Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
PrzeCzytajka
Najnowsze recenzje
1
...
23 24 25
...
33
  • [awatar]
    PrzeCzytajka
    „Apteka marzeń” Nataszy Sochy to niezwykła historia, której scenariusz napisało życie. • To trudna, ale i piękna opowieść o życiu i śmierci, o walecznych wojownikach i wojowniczkach, którzy odziani jedynie w pancerz wiary i wielowymiarowej miłości, nie poddają się na polu walki, padają na kolana, gięci bólem i strachem, ale podnoszą się i z dumnie uniesionym czołem stawiają czoła wrogowi. Tym wrogiem jest rak. Rak ma wiele twarzy i wiele imion – ale zawsze jest niszczycielem… • Człowiekowi wydaje się, że jest odporny na śmierć. Że jest objęty ochroną, chociaż inni przecież umierają. Pędzimy samochodami, skaczemy ze spadochronami, balansujemy na granicy życia, a jednak nigdy nic złego się nie dzieje. Nie patrzymy na śmierć z pokorą, bo przecież nas samych ona nie dotyczy. • Człowiek staje się dorosły nie wtedy, gdy ubrania robią się dla niego za ciasne, ale gdy wyrasta z własnego egoizmu. • Ola i Karolina poznają się w nietypowym miejscu, w nietypowej sytuacji. Dzieli je dziesięć lat różnicy, co w przypadku dziecka i nastolatki jest przepaścią. Znajdują jednak wspólny język i pokazują, że nawet w najgorszych okolicznościach można myśleć o innych. Ola istnieje naprawdę, postać Karoliny łączy w sobie doświadczenia wielu nastolatek, którym życie podstawiło nogę. • Ta historia ma dwa zakończenia – dobre i gorsze, bo tak działa prawo równowagi w przyrodzie. • To opowieść o skrajnych emocjach, potędze matczynej miłości, sile, jaką daje rodzina. O wielkiej aptece z marzeniami, które można dostać bez recepty. I o zwyczajnych, lecz niezwykłych bohaterach, którzy mierzą się z nieustępliwym pytaniem: kto ukradł im zwyczajne życie? • Natasza Socha w „Aptece marzeń” porusza temat bardzo delikatny i wrażliwy. Temat wobec, którego człowiek, posiadający choćby najmniejszą krztynę empatii, nie jest w stanie przejść obojętnie. • Słyszymy: rak, nowotwór – Myślimy: wyrok, niewyobrażalny strach, ból i cierpienie! • To prawda. Choroba nie wybiera. Spada na nas często niespodziewanie. Bo któż z nas jest w stanie ją przewidzieć? Nikt. • „Apteka marzeń” dotknęła moich niezagojonych jeszcze ran. Rak zabrał mi tatę dwa dni po zeszłorocznej wigilii. I chociaż bardzo za nim tęsknię, to wiem, że jest teraz moim Aniołem. Zyskałam też coś czego wcześniej w moim życiu brakowało. Wiarę. Zrozumiałam, dojrzałam, dorosłam. Wiecie, że podczas choroby i nawet największego bólu, kiedy nawet morfina nie przynosiła ulgi – mój tato zachował swoją wewnętrzną pogodę ducha, był kolorowym motylem, błyszczącą rybką. Odszedł wieczorem, po cichu. • „Czasem wygrywa ten, który przegrał...” • Zanurzając się w lekturze wiedziałam, że lekko nie będzie. I nie było! Płakałam tak, że ledwo widziałam, a oddech zamierał w moich płucach i nie mogłam sięgnąć po więcej tlenu. • Jeśli nie zetknęliście się bezpośrednio z chorobą nowotworową, to poznacie całą bolesną prawdę o niej. „Apteka marzeń” przyniesie Wam wiele emocji, których się nie spodziewacie. • Natomiast Ci z Was, którzy niestety mają bądź mieli styczność z rakiem, przeżyją historię Oli i Karoliny, z podwójnie złamanym sercem, z podwójnym strachem, ale i z podwójną wiarą. • „Nawet jeśli mamy tylko jeden procent szansy, • to ciągle nie jest to bezwzględne zero. • Nawet wtedy, trzeba walczyć.” • „Apteka marzeń” napisana życiem, chorobą, strachem, niezłomną walką i wielką miłością. Jest świadectwem na to, że bez wiary życie jest puste...bez niej człowiekowi nie zostaje nic. • Dwa miesiące przed premierą „Apteki marzeń” zapisałam się do DKMS – jeśli gdzieś w świecie ktoś okaże się moim genetycznym bliźniakiem, bez wahania oddam mu swoje komórki macierzyste lub szpik. Będę właśnie takim czerwonym balonikiem. Czerwonym pogotowiem jego marzeń. • Bardzo bym chciała, abyście sięgnęli po „Aptekę marzeń” - poruszającą do głębi lekcję pokory, empatii i dzielenia się tym co mamy najcenniejsze – sobą. • Pamiętajcie Kochani, że część dochodów ze sprzedaży każdego egzemplarza „Apteki marzeń” przekazana zostanie Drużynie Szpiku. To też są czerwone baloniki. • Za zaufanie i egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję Nataszy oraz Wydawnictwu PASCAL. • PS. Korzystając z okazji chciałabym jeszcze życzyć Oli Gref spełnienia marzeń. Bardzo się cieszę wojowniczko Twoim zwycięstwem. Miłość Twoich rodziców i dziadków, spójność Waszej rodziny w walce, jest pięknym, wzruszającym dowodem na to, że siłą rodziny jest miłość i wiara. • [Link]
  • [awatar]
    PrzeCzytajka
    „Dobra Matka” Małgorzaty Rogali zaintrygowała mnie nie tylko tytułem, ale i ostrzeżeniem widniejącym na okładce: Pilnuj swojej prywatności. • To moje pierwsze spotkanie z piórem Małgorzaty Rogali i z pewnością nie ostatnie. • Kupując książkę nie wiedziałam, że jest to drugi tom cyklu. Przeczytałam ją pozostając w tej nieświadomości i mogę Was zapewnić, że spokojnie możecie sięgnąć po jakąkolwiek książkę z tego cyklu, bez konieczności czytania wcześniejszej części. • Aczkolwiek będąc w posiadaniu trzeciej części zorientowałam się, że każdy tom jest ze sobą powiązany, mimo iż w każdym prowadzone jest inne śledztwo. • Czy wiesz, co może się stać, gdy nie pilnujesz swojej prywatności? • W Lesie Kabackim zostaje zastrzelona młoda kobieta, matka kilkuletniej dziewczynki. Niedługo po tym w podobnych okolicznościach ginie druga kobieta – także matka. Obie ofiary nieustannie dzieliły się prywatnością swoją i swoich dzieci. Tuż przed śmiercią każda z nich otrzymała tajemniczą wiadomość o treści „bądź dobrą matką”. • Policjanci Agata Górska i Sławek Tomczyk prowadzą skomplikowane i wielowątkowe śledztwo, podczas którego odkrywają wiele brudnych tajemnic sprzed lat. Poza schwytaniem seryjnego mordercy starsza aspirant Agata Górska będzie musiała zmierzyć się także ze swoją przeszłością… • Intrygujący i niezwykle wciągający kryminał, od którego trudno się oderwać. • „Dobra Matka” to przede wszystkim kawał dobrego kryminału, który uderza w wyobraźnię. Autorka porusza w nim bardzo poważny problem, który obecnie jest bardzo widoczny. Mianowicie jest to nasze „życie” na portalach społecznościowych typu face book, nasza klasa, instagram itp. Portale owe głównie opierają się na odnajdywaniu znajomych z dawnych lat czy łączeniu w grupy zainteresowań. One stwarzają również idealne warunki do rozwoju naszego internetowego ekshibicjonizmu. • Ktoś z Was dziwnie spojrzy teraz na to. Jaki ekshibicjonizm? Przecież ja, ona czy on nie rozbieramy się w sieci. • Nie trzeba się dziś rozbierać do naga by być ekshibicjonistą. Obecnie hasło to odnosi się również do naszego codziennego wrzucania prywatnych naszych zdjęć do sieci. Zdjęć z wakacji, z pracy, zdjęć naszych gadżetów, samochodów, psów, domów, dyplomów a przede wszystkim dzieci. • W ten sposób mówimy o sobie w sieci o wiele więcej, niż byśmy powiedzieli patrząc komuś prosto w oczy. Zbieramy „lajki”, słowa uznania i podziwu, czasem hejtu. • I tak naprawdę gro osób nie zdaje sobie sprawy, z tego jak bardzo jesteśmy przez to wystawieni na niebezpieczeństwo. Wiele osób nie przestrzega zasad bezpieczeństwa, posty na profilach są umieszczane w statusie publicznym, świadomie lub nie. • A to znaczy, że każdy może je oglądać! Każdy może je sobie pobrać na komputer i oglądać miliony razy. W tym przypadku słowo KAŻDY nabiera ogromnego znaczenia. Nie wiem kto może nim być. • „Dobra matka” Małgorzaty Rogali to nie tylko dobry, trzymający w napięciu kryminał. To powieść skłaniająca do poważnych refleksji, o tym jacy jesteśmy w sieci i na co się narażamy. Nie ukrywajmy, matki mają niez­aprz­ecza­lnie­ tą wadę, że uwielbiają się chwalić swoimi dziećmi. I samo w sobie nie jest to złym zjawiskiem, raczej dość naturalnym. Ale przebywając w sieci, to chwalenie się nabiera nowego wymiaru, który może skończyć się nieszczęściem. Nie myślimy o tym, na co dzień, wrzucając zdjęcia naszych dzieci na portale społecznościowe. Komu z Was przychodzi do głowy, że może te zdjęcia oglądać człowiek spaczony psychicznie? Pedofil? Gwałciciel? Morderca? • „Dobra matka” zatrzymuje nas na chwilę w czasie. Naprawdę podczas tej lektury przewertowałam wszystkie zdjęcia z mojego prywatnego konta. Część mimo wszelkich zabezpieczeń usunęłam. Wcześniej nie widziałam w nich nic złego, nadal nie ma w nich nic takiego, ale dla kogoś o chorym umyśle mogły mieć one zupełnie inny przekaz. • „Dobra matka” prócz swego głębokiego przesłania jest książką pisaną w prostym stylu i bardzo przejrzystym językiem. Nie mogłam się od niej oderwać, chciałam jak najprędzej wiedzieć co dalej? Jakie motywy miał sprawca? • Czytając to z perspektywy matki, wyciągnęłam daleko idące wnioski. Na co dzień staram się mocno ograniczać swoją prywatność w sieci, to jednak pokusa czasem jest silna. Na szczęście nie jest ze mną jeszcze tak źle. • Ale kiedy widzę zdjęcia dzieci znajomych, pięknych, wystylizowanych córeczek, które już w wieku 5-6 lat stroją nienaturalne „dzióbki” do zdjęć, to wiem, że świat zmierza w dziwnym, niewłaściwym kierunku… • Dlatego poleciłabym każdemu rodzicowi przeczytać powieść Małgorzaty Rogali pt. „Dobra matka”, Bo nie dość, że jest to rewelacyjnie skonstruowany kryminał, to jeszcze skłoni wiele osób do poważnych przemyśleń i zmiany postępowania. • Pilnujcie zatem swojej prywatności! • Zło może czyhać po drugiej stronie monitora! • [Link]
  • [awatar]
    PrzeCzytajka
    „Światełko w tunelu” Hanny Greń to kontynuacja powieści pt. „Jak kamień w wodę” z cyklu Polowanie na Pliszkę. Książka miała niedawno swoją premierę na rynku wydawniczym, a mnie przypadło w udziale to szczęście, że mogłam sięgnąć po nią tuż po przeczytaniu pierwszej części. • Dzięki temu zachowałam poprzednie emocje w sercu i natychmiast zaspokoiłam swoją ciekawość. • Spotkali się w miejscu, gdzie przedpokój stykał się z pokojem lub − innymi słowy − na linii oddzielającej pokój od przedpokoju, i wiedzieli, że tylko od nich zależy, którą wersję wybiorą. • Po ostatnich tragicznych wydarzeniach Gerard jest przekonany, że bezpowrotnie utracił to, co było dla niego najważniejsze. Po Kornelii pozostał mu jedynie maleńki kot, którego kobieta zostawiła pod jego opieką przed ich ostatnim rozstaniem. • Okazuje się jednak, że ciało znalezione w domu Pliszki po pożarze należy do kogoś innego. Gdzie zatem podziała się Kornelia i dlaczego nie daje znaku życia? Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy komisarz dowiaduje się, że jego koledzy stawiają Kornelii absurdalne – jego zdaniem – zarzuty. Mężczyzna rzuca na szalę całą swoją zawodową przyszłość, żeby udowodnić, że podejrzewana przez policję kobieta jest niewinna. Jednak żeby to zrobić, trzeba ją najpierw odnaleźć. Rozpoczyna się polowanie na Pliszkę. • „Światełko w tunelu” towarzyszyło mi przeszło przez trzy dni, brak czasu nie pozwolił mi na więcej. Jednak plus z tego taki, że mogłam cieszyć się tą powieścią nieco dłużej. • Jako, że jest to druga część cyklu – autorka odkrywa przed nami kolejne wydarzenia z życia bohaterów. • Początek to prawdziwie eksplodująca bomba – okazuje się, bowiem że zwłoki w domu Kornelii nie należały do niej. Gdzie w takim razie podziała się Pliszka? Czy nic jej nie grozi? Czy może leży gdzieś martwa i nieodnaleziona? • Autorka bez litości napchała mi do głowy wiele obaw i utrzymywała moje napięcie na wysokim poziomie. • Znów okazało się, że to co „widzimy” niekoniecznie jest prawdą i wcale nie musiało się wydarzyć. Podobnie jak w pierwszej części, okoliczności losu plączą się jak bluszcz i tworząc zamazany obraz rzeczywistości, która zdaje się być mało uchwytna. • Prawda, w którą wierzy wielu, wcale nie jest taka oczywista. • Z biegiem stron wszystko nabiera wyraźniejszych kształtów, gdzieś w oddali pojawia się „Światełko w tunelu” i zaczyna się jarzyć coraz mocniejszym blaskiem. • Muszę przyznać, że bardzo przypadł mi do gustu styl pisania Hanny Greń. Jest bardzo realistyczny, wyraźny i pełen pasji. To widać w każdym zdaniu. Autorka ma sporą ilość fantazji ukrytą w duszy i sprawnie przenosi to na papier wykorzystując lekkość swego pióra. • Polecam Wam serdecznie sięgnąć po cykl Polowanie na Pliszkę. • To idealna lektura na jesień – nieco mroczna i tajemnicza, podszyta grubą nicią strachu, w której ścieg wiedeński biegnie w okolicach piersi i nie puszcza póki emocje nie opadną na samym końcu. Autorka po prostu uszyła ją na miarę, nadając jej idealny fason, który zadowoli najwybredniejszych czytelników. • Za egzemplarz do recenzji dziękuję serdecznie Wydawnictwu Replika. • Ps. Pani Haniu – "Światełko w tunelu" to wiara, że wszystko może się dobrze skończyć. Dziękuję! • [Link]
  • [awatar]
    PrzeCzytajka
    „Jak kamień w wodę” to pierwsza część cyklu: Polowanie na Pliszkę autorstwa Hanny Greń. Powieść wciąga od samego początku, a akcja dzieje się bardzo szybko. Początkiem całej historii jest dzieciństwo głównej bohaterki Kornelii (moje ulubione imię kobiece). Przyznam szczerze, że ten zabieg okazał się być bardzo dobrym pomysłem. Dobrym i intrygującym. • „Jak kamień w wodę” zawiera w sobie elementy powieści obyczajowej i kryminalnej. Jest tajemnica, jest prześladowca, są groźby i momentami naprawdę robi się niebezpiecznie. Nie zabrakło też miłości i przyjaźni. Jednak dla mnie największym wyznacznikiem wskazującym, że jest to powieść warta przeczytania jest fakt, iż pod woalką zdarzeń ukryte są przekazy. • Tylko ode mnie zależy twój los. Gdy w środku nocy usłyszysz szmer za oknami, to będę ja, i gdy w słońcu nagle pochłonie cię cień, to też będę ja. Nie uciekniesz przede mną. • Kiedy Kornelia zaczyna otrzymywać tajemnicze listy z pogróżkami, uważa to za głupi dowcip. Żyje na uboczu, nie wchodząc nikomu w drogę i nie nawiązując żadnych bliższych relacji z innymi ludźmi, kto więc mógłby życzyć jej śmierci? Jednak sytuacja staje się coraz poważniejsza, dlatego kobieta podejmuje decyzję o zgłoszeniu się na policję. • Nie jest to dla niej łatwe – jej dotychczasowe kontakty ze stróżami prawa nie należały do najprzyjemniejszych. W młodości została niesłusznie oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Wszyscy zdawali się być wrogo nastawieni do Kornelii, ponieważ mężczyzna, którego oskarżyła wtedy o próbę gwałtu, sam był policjantem, a jego koledzy nie wierzyli, że mógł dopuścić się przestępstwa. • W wyniku zbiegu okoliczności, kobieta natrafia na posterunku na tego samego funkcjonariusza, który przed laty próbował ją zdyskredytować, aby chronić swojego przyjaciela. Mimo wrogiego nastawienia, to jednak właśnie ten mężczyzna może okazać się dla Kornelii jedyną nadzieją. • Autorka w swej powieści porusza kilka bardzo istotnych tematów, między innymi to, jak szybko doklejamy innym „łatkę”, nie zdając sobie sprawy z tego, jaką krzywdę robimy drugiemu człowiekowi. W treści jest również zawarty problem, który spotykamy na płaszczyźnie zawodowego koleżeństwa - mówimy tu o zjawisku „ręka rękę myje”, które dotyka wiele grup zawodowych. Wiemy o tym wszyscy, ale jest to niejako tajemnica poliszynela. • Oczywiście autorka nie wrzuca wszystkich do jednego worka. W każdej grupie zawodowej są czarne owce, na szczęście większość stanowią Ci, którzy kodeks postępowania moralnego mają wyssany z mlekiem matki. • „Jak kamień w wodę” Hanna napisała, w sposób dla mnie mocno przejrzysty, realistyczny. • Widać wyraźnie, że miała okazję czerpać u źródła (kłaniam się panu Greń). Wizyty na komisariacie, a szczególnie policyjne dialogi pełne ekspresji, niewybrednych uwag, pozbawione różowych okularów, były dla mnie rewelacyjne. Nie skłamię, jeśli pokuszę się kolokwialne stwierdzenie, iż czułam się tak, jakbym tam była na miejscu, wśród tych wszystkich policjantów naszpikowanych szorstkością, o dość specyficznym poczuciu humoru. Wiadomo bowiem, że mężczyźni w swoich kręgach zawodowych mają specjalny kod komunikacji, a i kobiety również go posiadają. • W powieści Hanny Greń „Jak kamień w wodę” znajdziecie również wątki skłaniające do refleksji. Smutkiem napawało mnie dzieciństwo Kornelii. Czułam doskonale ten brak miłości i jeszcze gorszą obojętność, która wyzierała z jej rodzinnego domu. Serce ściskało się z żalu i buntowało za każdym razem…Jak tak można? Jak można nie kochać swojego dziecka? Dlaczego ludzie zapatrzeni we własne ego i swoje kariery decydują się w ogóle na sprowadzanie potomstwa na ten świat? Czy chcą udowodnić innym, że mogą wszystko? Wszystko, prócz miłości i czułości. • Kolejną ciekawą sprawą, która mnie poruszyła to, fakt, że los jest przewrotny i zadziorny. Potrafi tak się poplątać, że to co pozornie wygląda na coś konkretnego, wcale takie nie jest. Nieporozumienia, niedopowiedzenia oraz przemilczanie i unoszenie się swoim wrodzonym honorem, może prowadzić do fatalnych zbiegów okoliczności. A wtedy o pomyłkę nie trudno… • To mi uświadomiło, że ja czasem też nie mówię wprost czego chcę, czego oczekuję – nic dziwnego, że później dostaję coś innego, albo ktoś interpretuje to na swój sposób. • Wszak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :) • „Jak kamień wodę” Hanny Greń posiada mnóstwo mocnych stron. Z pewnością nie jeden raz sięgnę po powieści jej autorstwa. Mają w sobie coś specyficznego i fascynującego. Coś co tak naprawdę, trudno mi określić. Przyciągają, intrygują...czarują na swój sposób. • Jeśli lubicie historie przyprawione dobrym słownictwem, szczyptą miłości, sporą dawką tajemnicy, kilkoma gramami emocji gorzko – słodko – kwaśnych, szklanką fatalnych zdarzeń i zbiegów okoliczności, mnóstwem siły i wytrwałości oraz odrobiną komizmu. To jest to idealna powieść dla Was. • Kolejną częścią cyklu jest „Światełko w tunelu”, za które ja się zabiorę bezapelacyjnie. • Za możliwość przeczytania książki dziękuję Hani Greń – dedykacja wywołała u mnie wielki uśmiech, od ucha do ucha. :) • Ps. Pani Haniu – fragment z Plamką, kiedy wbija swe pazurki w wiadomo co, rozśmieszył nie tylko mnie :) podzieliłam się tym z mamą przez telefon i jej również Plamka rozjaśnił dzień. • [Link]
  • [awatar]
    PrzeCzytajka
    „Mogę wszystko” Anity Scharmach to jej debiutancka powieść – lecz druga, którą przeczytałam. • To pełna rodzinnego ciepła historia, która może być udziałem każdego z nas. Autorka zaczarowała mnie tą powieścią. Dziękuję Ci Anitko – za ten kalejdoskop zdarzeń i emocji, które opisałaś w tej powieści. • Okładkowy opis zaczyna się od słów: • „Na długie zimowe wieczory, z kubkiem gorącej herbaty obok…” • Tatiana, zwariowana 40-latka posiadająca kochającą rodzinę, wiedzie ułożone i szczęśliwe życie. Odnosi sukcesy w pracy, wraz z najbliższymi przeprowadza się do wymarzonego domu. Wydaje się, że wszystko idzie po jej myśli. Do pewnego momentu… Kobieta będzie musiała stawić czoło przeciwnościom losu, pogodzić się z tym, co naszykowało dla niej życie. Wsparcie najbliższych pomoże jej przetrwać trudne chwile. • Autorka łączy miłość, śmierć i przyjaźń, dostarcza czytelnikowi wielu wzruszeń, a niejednokrotnie wywołuje szczery uśmiech. • Początek jesieni również świetnie nadaje się na zatopienie w niej. Ciepła herbata, ciasteczko, kocyk...i „Mogę wszystko” - zestaw idealny. • Anita Scharmach debiutując taką historią, wiedziała jak trafić do czytelnika poprzez realistyczny sznyt. Czytając mamy wrażenie, że taki scenariusz może napisać życie każdemu z nas, sąsiadowi, znajomemu, kuzynce… • Ciepło rodzinne bije z każdej strony, otula niczym ramiona najbliższej nam osoby. Miłość Tatiany i jej męża – to dla mnie dowód, że jeśli się kogoś kocha, to świat zewnętrzny jest tylko skromnym dodatkiem do całości. Takie małżeństwo jest marzeniem każdej kobiety (albo prawie każdej), z pewnością niektórym się to udało, innym nie. Nie od dziś jednak wiadomo i jest to prawda stara, jak świat, że w miłości nie można być egoistą. W miłości ta druga osoba staje się Twoim drugim, o ile nie pierwszym – JA. • Jeśli tego zabraknie, to to nie jest miłość, tylko bycie razem, a często obok siebie. I póki jest dobrze, to dobrze. Ale życie plącze się nam pod nogami, uderza nas w twarz pięścią i kiedy przychodzą trudne chwile, wówczas widać te różnice ze zdwojoną siłą. Poznałam tę drugą opcję miłości i wiem jak to jest. Dlatego „Mogę wszystko” tak mocno mnie objęło swoim ciepłym szalem. • „Kocham Cię tak bardzo, • Jak pachnie wiosenny deszcz • Kocham Cię tak bardzo, • Jak wysuszona gleba chłonie każdą kroplę wody, • Kocham Cię całym sobą • Miłością, jakiej nie dał nikomu nikt.” • W „Mogę wszystko” odkryjecie też sporą dawkę erotyzmu. Opisy są tak pełne porażającej delikatności i czułości, wywodzącej się z miłości bohaterów, że po prostu ujmują i podniecają swoim żarem. • Nie zabraknie przyjaźni, problemów dzieci i młodzieży, a nawet spontanicznych akcji społecznościowych – na co warto zwrócić uwagę! Bo jeśli kłopoty czy choroba dotykają obcych, nawet wtedy możemy wyciągnąć do nich rękę. Dać coś z siebie! I to jest bardzo ważne! • Tak jak nie zobaczysz swojej twarzy bez pomocy lustra, tak nie poznasz samego siebie bez pomocy drugiego człowieka. • Miłość, przyjaźń, empatia, zrozumienie, wiara i nadzieja – to główne przesłania powieści „Mogę wszystko”. Każdy może wszystko jeśli tylko robi to z dobroci serca i dlatego, że po prostu chce to zrobić – cokolwiek by to nie było! • Powieść sprawiła, że zwykłe „mogę wszystko” stało się potężnym zaklęciem. To dwa pierwsze słowa, z którymi budzę się na ustach odkąd przeczytałam książkę Anity. • Czasem trzeba tak niewiele, by uwierzyć w siebie i zobaczyć zielone światło :) • Ps. Anitko – bardzo Ci dziękuję za książkę, piękną dedykację i za to, że mogłam zobaczyć zielone światło! • [Link]
Ostatnio ocenione
1 2 3 4 5
...
26
  • (Nie)miłość
    Socha, Natasza
  • Wada
    Małecki, Robert
  • Kurhanek Maryli
    Bauer, Ewa
  • Mam chusteczkę haftowaną
    Greń, Hanna
  • Facet do poprawki
    Sykat, Joanna
  • Miłość z błękitnego nieba
    Mirek, Krystyna
monia2066
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo