Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Najnowsze recenzje
-
Sięgnąłem po tę książkę za sprawą niedawnego pobytu w Wałbrzychu. W zasadzie czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce, a dotyczy Dolnego Śląska regionu pełnego tajemnic, a literacko podkolorowane przez autorów sprawiają, że zaciekawienie literackie tym regionem jest z mojej strony coraz większe. „Waldenburg” okazał się pozycją ciekawą, ale na plecy mnie nie rzucił. Autor czerpał z całego dorobku popkultury pełnymi garściami, montując całkiem sprawną historyjkę. Tajemnicze zabójstwa, źli Rosjanie, nieposzlakowany spec od rozwiązań zagadek kryminalnych z okresu II RP. • Czytało się wprawdzie dobrze — za sprawą powiększonej czcionki i dużej ilości „światła”. Nie obyło się od paru błędów przeoczonych przez autora i być może redaktora. Jak choćby to, że kiedy dopiero co uwolniony Jan Wolak z lubelskiej katowni SB, jako quasi pułkownik zapisuje w notesie pozyskaną informacje długopisem. Wydarzenia dotyczą roku 1946, długopisy wprawdzie były już na świecie, ale na ziemie polskie trafiają dopiero w latach 50. i stanowią nie lada rarytas. Może ten szczegół był jednak umyślnym zabiegiem artystycznym? Jak parafrazowane zdanie z Czasu apokalipsy — F.F. Coppoli, które wypowiada Wolak, zapalając papierosa „uwielbiam smak papierosa na świeżym, chłodnym powietrzu, tuż przed świtem”, w oryginale dotyczyło to napalmu. No i opis sceny jak ucieka Wolakowi, przesłuchiwany w prosektorium niemiecki patomorfolog. Ktoś, kto widział „Wilcze echa” - Aleksandra Ścibor-Rylskiego wie, o czym piszę. • Ogólnie książkę można przeczytać, choć trochę mało w niej Wałbrzycha. Dlatego ani nie polecam, ani nie odradzam.
-
Bardzo dobry reportaż, choć spodziewałem się czegoś innego. Autorka na przykładzie jednej rodziny — tytułowego Księgarza z Kabulu — przedstawia stosunki społeczne w Afganistanie. Obraz, jaki wyłania się z tej opowieści to świat nie tylko odległy kulturowo, ale przede wszystkim tkwiący w opresji religijnego amoku. Wszelkie próby wyrwania się z tego świata kończą się raczej niepowodzeniem. Osoba buntująca jest traktowana jak swoisty outsider, a nawet obcy, którego należy wykluczyć ze społeczności, nawet sięgając po uśmiercenie. • Aranżowane małżeństwa mogą wprawdzie budzić sprzeciw czytelnika w Polsce, ale trzeba pamiętać, że do niedawna takie sytuacje zdarzały się i na ziemiach, które obecnie zamieszkujemy. Natomiast dysproporcja wieku małżonków, gdzie wydaje się jedenastoletnie dziewczęta za dużo starszych mężczyzn jednoznacznie, budzi sprzeciw moralny czytelnika. Choć jeszcze w XIX wieku we Francji na mocy prawa zezwalano na legalne stosunki seksualne kobiet/dziewcząt po ukończeniu 11 lat (1832r.). No cóż w niektórych rejonach świata czas wyraźnie zwolnił lub się zatrzymał. • Nie mniej książka jest ważna ku rozwadze wszystkim tym, którzy chcą w XXI wieku modelować życie społeczeństwa na własną modłę. Czytając "Księgarza z Kabulu", mamy wgląd, jak wygląda życie ludzi pod jarzmem jakiejkolwiek dyktatury tak duchowej, jak i politycznej. • Bardzo polecam sięgnąć po tę książkę.
-
Książkę zaproponował mi algorytm na portalu lubimyczytac.pl. Sięgnąłem, przeczytałem i napiszę, że bardzo mi się podobała. Fakt, że wątkiem chłopskim jesteśmy trochę bombardowani, ale Saga o ludziach ziemi zasługuje na szczególną uwagę, a ponadto jest godna polecenia. • Autorka na podstawie wspomnień własnej rodziny mieszkającej na Kujawach. Zapoznajemy się z awansem społecznym Hanki od córki komornicy, do matki syna, który stał się czynszownikiem. Przedstawione w niezmiernie ciekawy sposób są relacje między poszczególnymi gospodarstwami chłopskimi. Akcja książki zaczyna się w drugiej dekadzie XIX w. Dlatego też można śledzić stopniowy postęp kultury rolnej, a i przemian obyczajowych. Mamy tu przedstawioną swoistego szeptuchę (lubię to słowo), oczywiście kobieta od wszelakiej pomocy na każdą bolączkę, chorobę. Wiadomo, w tamtych czasach chłopa na lekarza nie bardzo było stać, więc korzystano z takowych pań najczęściej w formie wymiany barterowej. • Mamy też wątki miłości spełnionej, jak i nieszczęśliwej. Książka bardzo przypadła mi do gustu, Na stoliku leży już kolejna część Sagi. • Gorąco polecam
-
Po tytule spodziewałem się trochę czegoś innego, niemniej jednak nie uważam, żeby był to czas stracony. Autorka wprowadzając fikcyjną postać, przedstawia stosunek wielkiego malarza do kobiet. Czytana książka z dzisiejszej perspektywy może wprawiać w zdumienie, ale niestety w czasach, kiedy żył Picasso, kobiety były traktowane trochę tak jak wyrośnięte dzieci. Natomiast sam artysta zostaje tu przedstawiony jako osoba, która większość kobiet traktuje jako model swoich obrazów, które nie powinny mieć większych uczuć. Korzystając właśnie z faktu, że artyści są tacy, jacy są, a Picasso miał czworo dzieci z trzema różnymi partnerkami, cóż szkodziłoby, gdyby miał jeszcze jedno dziecko, o którym niekoniecznie mógłby wiedzieć. W książce poznajemy artystę, za sprawą Alany, która chce napisać ciekawy artykuł o malarzu. Jej inspiracją jest wycinek z gazety pozostawiony w rzeczach po zmarłej matce. Po spotkaniu z Pablem Picassem odkrywa pewną tajemnicę związaną z jej matką, o której Anna Martina (matka Alany) nigdy nie wspominała. • Książkę czyta się przyjemnie, a wątki śledztwa wokół tajemnic rodzinnych, jak i wspomnienia o twórczości artysty wzajemnie się uzupełniają. co sprawia, że warto sięgnąć po niniejszą lekturę. • Polecam
-
Książka w zasadzie zawiera wszystko czego wymaga się od thrillera. Dobrze się czyta, jest zagadka do rozwiązania, podejrzani sąsiedzi, kilka zwrotów akcji. • Jednak dla mnie książka była przewidywalna, choć porusza ważny problem nawiązujący do sprawy Dominique'a Palicot. Przedstawiony zostaje szczególna wersja ekshibicjonizmu, a mianowicie kandaulezizm, w wersji skrajnej. Nazwa pochodzi od antycznego króla Lidii Kandaulesa z VII w. p.n.e. czerpał on przyjemność z oglądania przez innych swojej pięknej żony. Współcześnie Internet umożliwia skojarzenie tej parafilii wraz wojeryzmem. Autorka zwróciła uwagę na losy nieświadomych ofiar. Jednak obok dobrego zamysłu główna postać jakaś taka papierowa, detektyw-amator, trochę wszechwiedząca, niezasadnie wścibska, impulsywna i mało rozsądna. Dużo większym rozsądkiem i odpowiedzialnością wykazuje się jej syn, dla którego Greta nie ma czasu, bo ugania się za wyimaginowanym przestępcą, ale jak zawsze pod latarnią najciemniej. • Ale przeczytać można.