Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
agnesto
Najnowsze recenzje
1 2 3 4 5
...
122
  • [awatar]
    agnesto
    Czytasz, a czas zwalnia. Zanika całkowicie. Zablokowane wskazówki zegara tkwią w jednym miejscu i odnosisz wrażenie, że go po prostu nie ma. Choć może jest, ale go nie słychać. On pewnie nie słyszy, bo od jakiegoś czasu już nie jest sam. Jest i ona, wszędzie, I pewnie ona nastawia zegarek choć nie wie tego do końca, bo czasem gubi się. Gubi w myślach, w czasie i w sobie. Bo było kiedyś cicho. Odkąd odeszli rodzice, został tu sam. Kiedyś był sam, radził sobie, wszystko miał. Miał i czasem myśli o niej, o miłości sprzed lat. Miłości nieco dziwnej, bo zauroczenie zdusiło w nim słowa i ona zniknęła. Z dnia na dzień. • Mówili, że wyjechała w inne miasto. • Że ma męża. • Że tu nie wróci. • Że ma swoje życie. • Ale wróciła. Przypłynęła z nim. Miała ukrytą walizkę, wyjęła ją szybko i przeniosła na pokład jego łodzi. i kazała odpływać szybko, w ciemności nocy. Bo mąż miał wrócić, a ona przecież uciekała z nim. Uciekała łajbą swojego imienia. Eline na pokładzie Eline... • Zmienia się atmosfera się życie jej i jego. I przyjaciela, co czasem go odwiedzał też. Obecność Eline wszystko zmieniła. Nawet zapachy. I hałas. Ale czy to było dobre? Czy ona teraz, po tylu latach i tylu wspomnieniach, była tą samą? • Gada, rządzi. Robi, krząta się, zmienia. Zmienia dom - cały. To, co było znika, a pojawia się nowe. I Jatgeir nie wie, czy to jest ładne. Nic nie wie, bo ten jego dom, choć jest nadal ten sam, to już nie przypomina go całkowicie. Sam Jatgeir już siebie nie przypomina. • Ale prócz niej jest i jego starość. • I jest śmierć, co puka drzwi jego najlepszego - i jedynego - przyjaciela. Puka i znika, jak i Jatgeir. • Więc zjawia się inny mężczyzna. Frank. Jej mąż, ciągle mąż, choć byli długo daleko od siebie. I musi w tym domu pomieszkać trochę, z nią. Bo ona tak chce, a on nic nie mówi. Pakuje kilka rupieci, zamyka swój dotychczasowy dom i przypływa do nowego. Do domu Jatgeira. • Pamięć jest jakaś dziwna. Więcej się wie o przeszłości i zaprzeszłości. Pamięta się wszystko z dawnych lat, ale to, co teraz, to jakieś ulotne. Codzienność nawlekana na ogniwa różańca. Codzienność bez zaskoczeń, bez zmian, bez dziwności. Jest pobudka i kładzenie się na noc, a pomiędzy rozpięta pajęczyna dnia. Mijają tygodnie, ciało się starzeje, opada, zbliża się ku ziemi... • Fosse stworzył monolog starości. Monolog umysłu i domysłów. To makata wspomnień i radości sprzed lat. To stare obrazy życia, które z perspektywy lat wydaje się być obcym mi. Jakby wymykało się pojęciu wszelakiemu. Pokładać wiarę w pamięć? W starość? Czy w nic? Pamięć zapisuje chwile, a one jedna po drugiej wymykają się ułożeniu. Są jak migawki. • Fosse staje się mistrzem pióra, słów, ujęć. Staje się kreatorem czegoś, co się wymyka, a co resztkami daje się uchwycić i zapleść. Fosse to mistrz, który pisze o człowieku. O jego w tym świecie zagubieniu, strachu, o jego utraconych momentach i słowach, które nigdy nie padły. • Fosse to zaklinacz czasu. • agaKUSIczyta
  • [awatar]
    agnesto
    Wit Szostak oczarował mnie OBERKAMI - i ciągle nimi czaruje, bo wracam do nich i snuję je w sobie ciągle od nowa... Jestem w Rokocinach i czas przestaje mieć znaczenie. Ja sama przestaję wtedy istnieć w tym swoim bycie... Podobnie jest z WYLINKĄ - niesamowitą historią o dorastających dzieciach, które... nigdy nie dorosną, bo oto jest dziewczynka Klara, o której zapomnieli rodzice. zostaje sama w domu, który... nagle okazuje się nie być pustym. Na strychu mieszka on - chłopiec Janek, o złamanych okularach, który tyle wie... a który też jest samotny - o nim też zapomnieli rodzice. lata temu... Byli, a potem ich nie było. Była cisza i ich miłość, a potem tata odszedł, a na niebie pojawiły się samoloty i strach zamieszkał między ludźmi... I trzeba było się chować na strychu i kryć, by przeżyć. • Tych dwoje układa fragmenty swoich żyć w jakąś spójną całość. coś im się lepi, coś przychodzi do głowy, czasem coś rozsypuje w nieładzie, bo prawda przerasta wszelkie wyobrażenia. • Czasem najważniejsze okazują się cukierki w puszce, która stoi w kredensie na najwyższej półce i tylko Janek jest w stanie po nią sięgnąć. Tajemnicze cukierki, które sama się uzupełniają. • Pewne rzeczy nie mają wyjaśnienia, a pewne chwile nie mają odpowiednich słów. Czasem milczenie wypełnia białe plamy - jest lepiszczem na to, co rozpada się w dłoniach. • WYLINKA do powieść, która nic sobie nie robi z szufladkowania. Wyskakuje z każdej półki, bo choć skierowana jest do młodzieży, to jest i dla dorosłych. Jest i dla dzieci, bo czytanie jej dla każdego stanowi pewnego rodzaju odkrycie piękna. Piękna - mądrości i wartości samej w sobie. To książka o bliskości, o smutku i o uczuciach, które czasem wyskakują z ciała człowieka i szukają kogoś, kto je usłyszy. • To książka o byciu, które potrafi zmienić się w ciągu jednej zaledwie nocy. • To też powieść o tęsknocie, takiej bezbrzeżnej, która wiąże supeł w gardle i puchnie i którejś nocy zaczyna dusić. • Do wiecznego czytania, • Do przytulania do serca. • powieść, którą się czyta i ogląda i przeżywa... • I głaszcze, ciągle - nieprzerwanie - głaszcze... • agaKUSIczyta
  • [awatar]
    agnesto
    agaKUSIczyta • W tej powieści od razu idziesz. Idziesz ulicą, w środku miasta, stawiasz powolne kroki. Obok ciebie idzie ona. Niekształtna, duża, acz niewidoczna, jakby „była zasadniczej natury”. O twarzy jak księżyc. Ona, obca dziewczynka z wiadrem w dłoni. Z pustym wiadrem, z pustą głową, lecz z pełnym ciałem wszystkiego. Ciałem jak worek, które czeka na jedzenie. Bo ona tak funkcjonuje. Wydarta skądś idzie tu. I nic nie wie, nie pamięta początku. Ma czternaście lat, tak jej się wydaje. Lecz reszta? Kim są jej rodzice i gdzie w ogóle są? I dlaczego idzie sama? Dokąd, gdzie... ? Pytania zderzają się z ciszą. Są jak kule wystrzeliwane w mur, które nie znajdują swego celu. Naboje, które marnujesz mają nadzieję na zdobycz, na cokolwiek. Trafia na policję lecz cóż z nią zrobić? Zamknąć w celi? Aresztować? Przecież nic nie zrobiła, tylko szła, z wiadrem w dłoni... Dlatego pada decyzja, by oddać ją w dobre ręce sióstr prowadzących dom dziecka. Tu trafiają te szkraby, które zostały porzucone lub o których świat i ludzie całkiem zapomnieli. To przechowalnia dzieci niczyich, które byle jak dorastają i takie pewnie kiedyś umrą. W niedzielę są odwiedziny, czasem ktoś nawet przychodzi „oglądnąć nabytek”, który mógłby adoptować i uznać za swoje – dziecko. Mógłby być wtedy rodzicem, pod skrzydłem którego dorastałoby dziecko, jakie sam wybrał i chciał i które spróbuje kochać na swój dorosły sposób. Niedziele są lubiane przez niektórych, podczas gdy innych wpędzają w rozpacz. Nadzieja długo się rodzi, acz szybko umiera. Dlatego ona, to duże, nijakie dziecko, nie chce niedziel. Nie może patrzeć na uśmiechy rodziców, którzy przychodzą do swoich dzieci. Przynoszą im cukierki, czasem jakiś sweter, czy ciastka. Ona nie ma nikogo. Nikt jej nie odwiedzi. Nikt nie adoptuje, nikt na nią nie czeka, ani nie tęskni za nią i nigdy nie będzie. A to boli. Boli ją, tą „tępą masę” w ciuchach, które nawet nie są jej. I te dzieci – one też ją „bolą”. Dlaczego, zapytasz? Bo ją kopią, biją, poniżają i o niej zapominają. „Jej postawa działa jak ssący wir ściągający na nią złą wolę. (…) Śliczne dzieci zatrzaskują przed nią bramę. Nikt z nią nie rozmawia”. Wedle zasady, nie jesteś taka, jak my – odstajesz, jak kołek w niepotrzebnym płocie. Próbuje rozmawiać, ale przez jej słowa zawsze przeziera, jak przez dziurawą dekorację jakaś ziejąca pustka. Wszystko jej zabierają, wytykają ją palcami, wykorzystują w zabawach, bo ktoś musi przegrać - przegrywa ona. Od początku nie ma szans, dlatego jest pośmiewiskiem w każdej zabawie. Aż trafia do szpitala. Jak funkcjonuje to ciało? - myślą lekarze. Zagadka? Niby wszystko w nim „jakoś” działa, bo żyjesz, ale dlaczego jest słabe? Chciałaby tak leżeć i nie robić nic. Być – tylko być, a inni niech się o nią martwią, doglądają, sprawdzają. Ma leżeć i spać i odpoczywać. Takie ma medyczne zalecenia -a ich się nie podważa. W dużą szczęśliwość bowiem wprawia ją architektura jakiegoś regulaminu, jakiejś zasady. To klarowny i piękny widok, dlatego stricte przestrzega regulamin obowiązujący w ośrodku wychowawczym. Jeśli tak trzeba, to ona TAK postępuje. W przeciwności do innych, lubi sobotnie komisje kontrolne. Ciuchy w kwadrat? Czysta bielizna? Porządek w szafkach i na łóżkach? U niej zawsze nieskazitelne. Gorzej z rozmowami. „Niczym podczas reakcji chemicznej dziewczynka do myśli, które pojawiają się w jej głowie, dodaje jakby niewidzialną substancję i w ten sposób zmienia wartość tej myśli. Większość z tego, co wypowiada, natychmiast się zapada, ledwie się pojawi, samo wciąga się za włosy w bagno. Własne zdania ciążą dziewczynce w żołądku jak kupa gruzu, nie mogą stać się jej częścią. Niekiedy nawet spogląda po sobie, czy przypadkiem któreś z nich nie wystaje gdzieś z niej na zewnątrz”. Nawet głos nie potrafi zapuścić korzeni w jej ciele. Jest na chwilę. Zdania podkrada koleżankom. Próbuje robić to, co inni, lecz nijak jej to nie wychodzi. Ciągle głodna, pochłania wszystko. Nienasycone ciało pomieścić wiele, lecz nie wie, co z tą ilością zrobić. To dziecko jest jak wieli wór żarcia niep­rzet­rawi­oneg­o i niewydalonego. Jakoś żyje, ale jak? Ten mechanizm jej działania stanowi zagadkę dla samych lekarzy. Konsorcjum medyków nie dotarło do prawdy, jakby ta ludzka masa była wyjątkiem od tego, co znali, acz niczym specjalnym, skoro żyje. Lepiej nie ruszać, by nie pogorszyć. Nie badać, nie analizować, nie dociekać. Aż przychodzi dzień, gdy to niekształtne ciało, ta masa czte­rnas­tole­tnie­j dziewczynki jest tak słaba, że kładzie się i nie wstaje już. Leży... i zmienia się. Staje się kimś innym... Czy to aktorka? Czy to było perfidne oszustwo, jakaś gra z jej strony? Próba okłamania ludzi i samej siebie? Ucieczka od czegoś, a może od kogoś? A może to akt desperacji człowieka, który pragnie dla siebie innego świata niż ten, w którym żyła wcześniej? Próba bycia inną osobą, inną osobowością w innym otoczeniu? Narzucane reguły postępowania pomagają trzymać bajzel w ryzach. Są drogą, którą idziesz, a która jest dobra. Przecież regulamin już z założenia jest dobry i właściwy, jest jak mapa terenu, którą trzymasz w ręku i którą podążasz. Wiesz jak stawiać kroki, po co i dokąd zmierzasz. Nie ma strachu... Tą powieść pożerasz wręcz dlatego, że gdzieś, pomiędzy stronami, odnajdujesz własny niepokój – ten, którego na co dzień nie potrafisz nazwać, a który drzemie w tobie, gdzieś w ciemnym środku. Jest ciekawość, potem współczucie, a potem oburzenie i strach. Martwisz się tą dziewczynką, o jakiej czytasz. Od samego początku staje ci się tak bliska, że spojenie z nią sprawia, iż stajesz się nią. Jesteś popychadłem, o którym zapominają dzieci w zabawie w chowanego. Stoisz na środku boiska z zamkniętymi oczami, jest coraz zimniej, nadchodzi wieczór, jesteś zimna, jak kostka lodu i wiesz, że te dzieci zapomniały o tobie. Że wszyscy zapomnieli i dla nikogo nie masz jakiegokolwiek znaczenia. Że nikt po ciebie nie przyjdzie, nikt się z tobą nie bawi, bo jesteś zerem. „Opowieść o starym dziecku” wczepia ci się pod skórę. Wrasta w ciebie. To makabryczny obraz samotności, wykluczenia i wewnętrznych łez bezsilności. To obraz ludzi i świata jaki znasz z autopsji, a który podkolorowujesz, by lepiej wyglądał, bo to, co ładne, staje się lepsze. Prowizorka mami oczy i duszę. A tu, w tej historii, wszystko ma swoją nazwę i swój smak. Słone łzy płyną po policzkach, mamią wzrok i przyspieszają bicie serca. Tak nie można... To nieludzkie... szepczesz w ciszy pokoju. To jakiś absurd. Coś strasznego... Tego nie sposób przeżyć... Ta powieść to rachunek sumienia. Ocena 20/5 !!!!
  • [awatar]
    agnesto
    Po śmierci Wiesława Myśliwskiego postanowiłam wejść CAŁĄ SOBĄ w jego powieści. od początku do końca. Bez biegu, bez pędu w głowie, a ... zaczyta z ołówkiem w ręku, przygotowana do zaznaczania fragmentów, myśli i stron całych, by je potem przepisywać do notatnika z podobnymi. Postanowiłam czytać i się w nim zaczytać... • i przepadłam cała. • a tu? w WIDNOKRĘGU - totalnie wręcz. To powieść z gatunku tych, którą czytasz, śmiejesz się, płaczesz, milczysz. Czytasz i przezywasz w sobie. Bo te zdania, te strony cała wnikają w ciebie. • "Stoi wielkie, stare drzewo, siedzi na nim chłop, a pod drzewem dzieje się Polska" Jesteś nim, starym i młodym jednocześnie. Tym chłopem na tym starym bardzo drzewie i żyjesz. Młodość skacze po schodach, niecierpliwi się, biega gdzie chce i ucieka z pola widzenia rodziców. Bo tak się dorasta, tak się doświadcza smaku życia i jego trudów. Młodość rządzi się swoimi prawami bez względu na to, w jakim roku w kalendarzu owa młodość przypada. Każda młodość smakuje podobnie. i jest ojciec, który się coraz bardziej starzeje i ma coraz większe kłopoty ze zdrowiem. ty doroślejesz, on marnieje. prowadzisz go do lekarzy, trzymasz za rękę, przystajesz z nim, bo dech do ogranicza. marnieje ci ojciec w oczach. zdrowie z niego ulatuje. był