Recenzje dla:
Paryż/ Edward Rutherfurd
-
Czy można zamknąć kilkanaście wieków historii jednego z najpiękniejszych miast świata na tysiącu stron powieści? Edward Rutherfurd udowadnia, że tak. Jego „Paryż” to monumentalna, wielopokoleniowa saga, która porywa rozmachem i rzetelnością historyczną od pierwszej do ostatniej strony. Pisarz oddaje głos mieszkańcom Paryża. • Śledzimy losy kilku rodzin reprezentujących pełen przekrój społeczny: od dumnej arystokracji (de Cygne), przez zbuntowanych rewolucjonistów (Le Sourd) i przedsiębiorczą burżuazję (Blanchard), aż po ciężko pracujących robotników (Gascon) i żydowskich rzemieślników (Jacobowie). Ich miłości, zdrady, sukcesy i osobiste tragedie splatają się nierozerwalnie z wielką historią. • Wielkim plusem książki jest jej nieliniowa struktura. Autor nie prowadzi nas sucho od starożytności do współczesności. Punktem wyjścia czyni tętniącą życiem Belle Époque i budowę wieży Eiffla, skąd płynnie przenosi nas do średniowiecznego Paryża, w czasy rewolucji francuskiej czy pod niemiecką okupację. Dzięki temu zabiegowi powieść ani przez chwilę zbytnio się nie dłuży. Rutherfurd pisze z niezwykłą dbałością o detal. Opisy budowy wieży Eiffla, wielkiej przebudowy urbanistycznej barona Haussmanna czy mrocznych zakamarków przedmieść działają na wyobraźnię. Miasto żyje, oddycha i zmienia się na naszych oczach, będąc tak naprawdę głównym bohaterem tej opowieści. • To piękna, mądra i doskonale napisana książka o przetrwaniu, tożsamości i niezłomnym duchu Miasta Świateł. Gorąco polecam wszystkim miłośnikom porządnej literatury historycznej!
-
Ksiązka o wadze niemalże 3 kg i objętości ok. 1000 stron. • Tomiszcze wielkie i ...zajmujące. Mi wycięło z życiorysu prawie 2,5 tygodnia. Wszędzie ją nosiłam, wszędzie czytałam... • "Paryż" to powieść epicka, która rozgrywa się na przełomie kilku stuleci. Skaczemy rozdziałami po latach i po bohaterach, by coraz bardziej POCZUĆ francuskość. Poznajemy wielkiego konstruktora Pana Eiffla, który akurat pracuje nad Statuą Wolności, by po zakończonym projekcie zabrać się za wieżę Eiffla. Za niebywałą i kontrowersyjną budowę, która ma stać ledwie 20 lat - potem zostanie rozebrana. Poznajemy wiele osób związanych z Paryżem i Francję. Stajemy się świadkami mezaliansów i perfidnie budowanych małżeństw mających na celu jedynie powiększenie majątku lub... samolubne zapewnienie sobie dobrobytu w przyszłości. patrzymy na łzy zakochanych dziewczyn i stajemy się świadkami planowania ich przyszłości bez ich udziału, co tylko potwierdza, że światem od lat i wieków rządzi pieniądz. • Jest i napoleon i królowie Francji, są dzieci z nieprawego łoża i jest i radość, taka szczera i prosta. • Lecz tą piękną powieść-spacer po Fancji dobrze byłoby zakończyć na 600 -tnej stronie. Postawić finisz i tyle. A niestety - musimy brnąć w malignie do tej końcowej strony, bo przecież 2/3 za nami to jak tu tak zostawić to tomiszcze samo sobie... i to już jest męczarnia i nuda i znikoma iskra radości. I tym samym wiem, że po kolejną ksiązkę Rutterfurda podejdę z pewną nutą "nieśmiałości" i ostrożności. Bo ma taką samą objętość lecz osadzona jest w Nowym Jorku - póki co muszę od niego odpocząć. • A szkoda, wielka szkoda... • Bo 600 stron startu jest niebywałe. Budowanie wieży Eiffla i chodzenie po stalowych konstrukcjach... całe to wyobrażanie sobie pracy i organizacji, widoków i pogody, która nie zawsze sprzyjała pięciu się budowy ku górze. To było genialne i jakże pasjonujące. Czułam się Paryżanką;) • to dlaczego taki koniec... ? • 8/10 - choć polecam