Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
tygrysica
Najnowsze recenzje
1
...
7 8 9
...
40
  • [awatar]
    tygrysica
    O Jakubie Małeckim słyszałam naprawdę wiele dobrego. Praktycznie każdy napotkany mól książkowy (i nie tylko) zachwalał mi jego książki. Nawet mój młodszy brat oszalał na punkcie jego twórczości. Mnie jednak mimo to ciągle nie kusiło do sięgnięcia po książki Małeckiego i gdyby nie spotkanie autorskie, na którym znalazłam się całkiem przypadkowo to chyba nigdy by się to nie zmieniło. Wbrew pozorom nie poznałam tam twórczości Małeckiego, lecz jego samego. Człowieka, który swoim poczuciem humoru oraz fantastycznym i pełnym szacunku podejściem do fanów oczarował mnie w tak dużym stopniu, że wyszłam z tego spotkania z jego książką w ręce. Tak też zaczęła się moja przygoda z twórczością Jakuba Małeckiego. • „Trochę zaczęli się kolegować. Oczywiście nikomu by się nie przyznał, bo kolegowanie się z dziewczyną było bardziej obciachowe, niż na przykład zakładanie kalesonów, ale skoro już grabił u niej liście, to mógł przecież z nią też porozmawiać. Albo poganiać kota. Albo pograć w badmintona. Albo pojechać z nią do fabryki fortepianów, gdzie pracował jej tata i gdzie ona miała swój tajny skład z zabawkami.” • Przyznam szczerze, że po tych wszystkich pozytywnych opiniach spodziewałam się naprawdę powalającej lektury, tymczasem zupełnie nie wiem co mam myśleć o „Nikt nie idzie”. Ponieważ książka ta wywołała we mnie sprzeczne emocje. Z jednej strony otrzymałam lekką, a przy tym niezwykle głęboką historię, zmuszającą czytelnika do wyciągania własnych wniosków i przeżywania życia bohaterów razem z nimi. Natomiast z drugiej strony wprowadzenie aż czterech głównych postaci oraz danie każdemu z nich głosu sprawiło, że w książce tej zapanował tak wielki chaos, że po jej skończeniu w głowie pozostał tylko jeden wielki mętlik. Na dodatek historia Marzeny, Olgi, Igora i Klemensa urwała się tak nagle, że nie mogłam pozbyć się wrażenia, iż gdzieś przegapiłam zakończenie. Jakby co najmniej z mojego egzemplarza wyrwano te kilka ostatnich stron z zakończeniem lub zwyczajnym „podsumowaniem” całości. Takie otwarte zakończenia czasem faktycznie mają swoje plusy, ponieważ umożliwiają czytelnikowi podsumowanie historii tak jak sobie to wyobraża, jednak tutaj zdecydowanie zabrakło mi tego zakończenia. • Wstyd przyznać, ale najbardziej w tej książce urzekła mnie szata graficzna. Minimalistyczna okłada, przedstawiająca klawisze piania moim zdaniem wyraża więcej emocji niż nie jedna kilk­uset­stro­nowa­ powieść. A piękne i subtelne rysunki znajdujące się na początku i końcu każdego rozdziały tylko utwierdziły mnie w tym przekonaniu. • Sięgając po „Nikt nie idzie” nie spodziewałam się, że otrzymam tak zwyczajną i ludzką historię, w której wszystko będzie takie autentyczne. Tutaj brak sztucznych ideałów, są tylko normalni ludzie, którzy popełniają błędy jak każdy z nas. Mimo tego sama książka nie powaliła mnie na kolana, lecz w pewnym stopniu zachęciła do głębszego poznania twórczości Małeckiego. Wszystko, dlatego że „Nikt nie idzie” uświadomiło mi, iż nie spotkałam do tej pory żadnego autora czy autorki piszącego tak kompletnie inaczej od wszystkich. A to jest naprawdę godne pochwały. • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Nikt nie idzie” autorstwa Jakub Małecki. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
  • [awatar]
    tygrysica
    „Consolation” podbiło moje serce, jednak dopiero „Conviction” sprawiło, że twórczość Corinne Michaels zadomowiła się w nim na dobre. Kiedy podejmowałam się napisania recenzji tych dwóch książek nie sądziłam, że spodobają mi się one tak bardzo, a już na pewno, że staną się jednymi z moich ulubionych. Corinne Michaels pisząc tą serię według mnie dokonała czegoś niesamowitego, dlatego koniecznie musiałam się przekonać czy inne jej książki są równie wspaniałe. Wybór padł na „Powiedz, że zostaniesz”, czyli smutną historię matki i dwójki dzieci, porzuconych przez męża i ojca w dość tragicznych okolicznościach. Czy udało się sprostać tej historii moim wymaganiom? • „Bóg zsyła na nas tylko tyle, ile jesteśmy w stanie udźwignąć.” • „Powiedz, że zostaniesz” mimo podobnego schematu różni się odrobinę od „Consolation duet”, co można zauważyć na samym początku lektury. W przeciwieństwie do historii Lee, która porusza i wzbudza ogrom emocji już od pierwszych kilku stronach, w historię Presley długo nie mogłam się wciągnąć. Tutaj akcja nie pędzi niczym rollercoaster tylko rozwija się dość powoli, a początkowe zachowanie głównej bohaterki nie napawa optymizmem. Na szczęście z każdym kolejnym rozdziałem było coraz lepiej, jakby autorka dokładnie zaplanowała sobie, że właśnie tak potoczy się ta historia. Tutaj nic nie zostało podkoloryzowane (może po za kreacją Felicji), dzięki czemu świat otaczający bohaterów oraz problemy z jakimi się zmagają wypadły bardzo realistycznie. • Bohaterów „Powiedz, że zostaniesz” polubiłam od samego początku. Zostali oni fantastycznie wykreowani. Corinne Michaels zadbała by w jej najnowszej książce każdy był bardzo autentyczny, a zarazem wyjątkowy, co zaowocowało niesamowitą (a wręcz wybuchową!) mieszanką charakterów i osobowości. Każdy z nich to postać z krwi i kości, która oprócz zalet posiada również wady oraz popełnia błędy jak każdy z nas, przez co czytelnik bardzo łatwo utożsamia się z nimi i szybko do nich przywiązuje. Muszę jednak przyznać, że po raz pierwszy moimi ulubionymi postaciami nie są główni bohaterowie, lecz mały Logan i Cayden oraz brat Zacha – Wyatt. To właśnie oni niezwykłą jak na swój wiek dojrzałością podbili moje serce, a Wyatt nie raz rozbawił mnie do łez. • „Nie przestajesz kogoś kochać tylko dlatego, że już go nie widujesz.” • Corinne Michaels podobnie jak w przypadku „Consolation duet” tutaj również postanowiła wpleść w tą wspaniałą i wzruszającą historię kilka niezwykle wartościowych i pouczających lekcji. Najważniejsza z nich mówi o tym by interesować się rodzinnymi finansami w równym stopniu co osoba odpowiedzialna za nie. Ponieważ ignorując tą kwestie możemy znaleźć się w niemal identycznej sytuacji jak Presley, czyli bez środków do życia czy dachu nad głową. • „Powiedz, że zostaniesz” to mądra, wciągająca i pełna emocji historia o dawaniu drugiej szansy, którą każdy fan tego gatunku oraz twórczości Corinne Michaels (i nie tylko) powinien koniecznie przeczytać. W szczególności, że tę książkę, mimo ogromu kłębiących się w niej emocji, czyta się szybko i zapartym tchem. Dlatego gorąco polecam ją wszystkim, bez względu na płeć, bo historię Presley i Zacha naprawdę warto poznać. Ostrzegam Was jednak, że jeśli raz sięgniecie po twórczość Corinne Michaels to prędko o niej nie zapomnicie, a sama autorka stanie się jedną z Waszych ulubionych. • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Powiedz, że zostaniesz” autorstwa Corinne Michaels. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
  • [awatar]
    tygrysica
    Zaintrygowana opisem na okładce „Blisko mnie” wiedziałam, że muszę czym prędzej sięgnąć po najnowszą książkę Amandy Reynolds. Byłam pewna, że przeczytam świetny thriller, który pochłonie mnie bez reszty i na długo pozostanie w pamięci. Czy tak też się stało? • Historia w „Blisko mnie” została przedstawiona w dwóch perspektywach czasowych. Z jednej strony poznajemy wydarzenia rozgrywające się tuż po upadku Joanny, a z drugiej te z czasu zapomnianego przez główną bohaterkę, czyli z minionego roku. Wprowadzenie retrospekcji do tej historii było według mnie strzałem w dziesiątkę, ponieważ umożliwiono czytelnikowi towarzyszenie Joannie w tej trudnej, ale jakże emocjonalnej i pełnej napięcia podróży do zaginionych wspomnień. • Niestety o ile na początku wciągnęłam się niemal natychmiastowo i z zapartym tchem czytałam każdą kolejną stronę, to jednak z czasem czym dalej brnęłam w głąb tej histori tym bardziej traciłam zainteresowanie. Akcja co prawda parła ciągle na przód, ale miałam wrażenie, że stoję w miejscu. Wszystko przez to, że niektóre fragmenty wielokrotnie się powtarzały i tak naprawdę miałam wrażenie, że czytam w kółko jedno i to samo. Można to co prawda zrzucić na karb tego, że główna bohaterka miała amnezję i pewne wspomnienia wracały do niej częściej niż inne, ale wydaje mi się, że gdyby autorka zrezygnowała z tego zabiegu to historia zyskałaby tylko na tym. Ponieważ teraz zamiast pobudzać ciekawość w czytelniku i zwiększyć napięcie odczuwalne przez niego to Amanda Reynolds sprawiła, że ten zaczyna z czasem być się coraz bardziej znużonym przedłużającą się lekturą. Bohaterowie również pozostawiają trochę do życzenia. Bo choć wydają się oni być postaciami autentycznymi, to jednak brakuje w nich jakiejkolwiek emocjonalności, przez co naprawdę trudno jest im współczuć czy w ogóle nawiązać z nimi jakąkolwiek więź. • Pomimo tych niedociągnięć trzeba jednak przyznać, że autorka miała naprawdę dobry pomysł na fabułę, a przyjemny i niezwykle plastyczny język jakim się posługuje pozwala trochę przymknąć oko na te niedogodności. • Podsumowując „Blisko mnie” było całkiem przyjemną lekturą. Co prawda akacja nie pędzi tutaj jak szalona, a niektórych rzeczy można się wcześniej domyślić, to jednak uważam, że warto zarezerwować sobie czas i przeczytać tą książkę. Ponieważ można z nią naprawdę miło i ciekawie spędzić czas. Polecam ją jednak przede wszystkim fanom powieści obyczajowych i dramatów, gdyż fani thrillerów mogą nie znaleźć w niej tego czego szukają. • Aleksandra • Więcej na : [Link] oraz [Link]
  • [awatar]
    tygrysica
    „Tajemne imię” autorstwa Adama Fabera to książka, której premiery niecierpliwie wyczekiwałam po lekturze świetnych „Siedmiu bram”. Byłam pewna, iż czwarty tom okaże się co najmniej równie dobry jak poprzedni, jeśli nawet nie lepszy. Tymczasem odrobinę się rozczarowałam, bo choć można zaobserwować znaczną poprawę warsztatu literackiego autora. A z każdą kolejną książką historia ta staje się coraz bardziej dojrzalsza i przeciwieństwie do „Księgi Luster”, która była lekturą przeznaczoną typowo dla młodszego czytelnika, „Tajemne imię” pozwala odnaleźć również przyjemność z czytania osobom starszym. Jednak w moim odczuciu „Tajemne imię” wypadło trochę słabiej od trzeciego tomu. Wszystko przez to, że akcja na początku strasznie się ciągnęła i w zasadzie przez dobre ponad dwieście stron nie działo się nic specjalnego. Pojawiło się tutaj co prawda wiele nowych wątków oraz zdarzeń, aczkolwiek jak dla mnie zostały one zbytnio spłycone i za szybko rozwiązana. Druga połowa na szczęście ratuje sytuację, a zakończenie niesamowicie zaskakuje i powala na kolana. Tutaj w końcu czytelnik zostaje wrzucony w wir wydarzeń, fabuła zyskuje na znaczeniu, a akcja wreszcie nabiera znacznie szybszego tempa. Szkoda tylko, że tak późno, ponieważ dość słaby początek pozostawił po jednak pewien niesmak. • Jedna rzecz chyba nigdy się nie zmieni i na pewno mnie nie zawiedzie w przypadku „Kronik Jaaru”. Mianowicie mówiąc chodzi o szatę graficzną, która podobnie jak w przypadku poprzednich tomów jest wprost zachwycająca. Zapewne nie pierwszy raz to powiem, ale Czwarta Strona bezsprzecznie ma jedne z piękniejszych okładek na polskim rynku wydawniczym. • „Tajemne imię” to całkiem niezła kontynuacja przygód Kate Hallander, która nie raz zaskoczy czytelnika, w szczególności na sam koniec książki. Niestety historia ta nie jest pozbawiona wad, przez co wydaje mi się, że nie każdy znajdzie w niej to czego szuka. Sama jednak po takim zakończeniu nie mogę się doczekać co następnym razem wymyśli Adam Faber, dlatego już teraz wyczekuje kolejnego tomu, a Was zachęcam do sięgnięcia po „Kroniki Jaaru” byście przekonali się na własnej skórze jak magiczny może być świat. • Aleksandra • Więcej na : [Link] oraz [Link]
  • [awatar]
    tygrysica
    Byłam przekonana, że Samantha Towle nie jest wstanie stworzyć nic lepszego od „Revved”. Ta książka całkowicie mnie pochłonęła, a jej bohaterowie podbili moje serce. Tymczasem strasznie się pomyliłam! Ponieważ „Revived” okazało się równie dobrą lekturą, jeśli nawet nie lepszą! Drugi tom serii „Revved”, choć jest pozycją mało oryginalną to ma w sobie pewien urok, który nie pozwala się od niej oderwać, aż do ostatniej strony. W tej części serii, autorka zaserwowała nam istny shinkansen, akcja pędzi niemożliwie szybko przez co nie brakuje zaskakujących zwrotów i dużej dawki emocji, a sama historia jest znacznie dojrzalsza od swojej poprzedniczki, co czyni ją jeszcze bardziej wyjątkową. • „Czas pozwala nam spojrzeć na wszystko od nowa z zupełnie nowej perspektywy” • Podobnie jak w przypadku „Revved” polubiłam wszystkich bohaterów od pierwszej i naprawdę mocno się z nimi zżyłam. Jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ Samantha Towle ponownie wykreowała barwne, inteligentne i zabawne postacie, które popełniały błędy jak każdy z nas, co czyniło je niezwykle realistycznymi osobami. Autorka w tej książce skupiła się jednak przede wszystkim na żeńskiej postaci. W przypadku Indie pozwoliło to dogłębnie poznać jej psychikę oraz przeszłość. Zaś jeśli chodzi o Leandre to nie mamy już tyle szczęścia, ponieważ jego postać została potraktowana trochę po macoszemu. Oprócz głównych bohaterów w „Revived” pojawiły się także nowe postacie, takie jak brat Indie – Kit oraz jej syn – Jett. Muszę przyznać, że obaj okazali się naprawdę interesującymi osobami i nie wyobrażam sobie, że ta historia mogłaby bez nich istnieć. Żałuje tylko, że było ich tak mało. W „Revived” ponownie mamy przyjemność także spotkać bohaterów znanych czytelnikom z pierwszego tomu – Carricka i Andie. • Jak już wspomniałam w przypadku „Revved” bardzo spodobał mi się pomysł autorki na umiejscowienie fabuły książek w świecie Formuły 1. Na co dzień nie jestem fanką tego sportu, ale to chyba właśnie dzięki temu niesamowitemu klimatowi wyścigów pokochałam te książki. W tej części dzięki Leandrowi możemy poznać świat Formuły 1 z całkiem innej strony, czyli z perspektywy kierowcy, który nie tylko doświadczył samych sukcesów, ale również przeżył ciężki wypadek na torze. • „Zwykle najbardziej kochamy właśnie te rzeczy, które nas przerażają.” • „Revived” Samanty Towle podobnie jak „Revved” będę polecać wszystkim chyba przez naprawdę długi czas. Uważam, że każdy fan tego gatunku (i nie tylko) powinien koniecznie je przeczytać, ponieważ są to dwie niesamowite historie gorącego romansu, pełne pasji, emocji i pożądania, które czyta się z zapartym tchem. A każda kolejna jest lepsza od poprzedniej! Mam nadzieję, że niedługo w Polsce ukażą się inne książki tej autorki. Tymczasem gorąco polecam Wam całą serię „Revved”! • Aleksandra • Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Revived” autorstwa Samantha Towle. • Więcej na : [Link] oraz [Link]
W trakcie czytania
Brak pozycji
Należy do grup

Nikt jeszcze nie obserwuje bloga tego czytelnika.
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo