Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Blogerka. Recenzentka. Miłośniczka książek, filmów i dobrej muzyki.
Najnowsze recenzje
-
Bryce po raz pierwszy spotkał Juli, kiedy ta przeprowadziła się razem z rodziną do nowego domu, stając się jednocześnie jego sąsiadką. Już wtedy przeczuwał, że ta dziewczyna oznacza tylko jedno - kłopoty. Juli natomiast od tamtego czasu oszalała na jego punkcie. Chłopak za wszelką cenę stara się jej unikać. Pod wpływem pewnego zdarzenia Bryce jednak zdaje sobie sprawę ze swoich prawdziwych uczuć do niej, ale czy nie jest już za późno? • Każdy z nas przeżył swoje pierwsze zauroczenie. Książka ta opowiada właśnie o nim, o uczuciu, które rodzi się pomiędzy dwojgiem młodych ludzi. Juli od początku spodobał się Bryce, natomiast musiało minąć trochę czasu, by sam chłopak uświadomił sobie, że ta uprzejma sąsiadka wiele dla niego znaczy. Czytając te perypetie bohaterów możemy przypomnieć sobie i powspominać nasze miłosne rozterki w młodości. • Oprócz głównego wątku lektura ta zwraca uwagę również na inne problemy. Pokazuje, jak łatwo osądzamy innych, mimo że praktycznie wcale ich nie znamy. Opowiada o tym, jak jedno wydarzenie może wpłynąć na dalsze życie i zwraca uwagę na to, że w rodzinie najważniejsza jest miłość i troska. • Powieść napisana jest z dwóch perspektyw - Bryce'a i Juli. Na początku obawiałam się, że przez ten zabieg informacje mogą się mieszać i tak dalej, ale na szczęście tak nie było. Dzięki temu poznajemy różnice w poglądach postaci. Koniec końców, uważam zastosowanie takiego sposobu narracji przez autorkę za udany. • Lekka i przyjemna - takimi przymiotnikami mogę opisać tę lekturę. Bardzo często pojawiały się w niej zabawne sytuacje, przy których uśmiech automatycznie pojawiał się na moich ustach. Historia, którą przedstawiła pisarka teoretycznie wpasowuje się w przedział wiekowy dla nastolatków, ale kto powiedział, że także dorośli nie mogą po nią sięgnąć? • Jeśli szukacie książki na wakacje, to Dziewczyna i chłopak: wszystko na opak zdecydowanie wpasowuje się w te klimaty. I chociaż jest to obyczajówka bez większego przesłania, to jednak sprawia ona przyjemność. Z pewnością nie zawiedziecie się, sięgając po tę pozycję, która dostarczy Wam odrobiny humoru i optymizmu na letnie dni.
-
Głównego bohatera, Allana, polubiłam już niemalże od pierwszych stron powieści. Jest on bardzo ciekawą i wartą uwagi postacią, ponieważ w przeszłości spotkało go wiele zaszczytów, a jego losem nie raz rządził przypadek. Ten rezolutny staruszek ma dość specyficzny charakter i dziwny, ironiczny styl bycia, co powodowało wiele zabawnych sytuacji. Nie mogę powiedzieć, że całkowicie się z nim utożsamiłam, ale jego osobowość przypadła mi do gustu. • Książka napisana została w lekki sposób i na szczęście nie znajdziemy tutaj zbyt długich opisów. Autor co jakiś rozdział opisuje przeszłość Allana, dzięki czemu poznajemy wiele interesujących i zaskakujących faktów z jego życia, o których jest potem mowa także w teraźniejszości. Nie brak tutaj również dużej dawki czarnego humoru i sarkastycznych komentarzy, które spodobają się wielbicielom takich klimatów. • Jonas Jonasson stworzył historię, która zdecydowanie urzeka i wciąga. Ciągle coś się w niej dzieje, cały czas bohaterowie przeżywają coraz to nowe przygody. I najważniejsze - z każdej z tych przygód wychodzą bez szwanku. Czy to ich niezwykła inteligencja powoduje, że unikają niebezpieczeństw i konsekwencji, czy może zwykłe szczęście? Ja raczej stawiałabym na to drugie. • Stulatek, który wyskoczył przez okno to opowieść, którą zdecydowanie należy odbierać z przymrużeniem oka. Pozycja ta bawi i potrafi rozśmieszyć nawet w ponure dni. Mnie osobiście pozytywnie zaskoczyła.
-
Kilkoro przyjaciół w noc Hallowen, w ramach zabawy stanęło przed lustrem i pięciokrotnie wypowiedziało imię Krwawej Mary. Wkrótce po tym w tajemniczych okolicznościach zniknęła ich koleżanka z elitarnej szkoły dla dziewcząt Piper's Hall, a oni zaczęli być prześladowani przez ducha młodej dziewczyny. Bobbie, uczennica Piper's Hall, postanawiła rozwikłać zagadkę. Śledztwo doprowadziło ją do zbrodni, której sprawców nigdy nie ukarano. • Zaczynając tę książkę, nie oczekiwałam fajerwerków. Choć jest ona zaszufladkowana pod kategorię "horror", to zdecydowanie nie ma w niej zbyt dużo aspektów pasujących do tego gatunku. Bardziej pasowałoby określenie, że Wypowiedz jej imię to "thriller dla młodzieży". Niby miało wyjść strasznie i momentami może tak było, ale w większości czasu podczas lektury po prostu się nudziłam. Mimo tego przyznam jednak, że wieczorem lekko bałam się spojrzeć w lustro, ale to szybko mi przeszło. • Odniosłam wrażenie, że Bobbie została wykreowana na strasznie nudną bohaterkę. Na taką bez wad, grzeczną i posłuszną dziewczynę. Brakowało mi w niej tego czegoś, jakiejś cechy, która wyróżniałaby ją z tłumu. Bardziej od niej polubiłam jej przyjaciółkę, Nayę, która wydawała się sympatyczną i pozytywną osobą. Co do reszty postaci nie mam zastrzeżeń. • Tło powieści to przede wszystkim ekskluzywny internat Piper's Hall i społeczność szkolna. Oczywiście, mamy tutaj elitę uczniowską, a także te mniej popularne młode dziewczyny i nauczycielki. Podobało mi się to, jak autor przedstawił te różnice i podziały. Właśnie tutaj głównie działy się wszystkie wydarzenia, ale akcja niekiedy wykraczała również poza mury szkoły. • W powieści tej autor przedstawił swoją wersję legendy o Krwawej Mary, o której chyba każdy kiedyś słyszał. Sam duch Mary był ściśle powiązany ze szkołą. I ta wariacja pana Dawsona na temat tejże opowiastki nawet przypadła mi do gustu. • Wypowiedz jej imię to niezła pozycja. Tak jak wspomniałam, nie oczekiwałam, że będzie jakaś wspaniała i dlatego też zbytnio się na niej nie zawiodłam. Styl autora jest prosty i lekki, co ułatwia czytanie. Właściwie trudno stwierdzić, czy historia ta ostatecznie mi się spodobała, czy wręcz przeciwnie. Jest mimo wszystko jakaś taka... nijaka.
-
Gabe Hyde od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem. Jedna chwila sprawiła, że jego życie się załamało, a kariera zakończyła. Teraz dzieli swój świat pomiędzy studia, przelotne romanse i... dom opieki. Właśnie tam chłopak spotyka Saylor. Dziewczyna uważa Gabe'a za bezmyślnego, beztroskiego gościa, ale jednocześnie coś ją do niego ciągnie. Co się stanie, gdy te dwa światy nie będą mogły przestać się spotykać? • " Życie składa się z dwóch etapów. Narodzin i śmierci. To jest to. Co robić pomiędzy? Cóż, to chyba zależy od Ciebie, prawda? ". • Kiedy przeczytałam opis, już wiedziałam że ta książka mi się spodoba, może nawet tak, jak pierwszy tom ( mimo tego, że wmawiałam sobie, że nic nie zastąpi "Utraty" ). I nie myliłam się. "Toxic" dorównuje swojej poprzedniczce, a może nawet ją wyprzedza. • Bohaterowie nie są nudni i irytujący, wręcz przeciwnie - barwni i interesujący. Ich poznawanie to wręcz przyjemność; są stworzeni w naturalny sposób. Czytelnik od pierwszej strony próbuje rozwikłać tajemnicę, którą ukrywa Gabe, a która wychodzi na jaw stopniowo, by w końcu nieco nas zaskoczyć. To wspaniały element tej powieści. • Czytając "Toxic" emanowały ze mnie emocje, nieraz gwałtownie się zmieniające - niekiedy uśmiechałam się z dialogów bohaterów, a zaraz potem czułam smutek z zaistniałych sytuacji. Właśnie tą rzecz uwielbiam w książkach i ona zawsze utwierdza mnie w przekonaniu, że książka, którą czytam w danym momencie, jest naprawę dobra. • " Czasami trzeba uderzyć głową w ziemię, żeby uświadomić sobie, iż droga prowadzi nie w dół, ale do góry ". • W tej pozycji, podobnie jak w "Utracie" znajdziemy wiele rozważań i przemyśleń na temat życia, co skłania nas do refleksji nad swoim własnym. Bohaterowie, a szczególnie Gabe, niosą za sobą bagaż życiowych doświadczeń. • Styl autorki również bardzo mi się podobał. Ba, uwielbiam ten sposób, jakim pisze pani Rachel Van Dyken. Jej książki czyta się lekko i szybko, co sobie cenię. • " To miłość i śmierć, jako jedyne na świecie, potrafią zmienić nasze życie i przeznaczenie. Napędzają nas albo paraliżuję. Jednak ostateczny wybór zawsze należy do nas ". • Podsumowując - "Toxic" mnie zachwycił. Nie będę porównywać tej części z poprzednią, ponieważ obie są wspaniałe i warte przeczytania. Bardzo, ale to bardzo polecam i czekam na następny tom.
-
Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Opiekują się nią wujek i ciocia, gdyż jej rodzice tragicznie zginęli podczas jednej ze swoich wypraw, na których nurkowali pod wodą. Dziewczyna nie potrafi sobie z tym poradzić, bierze leki antydepresyjne, a niemal co noc ma koszmary. Wreszcie zaczyna studia daleko od domu, na których, już pierwszego dnia, poznaje przystojnego i bogatego chłopaka - Westona, którego ojciec jest jednym z najbogatszych ludzi świata. I tak zaczyna się ich znajomość. Weston pomaga jej wyjść na prostą, udziela jej rad. Ale czas nie jest także i jego sprzymierzeńcem. Jak potoczą się ich losy? • "Życie nie jest sprawiedliwe, ale to, jak je przeżyjemy - to właśnie jest cudowne. To dar". • Nie ukrywam, że już od początku premiery tej książki byłam jej bardzo ciekawa. Mój apetyt zaostrzyły też pozytywne recenzje na temat "Utraty", z którymi się spotkałam. Dlatego, gdy tylko pojawiła się możliwość jej przeczytania, nie zastanawiałam się ani chwili dłużej. • Przyznam, że historia wydaje się być banalna, powtarza się w niej schemat, który występuje w większości tego typu powieści. Mnie to jednak nie przeszkadzało i kiedy coraz bardziej zanurzałam się w lekturze, dostrzegłam pewne cechy, małe elementy, które odróżniają tą pozycję od innych. Opowieść zaczyna się schematycznie, ale cudownie kończy. • " Słabość to tylko ból, który opuszcza nasze ciało". • Autorka stworzyła niesamowitych bohaterów, którzy byli bardzo realistyczni. Szczególnie upodobałam sobie postać Westona i jego mądre słowa oraz rady, które wygłaszał pomimo młodego wieku. Dzięki temu w powieści znajdziemy piękne cytaty. • "Utrata" zawiera rozważania na temat samego życia. Uczy nas, że trzeba spełniać swoje marzenia, póki mamy czas. Pokazuje, jak ważna jest miłość, nie tylko ta rodzicielska, ale także drugiej połówki. Głosi, żeby żyć pełną piersią i cieszyć się z każdego przeżytego dnia. • Byłam i nadal jestem pod wrażeniem emocji, jakie wywołała u mnie ta książka, od której wręcz nie mogłam się oderwać, czytając ją błyskawicznie. Dużo razy śmiałam się z sytuacji i dialogów, by zaraz potem głęboko się wzruszyć. Niesamowite jest to, jak bardzo to dzieło mnie poruszyło i na mnie wpłynęło, co trudno u mnie wywołać i co dowodzi na doskonałość tej pozycji. • " Czasami musisz przejść przez piekło, żeby znaleźć swoje niebo". • Podsumowując: dosłownie zakochałam się w tej książce. Jedyne, na co zwrócę uwagę i co będzie małym, naprawdę małym minusikiem, na który spokojnie przymykam oko to pewna dość dziwna i specyficzna sytuacja. Nie zważając na to, "Utrata" jest obowiązkową lekturą dla miłośników YA, ale nie tylko, bowiem sądzę, że innym także może się spodobać. Powieść ta jest warta uwagi i przeczytania, dlatego, kto jeszcze nie zdecydował się na jej przeczytanie, niech szybko to nadrobi.