Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"
Wisława Szymborska
"Kto czyta książki, żyje podwójnie"
Umberto Eco
"Łatwiej niektórym książkę napisać, niż drugim ją przeczytać"
Alojzy Żółkiewski
"Z książkami jest tak, jak z ludźmi: bardzo niewielu ma dla nas ogromne znaczenie. Reszta po prostu ginie w tłumie"
Wolter
Najnowsze recenzje
-
Musze przyznać, że na naszym rynku wydawniczym pojawiają się coraz ciekawsze książki dla dzieci o popularno-naukowym charakterze. Jedną z nich jest właśnie „Księga (niegłupich) pytań”, bo podobno takich wcale nie ma… Dzieci nurtuje bardzo wiele spraw i dotyczą one przeróżnych dziedzin życia. Czasami zdarza się, że nawet na te niby najprostsze pytania odpowiedzi nie znają też dorośli. Jak to: ile kości ma człowiek? Z pozoru proste pytanie, ale czy rzeczywiście takie ono jest? Okazuje się, że niekoniecznie. W książce tej znajdziecie mnóstwo podobnych zagwozdek, ale bez obaw, na wszystkie pytania otrzymacie słuszne odpowiedzi. Jedne zaskakują, inne z kolei niesamowicie bawią. Uważam, że jest to świetna i bardzo rozwijająca lektura. Gorąco więc ją Wam polecam. Małym, jak i tym całkiem dużym czytelnikom 😉
-
Podczas pikniku w czeskiej Karwinie Kocia Szajka i policjantka Walerka zauważają dym unoszący się nad zabytkowym Zamkiem Frysztat. Okazuje się, że w zamku wybuchł pożar. Choć strażakom udaje się ugasić ogień, pojawiają się podejrzenia, że nie był to zwykły wypadek. Komandos, Lola, Morfeusz, Piksele i mały Precelek rozpoczynają śledztwo. Wraz z czeskim kotem policyjnym Jirzikiem zbierają tropy, przesłuchują świadków i próbują ustalić, kto stoi za pożarem. Muszą działać szybko, ponieważ zbliżający się deszcz może zniszczyć ważne ślady. Dzięki sprytowi, współpracy i odwadze bohaterowie stopniowo odkrywają prawdę o tajemniczym pożarze i pomagają policji rozwiązać zagadkę. Poświęćcie chwilę czasu na tą pełną humoru i napięcia opowieść kryminalną. To nie będzie stracony letni czas.
-
Zasugerowałam się głosem „tłumu” i przeczytałam „Cały ten błękit”. Głównym bohaterem powieści jest 26 letni Émile, który dowiaduje się o swej chorobie. Okazuje się, że ma wczesne stadium Alzheimera i rokowania dla niego nie są dobre. Chłopak ma dość litościwych spojrzeń swoich bliskich, więc postanawia wyruszyć w ostatnią podróż swego życia. Obiera sobie za cel Pireneje. Będąc jednak świadomym z czym wiąże się postęp jego choroby ma zamiar znaleźć towarzysza, bądź towarzyszkę na swą wyprawę. Nie chce by był mu to ktoś znany, więc publikuje w internecie pewne ogłoszenie. Ku jego zaskoczeniu bardzo szybko otrzymuje odpowiedź na własną ofertę. I tu do głosu dochodzi niejaka Joanne. Mimo tego, że bardzo wiele ich różni podejmują wyzwanie. Wypożyczonym kamperem udają się na południe malowniczej Francji, nie zdając sobie sprawy z tego, co przygotował dla nich los… • Mimo tak kusząco przedstawionego wstępu drugi raz nie poderwałabym się do przeczytania tej książki. Dla mnie to dość obszernych rozmiarów zwyczajny romans, na dodatek mało intrygujący i zbyt mocno odrealniony. Poniosła autorkę ułańska wręcz fantazja. Na domiar złego jej zakończenie jest bardzo mocno przewidywalne. Niczym w melodramacie. Krótko rzecz ujmując zupełnie nie wiem, „za czym kolejka ta stoi” w wielu bibliotekach. Chyba nadal hasło bestseller robi swoje. Pamiętajmy jednak, że ono dziś naprawdę bardzo niewiele znaczy. Tak jak właśnie w tym przypadku.
-
Jakby to było pięknie mieć ducha, który spełnia życzenia! Tak właśnie myśli sobie Klara. Ale to nie takie proste. Z kolei jeszcze lepiej byłoby mieć całe mnóstwo pieniędzy. Wtedy ten duch już by zupełnie do niczego nie był potrzebny. Lecz jak szybko stać się milionerem? Klara i jej brat wpadają na przeróżne pomysły, by zarobić lub zdobyć choć odrobinę pieniędzy. Ne jest to jednak wcale takie łatwe zadanie. Prócz tematów związanych z pieniędzmi nasi bohaterowie mają również kilka innych zaskakujących przygód. Jakich? Zabawnych, przede wszystkim bardzo zabawnych… Ubawiłam się przednio przy tej lekturze. Mówię wam. Myślę, że to bardzo relaksująca książka na letni czas… Polecam!!!
-
Detektyw Pozytywka to bardzo barwna postać. Ma swe biuro na poddaszu kamienicy. To agencja Różowe Okulary. Ale trudno mu o dorosłych klientów. Odwiedzają go przede wszystkim dzieci, które mają swe drobne problemy. Pan Pozytywka zawsze stara się im jakoś pomóc, czym zyskuje ich duże zaufanie. Polega ona raczej na objaśnianiu otaczającego ich świata, niż na rzeczywistym rozwiązywaniu jakichś iście kryminalnych spraw. Trudno więc ją nazwać książką o charakterze detektywistycznym. Zagadki, które rzekomo są do rozwiązania wynikają z braku dostatecznej wiedzy bohaterów na poszczególne tematy, a nie z czyjejś przestępczej działalności. Książka ta zatem nie do końca oddaje ducha prawdziwej opowieści detektywistycznej, ale grunt że bawi dzieci i nieco również uczy. Jest intrygującą historią na start w świat zagadek „kryminalnych”.