Wypożycz w bibliotece pedagogicznej

Recenzje
-
Długo wyczekiwany „Mleczarz” w końcu pojawił się w przekładzie. Pojawił się i bardzo mnie zawiódł. Może nie tylko mnie? Ale do rzeczy… • Akcja rozgrywa się w pewnym mieście, być może jakimś irlandzkim. Główna jej bohaterka jest postacią bardzo charakterystyczną. Czytuje książki przemierzając jednocześnie miasto, a wieczorami uczęszcza na lekcje języka francuskiego. Ktoś powie, nic nadzwyczajnego… Niestety, nie w tych realiach powieściowych. Średnia siostra, bo bohaterka tak właśnie siebie przedstawia, tym swoim „dziwnym” sposobem bycia zwraca uwagę tytułowego „mleczarza”. Mleczarz należy do pewnej organizacji paramilitarnej i nie cieszy się w okolicy dobrą sławą. Zaczyna dosłownie uganiać się za dziewczyną i zdaje się, że nie całkiem łatwo będzie można się go pozbyć. Miasteczko nie jest ogromne i każda nawet najdrobniejsza plotka rozchodzi się w nim lotem błyskawicy. I tak już za moment o jej relacji, nie-relacji z „mleczarzem” wiedzą wszyscy. Wątek ten jednak tonie w całej masie scen, opisów, anegdot dotyczących sytuacji polityczno-społecznej mieszkańców tego miejsca o bardzo wywrotowym charakterze. • Książka w mojej ocenie jest bardzo mocno przegadana. Momentami zawiera zbyt dużo scen zupełnie niewiele znaczących dla całości. Powiem krótko, od dawna nie byłam aż tak przytłoczona czytaniem powieści wyróżnionej prestiżową nagrodą. Jedyne słowo jakie do dziś huczy w mej głowie po tej lekturze to niestety „paramilitarny” we wszelkich jego odmianach. Do przesady stosowane niemalże na każdej z jej stron. Dla mnie ciężkostrawne… Cóż…
Dyskusje