Kos kos jeżyna
| Tytuł oryginalny: | Shashvi, shashvi, maq'vali |
|---|---|
| Autor: | Tamta Melashvili |
| Tłumacz: | Magdalena Nowakowska |
| Lektor: | Katarzyna Niedzielska |
| Wydawcy: | Stowarzyszenie Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Larix im. Henryka Ruszczyca (2025) Wydawnictwo Filtry (2024-2025) |
| ISBN: | 978-83-68180-11-4, 978-83-68180-16-9 978-83-68180-52-7 |
| Autotagi: | audiobooki powieści proza |
|
4.4
(5 głosów)
|
|
|
|
|
Wypożycz w bibliotece pedagogicznej
Recenzje
-
Długo nie chciałabym zapomnieć historii mojej równolatki Etero, której tak jak i mnie „szybko zleciały lata”. Mimo wielu różnic społeczno-kulturowych, czuję z tą bohaterką pewien rodzaj pokrewieństwa i przekornej kobiecej solidarności. Nie dlatego, że jesteśmy do siebie podobne, ale dlatego, że podobnie próbujemy zachować własny kawałek niezależności wobec oczekiwań innych. • To proza intymna, skupiona na psychologii jednej kobiety, a jednocześnie – podobnie jak w "Najadzie" – bardzo dużo mówi o miejscu człowieka w swojej małej społeczności. Największą siłą powieści jest to, że Melaszwili nie poprawia swoich bohaterów. Pozwala Etero myśleć dokładnie tak, jak myślą ludzie: chaotycznie, przekornie, czasem małostkowo, czasem mądrze, zawsze prawdziwie. • Spostrzeżenia i przemyślenia Etero często rezonowały z moimi. Ujął mnie jej dystans do świata i do samej siebie, ciekawość nowinek oraz odwaga, by być sobą i nazywać rzeczy po imieniu. Wspaniałe były jej burzliwe dysputy z samą sobą – raz euforyczne, raz pełne zwątpienia. • I ten tragi(komi)czny koniec, który dla mnie nie był takim zaskoczeniem jak dla bohaterki. • Do tej pory brzmi w mojej głowie często wymawiany, nie tylko przez Etero, zwrot – dziewczyno – zabarwiony całą paletą emocji - zdumienia, radości, smutku, współczucia bądź politowania. Nie wiem, czy czytając książkę, równie mocno zapamiętałabym ten wołacz. W mojej pamięci pozostał przede wszystkim dzięki audiobookowi i genialnej interpretacji Elżbiety Kijowskiej, której głos stał się dla mnie tożsamy z głosem fikcyjnej Etero. • Dawno żadna bohaterka nie mówiła do mnie tak szczerze, bez pudru i bez cenzury. I chyba dlatego od czasu do czasu Etero odzywa się w mojej głowie tym swoim: „dziewczyno”.