kiedyś męski, teraz ledwo kości powleczone skórą idą u twego boku. to twój ojciec. i też kiedyś biegał i skakał, latał po schodach po dwa, po trzy stopnie na raz. i ty też tak robiłeś. • potem, gdy nie ma ojca, matki, nie ma młodości i całej tej przyszłości, gdy zostałeś ze wspomnieniami i słowami wypowiadanymi do tych, którzy odeszli, ty - teraz stary - jak twój ojciec kiedyś. idziesz, przystajesz, uciekasz od zgiełku, znikasz w myślach i w swej głowie. szukasz czasu, który minął i siebie w nim.... • Ta Polska, która się toczy, a na którą patrzy chłop siedzący na starym drzewie, to twoje życie. "Jedyny cas, jaki istnieje, to czas przeszły. Czas teraźniejszy to jest miganie czy migotanie sekund, nieuchwytne w zasadzie, a czas przyszły to kwestia wyobraźni" powiedział autor podczas jednego z wywiadów. i ten czas właśnie wrzuca bohatera w wir kalendarzy i gwaru i ciszy i smutku. wrzuca w życie - a po czytaniu zapada cisza. kompletna cisza. patrzysz na horyzont, na widnokrąg przed tobą. odsłonięty cały, zmrokiem okryty... oddychasz coraz ciężej. • nie do zapomnienia • na wieczność
  • [awatar]
    agnesto
    Denisa Fulmeková weszła na słowiańską ziemię i napisała powieść, która przykleja się do duszy. wżera się w ciało i pozostaje w tobie na zawsze. To ksiązka z gatunku tych, które oplatają człowieka, delikatnie zaciskają owe pęta i trzymają... długo... ma zawsze. wspaniała i niebanalna. rani myślenie i serce i coś w tobie. jednoczysz się z tym tekstem i boisz jednocześnie, bo budzi się w tobie lęk przed kobietami i ich siłą a jednocześnie zatrważa cię tchórzliwość mężczyzn, którzy skryci za plecami kobiet udają cwanych i pyskatych. to oszczędna w słowach książka, którą chłoniesz cały, a tego, czego brakuje ci w tekście, dopowiadasz sobie sam. smutna, przerażająca historia ubogiej Agaty, zielarki, dobrej kobiety, której DOBROĆ została wykorzystana i która przez nią została skazana na śmierć - na stos. zioła, kobieta i dziwne zdarzenia na nią cedowane - myśl ludzka orzekła, usta ludzkie oczerniły, palce ludzkie ludzkie wskazały - CZAROWNICA, na stos. ksiądz też się cieszył na śmierć. na niesprawiedliwą śmierć i ofiarę. Bo gdyby pewnego wieczoru nie wpuściła do domu kobiety po połogu, gdyby kazała jej zabrać swe narodzone martwe dziecko, gdyby oddała jej ten kołtun łachmanów z zawiniątkiem, gdyby ją wygoniła z tym zawiniątkiem... to wszystko byłoby inne... niesamowita prawdziwa do dziś Denisa Fulmekova pisze o tym, co w ludziach tkwi do dziś i pewnie będzie tkwiło przez następne tysiąclecia. Brak mi słów, by oddać to, co ta niepozorna stronicowo książka ze mną zrobiła. by cokolwiek o niej napisać potrzebny jest czas na ciszę w sobie, na oddech i myśli. wszystko mi się w głowie kotłuje i boli mnie każdy milimetr wrażliwości, emocje nie usypiają, drgają.... AGATA zostanie ze mną na zawsze mało jest takich powieści - dlatego jest wyjątkowa #agaKUSIczyta
Ostatnio ocenione
1
...
99 100 101
...
107
  • System
    Smith, Tom Rob
  • Bez skazy
    Franzen, Jonathan
  • Aż poleje się krew
    Anderson, Paul Thomas
  • Dziennik panny służącej
    Jacquot, Benoît
  • Samba
    Toledano, Eric
  • Cienie Barcelony
    Pastor, Marc
Nikt jeszcze nie obserwuje bloga tego czytelnika.
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo