Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
PrzeCzytajka
Najnowsze recenzje
1
...
22 23 24
...
33
  • [awatar]
    PrzeCzytajka
    „Pragnienie” to moje drugie spotkanie z Jo Nesbø. Tym razem towarzyszyłam Harremu Hole w zatrważającej walce z demonicznym mordercą. • Harry Hole w demonicznej grze perwersyjnego mordercy! • Młoda kobieta zostaje zamordowana we własnym mieszkaniu tuż po internetowej randce. Ślady na jej ciele wskazują, że sprawca jest wyjątkowo bezwzględny. Presja mediów, by znaleźć winnego, sprawia, że policja zwraca się do Harry'ego Hole. Były śledczy niechętnie myśli o powrocie do pracy, przez którą wiele w życiu stracił. Rozpoczyna dochodzenie dopiero, gdy zaczyna podejrzewać, że zbrodnia łączy się z nierozwiązaną sprawą z przeszłości. Podejmuje trop i daje się wciągnąć w nierówną grę z wyrachowanym psychopatą. • Tak jak podczas mojego pierwszego spotkania z piórem Jo Nesbø, czytaniu towarzyszyły mi niezliczone emocje i strach, przed tym co jeszcze jest w stanie wymyślić chory umysł mordercy. • Niewątpliwie autor posiada bardzo mocny talent do tworzenia niezwykle skomplikowanych i zawiłych zagadek i treści. Powieść utrzymana jest w mrocznym klimacie, po mieście grasuje psychopata – wampir. I to nie byle jaki. Do zaspokajania swoich obrzydliwych pragnień używa szczęki z metalu. Pławi się w strachu i w krwi swoich ofiar. • A złapanie go graniczy niemalże z cudem. • Harry Hole – główny bohater powieści, jest w tym momencie życia dojrzałym i ustatkowanym wykładowcą na uczelni wydziale kryminalnym. Oddalił się od czynnej służby. Jednak schwytanie mordercy nie jest łatwe, dlatego na chwilę powraca on do dawnych koszmarów. • W tej części serii – podobał mi się bardziej niż w poprzedniej (tom 7), teraz jest stateczny, spokojny i bardzo zrównoważony. • „Pragnienie” to kryminał, który dowodzi, że Jo Nesbø jest mistrzem manipulacji, potrafi tak pokierować poszlakami, śladami i faktami, że nie pozostawił mi żadnych szans na odgadnięcie kto jest mordercą. Postaci i ewentualnych potencjalnych kandydatów na psychopatów, było bardzo wielu. • Początkowo oczywiście próbowałam, ale już połowie porzuciłam ten plan. • Tym razem zagadka była tak zawiła, a fakty przeczyły same sobie, że praktycznie doszukiwałam się morderczych czynów w co drugim bohaterze. • Powieść trzyma w napięciu praktycznie do samego końca. Chociaż po ujawnieniu sprawcy, jak dla mnie, trochę końcówka powieści, była niepotrzebnie przeciągnięta. • Mimo, to myślę, że jeśli natknę się w przyszłości na jakąkolwiek książkę autorstwa Jo Nesbø to sięgnę po nią bez obaw, wiedząc że dostarczy mi ona sporej dawki emocji. • Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.
  • [awatar]
    PrzeCzytajka
    „Niczemu winne” to niesamowicie poruszający i dojrzały debiut Anny Krzyczkowskiej, którego premiera była 26 września br. Okładka od razu zwraca naszą uwagę, przykuwa wzrok jak magnes. • Malutki chłopiec i miś siedzący razem na szczycie dachu. • W głowie zapala się lampka i człowiek wie, że po taką książkę trzeba sięgnąć. • Ponoć debiuty są trudne, nie mam pojęcia...Wiem jednak, że gdyby wydawca odrzucił taki tekst, świat stracił, by bardzo dużo. • Szczęście nie zawsze można urodzić. Bywa, że trzeba je pochować. • Laura od lat jest mężatką. Na pozór spełniona i szczęśliwa, z dnia na dzień coraz silniej odczuwa emocjonalną pustkę. Wydaje się jej, że wszystkie prawdziwe uczucia zatrzasnęła wiekiem białej trumny niewielkich rozmiarów. Mimo to uśmiecha się i zawodowo doradza innym, jak się podnieść po upadku. • Strata, rozczarowanie, bolesne wejście w dorosłość, wulkan miłości, namiętności, nadziei i walki ulokowane w krainie smutku, którą należy ukryć przed światem. Jak się w tym odnaleźć? • „Niczemu winne” Anny Krzyczkowskiej porusza całą empatię w czytelniku. Obok takiej lektury człowiek nie przechodzi obojętnie, nie da się przeczytać i zapomnieć. To niemożliwe. • Anna Krzyczkowska ujęła w swej powieści niezmiernie trudny i wrażliwy temat – utraty dziecka, żałoby jaką nosi w sercu każda matka, doświadczona w ten sposób przez niesprawiedliwość losu. • Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, więc poznajemy tę historię z punktu widzenia Laury – głównej bohaterki. Dzięki temu mamy wgląd w najdalsze zakamarki jej serca. Rannego serca kobiety, matki, córki i siostry. • „Niczemu winne” jest więc opowieścią o szczęściu, które czasem trzeba pochować, zostawić na noc, na życie całe, na ciemnym cmentarzu. Złożyć wraz z nim własne serce i wyrwaną duszę. Nauczyć się z tym żyć i być szczęśliwym, to wielka sztuka. • To również opowieść o miłości i pragnieniu, o tym że im bardziej czegoś chcemy, tym dalej jest od nas. Opowiada o rzeczywistości, która jak w gabinecie luster, nie jest taka, jaką ją widzimy. Zakrzywiony obraz sprawia, że często żyjemy w złudnym przekonaniu o własnym szczęściu. • Anna Krzyczkowska opowiada o życiu, które czasem jest jak domek z kart. O tchórzostwie i zakłamaniu, które prędzej czy później wylezie z ciemności, bądź wyskoczy prosto na nas w słoneczny dzień. „Są na tym świecie sprawy, których ukryć się nie da. Są sytuację przed którymi nie ma ucieczki.” Autorka nie zostawia jednak swoich bohaterów na dnie, pisze o upadaniu na kolana pod ciężarem cierpienia, ale pokazuje też jak się podnieść, by dojść na szczyt. • „Świat się od smutku nie kurczy. Na cierpienie zawsze znajdzie się miejsce pod ludzkim dachem, gdzie powinno pachnieć radością. W czterech ścianach najczęściej zapada ciemność, którą rozświetlić mogą tylko niewinne promyczki. Czasem to złudzenie, zwykła iluzja.” • „Niczemu winne” wzbudziło we mnie wiele emocji. Autorka w subtelny sposób wplotła w fabułę całe mnóstwo najprawdziwszych prawd, o ludziach i o życiu. Takich prawd, których wolimy nie słyszeć i nie widzieć. Co nie znaczy, że ich nie ma, że przestają istnieć. • Czasami poznawanie życia takim, jakie jest naprawdę, trwa długo. Zaślepieni miłością, pragnieniami i codziennością, nie dostrzegamy tego, co się wokół nas dzieje. Jesteśmy ślepi na znaki. Nie widzimy tego, co istotne. • „Niczemu winne” to też opowieść o ojcostwie. Autorka bez ogródek obnaża jego oblicze. Dzieli je na dwie kategorie. Albo jest się głową rodziny, ojcem z krwi i kości, kochającym, troskliwym, ciepłym takim, jak ojciec Laury. Albo się nim po prostu nie jest. Anna Krzyczkowska dosadnie określa tę drugą grupę, są to „dawcy”: • „(…) bo on faktycznie jedynie dawał – ile chciał, kiedy chciał i co chciał. Dziwiło mnie, że sam sobie odebrał to, co najpiękniejsze. Że się pozbawił szansy na oglądanie, jak jego dzieło dojrzewa, zmienia się, dorośleje. Że nie powiedział z dumą: „ To mój syn” (…) ale regularnie płacił spora kwotę.” • Muszę wyznać, że w tym momencie przyklasnęłam na cześć Anny! Tak! Bo znam to z własnego życia, z życia mojego syna. • Autorka ujęła mnie swoją dojrzałością w analizowaniu procesów ludzkiej egzystencji i emocji. Często nazywa rzeczy po imieniu i robi to z ogromną dawką mądrości. Niczego nie owija w bawełnę i nie bawi się w lukrowane opisy. „Życie to nie film. A już na pewno nie komedia romantyczna”. Nie pisze słodko – gorzko, pisze autentycznie i przejmująco. • Będę wyczekiwać kolejnych jej powieści, bo z pewnością dostarczą mi one sporej dawki łez, poruszą moje serce i duszę, do tego stopnia, że długo o niech nie zapomnę. I nawet jeśli, znów zaszalej u mnie orkan i zabraknie prądu, to będę je czytać przy świetle świec, tak jak czytałam „Niczemu winne” • Za egzemplarz recenzencki dziękuję serdecznie Wydawnictwu Szara Godzina.
  • [awatar]
    PrzeCzytajka
    26 września 2017 roku świat literacki świętował premierę powieści pt.„Głód miłości” Natalii Nowak – Lewandowskiej, jest to już drugie dziecko w jej pisarskim dorobku. Zadebiutowała mocnym akcentem wydając książkę pod tytułem „Pozorność”. • Młody adwokat, Dawid, ma w życiu wszystko oprócz tego, co wydaje mu się zbędne: miłości i stabilizacji. Pewnego dnia na przejściu dla pieszych potrąca samochodem młodą dziewczynę, Martę. Nie wie jeszcze, że ten wypadek wywróci jego życie do góry nogami. Dziewczyna od początku wydaje mu się nieco dziwna i niekonsekwentna w swoich zachowaniach i reakcjach. Dawid odwiedza ją w szpitalu, gdzie po wypadku Marta dochodzi do siebie, i jest nią coraz bardziej zauroczony. Nie może jedynie zrozumieć, skąd jej dziwne zachowanie: raz okazuje mu serdeczność i zainteresowanie, by po chwili patrzeć na niego z taką wściekłością i niechęcią, jakby miała przed sobą największego wroga. • Nietypowa grafika okładkowa intryguje czytelnika od pierwszego wejrzenia. • W moim odczuciu od razu sugeruje, że nie jest to typowy romans – mimo, że na upartego tytuł mógłby na to wskazywać. • Czy tak jest w rzeczywistości? • „Głód miłości” to zdecydowanie nie romans, choć jest to historia o miłości. Nie jest to też żaden erotyk ani new adult, więc jeśli spodziewacie się wypieków na twarzy i pikanterii, to nie tym razem, nie ta książka. • „Głód miłości” Natalii Nowak – Lewandowskiej to studium psychiki osoby samotnej i pozbawionej miłości, w tym przypadku kobiety. • Brak miłości i spełnienia potrafi istotę ludzką zagnębić, do tego stopnia, że doprowadza często do aktów samoagresji, a nawet targania się na swoje życie. Próby zaskarbienia sobie uwagi drugiego człowieka są często naznaczone desperacją, wręcz chęcią wyrwania należytej porcji uczuć, choćby na siłę. A jednocześnie, pragnieniu bycia kochaną towarzyszy chroniczny strach przed porzuceniem i samotnością. • Myślę, że autorka podejmując ten trudny temat miała świadomość, że nie każdy to zrozumie, a jednocześnie starała się nakreślić wzorzec drogi wiodącej ku „wyleczeniu”. • Fabuła powieści pozbawiona rozwlekłych analiz i opisów. Dzięki temu powieść zyskuje i to bardzo, czyta się ją jednym tchem. I mogę Was zapewnić, że nie przeszkadza w tym nawet brak prądu. Jeden dzień spędzony wraz z bohaterami „Głodu miłości” dostarczyły mi pożywki do kilku złożonych refleksji na temat miłości i związków międzyludzkich. • Zastanawialiście się kiedyś, ile jest w stanie poświęcić człowiek dla drugiej osoby? Jak silna musi być więź, by przetrwać trudny czas choroby? I nie mówimy tu bynajmniej o małżeństwie z wieloletnim stażem, związane majątkiem czy kredytami. Mówimy tu o początkach związku. Ile trzeba mieć miłości do drugiej osoby, by walczyć o nią wbrew wszystkiemu? • No właśnie – ja też się nigdy wcześniej nad tym nie zastanawiałam. • O ile prościej jest kogoś kochać nieskomplikowaną miłością kiedy wszystko jest dobrze. Ale czy w razie kłopotów, można zawsze liczyć na druga połowę? Czy też może często okazuje się, że związki nie są w stanie przetrwać w obliczu choroby, kłopotów finansowych? • Marta i Dawid – główni bohaterowie powieści, wzbudzili we mnie kalejdoskop odczuć. • Czasem miałam ich dosyć, czasem płakałam razem z nimi, a czasem musiałam głęboko odetchnąć, bo brakowało mi tchu. • To dwie szalenie różne osobowości, pochodzące z różnych środowisk, inaczej wychowane i inaczej postrzegające rzeczywistość. A jednak...połączyło ich coś pięknego. Miłość. • Miłość podszyta strachem, obawami, uczuciowymi deficytami. Miłość tych dwojga to dobre chwile, choć niesamowicie krótkie, nasycone strachem Marty. Chwile upojne – które przynosiły ukojenie i jej i jemu. Chwile mocno doprawione cierpieniem Marty, jak i Dawida. Były też momenty wielkiej złości i agresji, w których chciałam potrząsnąć Dawidem, żeby się ogarnął, zdecydował i określił. • Kibicowałam Marcie, trzymałam za nią kciuki, cierpiałam i płakałam razem z nią, kiedy straciła coś bardzo ważnego. Jednocześnie podziwiałam Dawida, za tę miłość, którą obdarzał Martę, za to że wbrew własnemu rozsądkowi zrozumiał w końcu, co jest najważniejsze, za to że miał w sobie tyle siły, bo praktycznie za dwoje. Długo dochodził do tej wiedzy, ale doszedł. To dodało mi skrzydeł . • „Głód miłości” Natalii Nowak – Lewandowskiej to opowieść o tym, że prawdziwe uczucie może być składową wielu innych emocji, nie zawsze łatwych i przyjemnych. Najważniejszy jest jednak efekt końcowy tego uczucia. Bo kiedy jedna osoba ma całkowitą świadomość tego, że przed nią ogrom pracy i poświęcenia dla drugiego człowieka, a mimo to idzie tą drogą, to to musi być miłość! • Autorka pokazuje w sposób prosty, aczkolwiek niezmiernie dojrzały, że miłość to nie zawsze motylki w brzuszku, to nie maślane spojrzenia, nie drżenie rąk, randki i beztroska wyzierająca z każdego kąta. • Miłość to odpowiedzialność za tę drugą osobę i poświęcenie. To też rezygnacja ze spokoju, ale i akceptacja tej drugiej osoby w stu procentach. Miłość to nie układanie sobie wygodnego życia, pod siebie, tylko wkraczanie na kręte ścieżki życia, podtrzymywanie się wzajemne, pokonywanie szlaku we dwoje mimo wiatru wiejącego w oczy. Miłość to dostrzeganie wartości, tam gdzie inni nie widzą nic. Im więcej dajemy, tym więcej powinniśmy dostawać. • „Głód miłości” to powieść dla każdego, kto chciałby się zagłębić w piękno naznaczone bólem i samotnością. Historia ubrana przez autorkę w słowa, napełni Was przekonaniem, że bywają na tym świecie uczucia tak silne, że przezwyciężą każde zło i każdą słabość. • Ja też w to wierzę, choć trudno jest mi to wszystko odnaleźć we własnym życiu. • Lektura idealna na jesień – wymagająca skupienia i dojrzałego spojrzenia na życie. • Za egzemplarz recenzencki dziękuję Natalii Nowak – Lewandowskiej a za jego przesłanie dziękuję Wydawnictwu Replika.
  • [awatar]
    PrzeCzytajka
    „Wszystkie pory uczuć. Jesień” Magdaleny Majcher to początek tetralogii, analogicznie do pór roku. Czekałam na tę powieść z wielkimi nadziejami w sercu, zafascynowana zarówno okładką jak i intrygującym opisem okładkowym. • Premiera książki była niedawno, bo 27 września 2017 roku, do mnie przybyła z początkiem października, kiedy za oknem szalał wiatr, padał deszcz a zimne powietrze przeszywało każdy cal ciała. • Czy pierwsza część cyklu spełniła moje oczekiwania? Czy może jesień zasypała mnie opadającymi liśćmi i kroplami zimnego deszczu? • Życie Hani to z pozoru bajka. Niepewna siebie dziewczyna z domu dziecka wychodzi za zamożnego i atrakcyjnego wdowca, dostając to, czego nigdy nie miała – dom i rodzinę. Dwadzieścia lat po ślubie wie już jednak, że po napisach „żyli długo i szczęśliwie” nie zawsze jest różowo. Hania czuje się niekochana przez męża, który idealizuje swoją zmarłą pierwszą żonę, a bycie pełnoetatową panią domu zaczyna ją męczyć. Na dodatek dają o sobie znać bolesne sprawy z przeszłości. • Tej jesieni jednak wszystko się zmieni… • Czy Hania stawi czoła lękom i zmierzy się z przeszłością? • Czy jej małżeństwo da się jeszcze uratować? • Cztery pory roku – cztery wciągające historie. • „Wszystkie pory uczuć” Magdaleny Majcher to cykl powieści obyczajowych, podejmujących ważne życiowe tematy. Miłość i nienawiść, trudne wybory, przeciwności losu i w końcu upragnione szczęście i spokój – z tym wszystkim spotkają się bohaterowie czterech powieści. A wszystko w rytmie czterech pór roku. • Szczerze nie przepadam z jesienią. Owszem kiedy na dworze świeci słońce, kolorowe liście lecą z drzew, zbieram kasztany, żołędzie, liście i inne dobrodziejstwa tej pory roku. Jednocześnie, nie pałam zachwytem kiedy z nieba leje deszcz, wiatr wieje koszmarnie i czuję wszechogarniające zimno. To zdecydowanie nie moja pora roku. • Niemniej jednak z wielką ciekawością wzięłam w ręce powieść Magdaleny Majcher „Wszystkie pory uczuć. Jesień”. • I tu najpierw zwrócę Waszą uwagę na okładkę. Jest inna niż wszystkie, które do tej pory dotykały moje dłonie. Pozornie nie wyróżnia się, ale zmysł dotyku pobudzany jest fakturą okładki. Jest jak delikatny aksamit, trzymanie tej książki jest niesamowitym doznaniem, przywodzi na myśl bardzo delikatną i pełną ciepła pieszczotę. • „Wszystkie pory uczuć. Jesień” Magdaleny Majcher to porywający początek historii, o której długo później rozmyślałam. • Październik to idealny miesiąc na tę powieść, zwłaszcza kiedy za oknem pada, a Wy zasiądziecie do niej z kubkiem gorącej herbaty lub kakao, pod puszystym kocykiem. • Pod skromnym tytułem oraz jesienną okładką odnajdziecie bardzo głęboką i pełną realizmu powieść, w której autorka porusza istotne tematy: miłość, śmierć, żałobę, problemy z nastolatkami jak również problemy dzieci wychowujących się w domach dziecka i często wynikające z tego deficyty psychiczne i emocjonalne. Autorka dosadnie ujmuje problemy z jakimi codziennie walczą i nakreśla różne scenariusze ich dorosłego życia, które często nie jest usłane różami. • Magdalena Majcher snuje swoją opowieść lekkim językiem, który tym bardziej do nas trafia, im bardziej zagłębiamy się w fabułę. • Bardzo polubiłam Hanię – jest pod wieloma względami podobna do mnie. Jest udomowiona. Przez męża, przez życie, które w młodości jej nie oszczędzało, przez samą siebie. Dlatego w dużym stopniu potrafiłam się z nią identyfikować. Jej dylematy, kompleksy, obawy i odczucia z ogromną łatwością odnalazłam w sobie. Tym bardziej kiedy postanowiła robić to, co kocha i lubi, poczułam się jakbym spojrzała w lustro. • Książka zawiera sporo przesłań i mądrych rad, które autorka włożyła w usta dwóm innym bohaterkom – pani Róży oraz Renacie. To dwie doświadczone przez życie kobiety, które stały się również moimi przyjaciółkami. • Udzieliły Hannie dwóch zasadniczych rad, które ja wchłonęłam do serca i umysłu: • „(…) nie bądź wobec siebie taka krytyczna. Znajdź coś swojego, może niekoniecznie pracę, chociaż nadal uważam, że kobieta powinna mieć nawet kilka marnych, ale własnoręcznie zarobionych groszy na własne wydatki - (…) - Może zamiast pracy znajdź sobie jakąś pasję? Coś, co lubisz robić? (…) Ważne, żebyś miała coś tylko dla siebie.” • oraz • „Moja babcia zawsze powtarzała: „Facetowi się pokazuje pół duby, nigdy całą”. Musisz mieć kawałek siebie, jakiś mały sekret, coś, o czym będziesz tylko wiedzieć. Zatraciłaś zdrowe proporcje, zrezygnowałaś z siebie na rzecz mężczyzny, a to się nigdy dobrze nie kończy.” • „Wszystkie pory uczuć. Jesień” na mnie zrobiły ogromne wrażenie, autorka podeszła do pisania bardzo dojrzale, mówi o trudnych sprawach, a jednocześnie podczas jej czytania człowiek doznaje uczucia ciepła rozchodzącego się po ciele. To ciepło wypływa z mądrości zawartych między wierszami. Osobiście przyznam się Wam, że za sprawą Hani i jej problemów, podczas lektury czułam się tak jakby Magdalena Majcher pisała właśnie o mnie. Z tą różnica, że ja zaczęłam walczyć ze swoim udomowieniem już jakiś czas temu. A główna bohaterka dopiero wkracza na tą trudną i wyboistą drogę. Niemniej jednak, od teraz obie kroczymy tym samym szlakiem ku szczęściu i samozadowoleniu. • „Wszystkie pory uczuć. Jesień” Magdaleny Majcher to studium ludzkiej psychiki, dojrzewania emocjonalnego oraz radzenia sobie z życiem i w życiu. Kreacje postaci są bardzo ciekawe, dokładne i realistyczne. Mnóstwo ciepła, mnogość emocji i uczuć, przewrotność losu, pragnienia oraz żale – przeplatają się w niej, z taką samą prędkością jak w codziennym naszym życiu, dlatego sądzę, ze wiele z Was odnajdzie w tej lekturze cząstkę siebie. • Ja swoje atomy jesiennych uczuć odkryłam w tej powieści. Wiem, że kwestia udomowienia kobiety jest obecnie coraz częstszym zjawiskiem, nie każdy jednak się do tego przyznaje, nie każdy jeszcze o tym wie. • W powieści zawarta jest też bardzo obszernie tematyka radzenia sobie żałobą, po najbliższej osobie. • Myślę, że żałoba Andrzeja – który nie dał odejść swojej pierwszej żonie – to trochę taka metafora i można ją podciągnąć równie dobrze pod życie w trójkącie z byłą żoną – po rozwodzie. Bardzo często jest to niemała bolączka obecnych żon. Ponieważ żyją one w takim właśnie zaklętym trójkącie – w którym była żona – zmarła czy też żywa – nie daje o sobie zapomnieć i włazi ze swoimi buciorami w naszą teraźniejszość. • „Wszystkie pory uczuć. Jesień” Magdaleny Majcher otuliły mnie nadzieją. Sprawiły, że utwierdziłam się w swoich postanowieniach i planach. Zbieram kasztany, liście i celebruję tą moją jesień jako pożegnanie z udomowieniem. Otwieranie drzwi do nowego świata doznań i uczuć... • I właśnie z takim jesiennym akcentem zapraszam Was i gorąco zachęcam do sięgnięcia po pierwszą cześć cyklu o uczuciach, gdyż: „Życie jednak nadal jest tylko życiem, i pewne watki urywają się gdzieś w połowie.” Po tej części – ja zdecydowanie chcę kroczyć ścieżką „Wszystkich pór uczuć”. • Dlatego z ogromną niecierpliwością czekam teraz na ZIMĘ. • Za egzemplarz do recenzji wraz z przepiękną jesienną kartką i autografem oraz zaufanie dziękuję Magdalenie Majcher, a także Wydawnictwu PASCAL. • [Link]
  • [awatar]
    PrzeCzytajka
    „Najlepszy powód, by żyć” Augusty Docher znanej również jako Beata Majewska, trafiła w moje ręce na kilka dni przed premierą. Nim zabrałam się za czytanie, dowiedziałam się, że autorka oparła główny wątek powieści na prawdziwych wydarzeniach. To historia pana Macieja zainspirowała autorkę do poszukania odpowiedzi na pytanie, jaki jest najważniejszy powód, by żyć? • Zwiastun filmowy powieści - KLIKNIJ • Wszystko trwało ułamek sekundy. Błysk ognia i nagle jestem w ognistej kuli. Dociera do mnie, że się palę. Jestem żywą ludzką pochodnią. • Dominika budzi się po kilku dniach. • Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić. • Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie. • Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała. • Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem… • Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę. • Tylko czy to jest w ogóle możliwe? Czy pęknięte serce potrafi jeszcze kochać? • I czy ktoś, kto ma tyle powodów, by się zabić, odnajdzie ten jeden, by żyć? • „Najlepszy powód, by żyć” Augusty Docher to historia napisana przez fatalny zbieg okoliczności. Czasem ktoś znajduje się w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwej porze. • I trach! Wszystko w ułamku sekundy zmienia się! Życie zostaje wywrócone o sto osiemdziesiąt stopni i czas zatrzymuje się, zawiesza się w czasoprzestrzeni... Od tego momentu codzienność dzielisz na dwa rozdziały „przedtem” i „ tu i teraz”. Nie jesteśmy na to przygotowani, nie uczą tego w szkole… • Powieść Augusty Docher to historia o walce, walce z bólem, niemocą i żalem. O walce nie tylko o przetrwanie, przeżycie, wyjście z kryzysu fizycznego, ale i o podniesienie się z emocjonalnych klęczek. • Jak znaleźć w sobie siłę do zaakceptowania tego nowego, bolesnego „tu i teraz”? Jak stanąć twarzą w twarz nie tyle z ludźmi, ale ze samym z sobą? W jaki sposób otworzyć się na innych, dać im szansę? Jak nauczyć się kochać na nowo swoje ja? Skąd czerpać energię do codziennego stawania przed „tu i teraz”? Jak przestać rozpamiętywać „przedtem”? Czy można mieć marzenia, kiedy życie z nas okrutnie zakpiło? • „Najlepszy powód, by żyć” odpowiada na te wszystkie pytania i na wiele innych, które nasuwają się podczas lektury. Augusta Docher poprzez fabułę powieści delikatnie daje do zrozumienia, że nie ma rzeczy niemożliwych. • Jeśli tylko człowiek pragnie żyć i ma chociaż jeden powód do tego życia – to jest w stanie znieść wszystko, pokonać każdego smoka ziejącego ogniem, podnieść się i walczyć o siebie, o każdy dzień i zaakceptować „tu i teraz”, mimo że pozostały świat spogląda na nas ze zmarszczonym czołem. Jeden powód – jedno słowo! Ono zmienia wszystko! Daje siłę, daje energię. Pozwala udźwignąć ciężar cierpienia, strachu, bólu czy rozczarowania. • Miłość – jest najlepszym powodem, by żyć! • „Póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować.” • „Najlepszy powód, by żyć” to powieść z której wyziera ból i gorycz. Smutek i rozpacz głównej bohaterki zakrada się do umysłu czytelnika i zmusza go do rozważań nad własnym życiem. • Autorka bardzo skrupulatnie podeszła do odtworzenia tragedii i procesu leczenia na poziomie medycznym – tę część napisało życie, to historia pana Macieja Suślika – którą Augsta Docher oddała w nasze ręce. • To hołd dla jego odwagi, poświęcania oraz niezłomnej siły jaką w sobie nosił i nosi do dziś. • Dzięki tej wewnętrznej sile i miłości pan Maciej przetrwał, podniósł się i pokazał światu, że można! • Autorka również i to pokazała w swej powieści, dzięki czemu na strony powoli wkradała się nadzieja i przeświadczenie o tym, że najważniejsze w życiu to kochać i być kochanym. • Z pewnością sięgnięcie po „Najlepszy powód, by żyć” - do czego Was gorąco namawiam! • Ostrzegam jednak, niech nie zmyli Was sielankowa okładka, ani opis. • Nie spodziewajcie się ckliwej historii o miłości, nie znajdziecie w niej stereotypu: ona – młoda i naiwna, on – szaleńczo przystojny i bogaty. • Ta powieść jest zupełnie inna niż wszystkie, które do tej pory autorka napisała. • Jest głęboka, przejmująca i na długo zostanie w Waszych głowach. • Za przedpremierowy egzemplarz do recenzji dziękuję Auguście Docher oraz Wydawnictwu Znak Literanova / OMG Books. • [Link]
Ostatnio ocenione
1 2 3 4 5
...
26
  • (Nie)miłość
    Socha, Natasza
  • Wada
    Małecki, Robert
  • Kurhanek Maryli
    Bauer, Ewa
  • Mam chusteczkę haftowaną
    Greń, Hanna
  • Facet do poprawki
    Sykat, Joanna
  • Miłość z błękitnego nieba
    Mirek, Krystyna
monia2066
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo