Recenzje dla:
Lotta z ulicy Awanturników/ Astrid Lindgren
-
Pewnego ranka Lotta budzi się okropnie zła. Zła na siostrę i brata (przyśniło jej się, że zbili jej przytulankę - prosiaka Niśka), zła na mamę, która każe córce włożyć sweterek zamiast eleganckiej aksamitnej sukienki, zła na cały świat. Na dokładkę dopuszcza się strasznego czynu (tnie sweterek i wyrzuca go do kosza). Dlatego postanawia wyprowadzić się z domu. Na szczęście w sąsiedztwie mieszka przemiła ciocia Berg, która wszystko rozumie. Pozwala Lotcie urządzić się na strychu starej szopy. Lotta ma tam naprawdę przytulne mieszkanko. Wzorowo gospodaruje i nawet przyjmuje gości. Ale wieczorem zostaje całkiem sama, a wraz z nadejściem nocy na nieoświetlonym stryszku zapada nieprzenikniona ciemność. • Kto wyratuje Lottę z opresji? • Przeczytajcie sami. Jest to wyśmienita lektura dla dzieci ( nie tylko :)).
-
Kolejny po „Pippi” i „Dzieciach z Bullerbyn” audiobook z bestsellerowej serii „Edyta Jungowska czyta Astrid Lindgren”. • Czy zły sen i drapiący sweterek, to wystarczający powód, żeby mieć zły humor. Dla Lotty jak najbardziej. Dla Lotty to również wystarczający powód, żeby wyprowadzić się z domu. Czy na zawsze? Posłuchajcie sami. • Książka ze Złotej Listy Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom. (nota wydawcy)
-
Nazwisko autorki jest dla mnie gwarancją dobrej lektury. Tak było i tym razem. • Oczywiście to książka dla kilkulatków, ale nie tylko tych sprzed sześćdziesięciu lat, kiedy powstała. Równie dobrze nadaje się dla współczesnych dzieci, bo pewne wartości się nie starzeją. W tym wypadku chodzi o szacunek dla dziecięcych decyzji. • Kilkuletnia Lotta, obrażona na mamę postanawia wyprowadzić się z domu do domku w ogródku sąsiadki. Rodzice szanują jej decyzję. Nie ma awantury — wbrew tytułowi — ani prób zatrzymania dziewczynki za wszelką cenę. Lotta zamieszkuje sama i dopiero wtedy pojawiają się konsekwencje jej wyboru. Na pewno bardziej wychowawcze niż kara, szlaban czy perswazje. • Lotta, a przy okazji czytelnik przekonuje się, że wybory niosą ze sobą konsekwencje, które nie zawsze są przyjemne. • Ta lektura to prawdziwa szkoła życia, bez nadętego moralizatorstwa i nachalnego dydaktyzmu. • I tak przyszło mi do głowy, że u Lindgren można odnaleźć coś, co wiele lat później nazwano pozytywną dyscypliną.