełnie nazwisk bohaterów tej niecodziennej biografii. Na szczęście to się zmieniło. • Trzeba przeczytać, by zrozumieć fenomen tego utworu, który bardzo polecam.
-
Układ tej książki niezmiernie mi odpowiadał, bo krok po kroku dowiadywałam się, jak w tych samych aspektach mądrze dbać i na co zwracać uwagę podczas wspólnego egzystowania na tym samym terytorium i z psem, i z kotem. Sposób, w jaki autorka dzieli się swoją wiedzą, w jaki radzi czytelnikowi, jest szalenie przejrzysty i zrozumiały, a przytoczone przykłady różnych niepożądanych zachowań człowieka w stosunku do zwierząt, na długo zostaną w jednej z przegródek mojej pamięci. • Uważam, że jest to idealny poradnik dla opiekunów zajmujących się jednocześnie zwierzakami z rodziny psowatych, jak i kotowatych, co nie znaczy, że miłośnicy li tylko psów, lub tylko kotów mają go nie czytać. Zadeklarowanego psiarza lub psiarę wywody o kotach pewnie będą nudzić i vice versa, w przypadku kociar i kociarzy ;) ale przecież mogą oni czytać wybiórczo. • Na początku sceptycznie podchodziłam do tej książki, bo obawiałam się jakości tej twórczości napisanej przez „osobowość” istniejącą i publikującą w szeroko pojętej sieci. Jakże miło się rozczarowałam! I nawet żałuję, że nie po drodze mi z Instagramem, bo nie mogę śledzić konta Magdy Firlej-Oliwy, weterynarz.tez.czlowiek. • Mimo iż niejednokrotnie (szczególnie na początku) irytowało mnie nadużywanie przez autorkę słówka… „niejednokrotnie”, wybaczyłam autorce to niejednokrotne nadużycie, bo naprawdę wiele się dowiedziałam, mimo iż wydawało mi się, że już wiele wiem.
-
Stefania Grodzieńska po raz kolejny w satyrycznej odsłonie. Tytułowe kawałki zaś, to nic innego jak teksty pisane na zamówienie, między innymi do „Szpilek”, „Przekroju”, „Kobiety i Życia”. W tym zbiorku znajduje się wybór tych lepszych i najlepszych, według autorki, felietonów i humoresek, posegregowany zgodnie z czasem ich powstawania. Są płodne i obfite lata czterdzieste, wydajne: pięćdziesiąte, sześćdziesiąte i siedemdziesiąte oraz chude i smutne lata osiemdziesiąte, a na koniec odkrywcze lata dziewięćdziesiąte. • Mimo iż sporo kawałków z tych wczesnych lat już znałam, to nie czułam rozczarowania, bo dobrego humoru przecież nigdy dość. • Smakoszy twórczości autorki nie zdziwi na pewno moja sympatia do serii felietonów zatytułowanych „Spotkania z Alicją”. Alicją, która jest trochę oderwana od rzeczywistości i postrzega świat nieco inaczej niż wszyscy. Myślę, że sporo takich Alicji chodzi po świecie i wielu z nas posiada je w swoim, bliższym bądź dalszym, otoczeniu. Alicja była, jest i będzie, co udowodniła córka pani Stefanii, Joanna Jurandot – Nawrocka, pisząc i dołączając do tego zbiorku całkiem udany tekst pt. „Alicja na nowe tysiąclecie”. Można w nim zaobserwować, że „alicjowatość” przechodzi z pokolenia na pokolenie i wciąż jest aktualna. • Świetny też jest tekst z lat sześćdziesiątych o braku w języku polskim… feminatywów, gdy jeszcze to pojęcie nie zostało wymyślone ani spór, o ich używanie bądź nadużywanie. • I co ważne dla mnie, w tej książce znalazłam odpowiedź, dlaczego akurat „Urodził go „Niebieski Ptak” jest moją ulubioną książką wspomnieniową autorki, bo jak sama pisze, powstał on „ze smutku i z tęsknoty”.
-
Chociaż gorzki w swej wymowie felieton tytułowy, „Brzydki ogród”, znałam wcześniej i w dodatku nie został on moim faworytem, to malarska parafraza „Śniadania na trawie” Maneta, na okładce książki, bardzo przypadła mi do gustu. I uśmiechnęłam się jeszcze przed otwarciem zbioru humorystycznych felietonów Stefanii Grodzieńskiej. • A potem znowu się uśmiechnęłam, szerzej, gdy przeczytałam zabawny tekst pt. „Głupie pomysły na wiosnę”. • Jednak gdy dotarłam do serii spotkań z Alicją, śmiałam się najszerzej. • Kim jest Alicja? • Autorka anonsuje ją tak: „W roku 1945 zaczęłam pisywać felietony w formie rozmów z typową idiotką owego czasu, którą nazwałam Alicją. W ten sposób powstało coś w rodzaju tygodniowej kroniki aktualności, która ciągnęła się przez kilka lat”. • Tyle lat minęło, a Alicja wiecznie żywa. Jak dotąd najwięcej felietonów z Alicją znalazłam właśnie w tym zbiorze.
-
Piękny, romantyczny poemat o bólu i stracie. • Roch Siemianowski znakomicie przeczytał ten tekst i oddał wszystkie ojcowskie rozterki, od nadziei począwszy po czarną rozpacz. • Powiało Hiobem.