Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
wiesia_czyta
Najnowsze recenzje
1
...
16 17 18
...
23
  • [awatar]
    wiesia_czyta
    Czym jest celibat? Tylko bezżeństwem czy również wstrzemięźliwością seksualną? Pomaga bardziej otworzyć się na innych i z większym zaangażowaniem włączać się w życie Kościoła? Daje poczucie szczęścia, „niebiański pokój” czy jest może nieznośnym przymusem, z którym nie radzi sobie wielu księży? • To tylko niektóre z pytań stawianych przez Marcina Wójcika w jego najnowszej książce. Zbiór dwudziestu jeden reportaży, a może, jak podpowiada tytuł, opowieści o miłości i pożądaniu zawiera kilka publikowanych już wcześniej w Gazecie Wyborczej. Teraz mamy okazję spojrzeć na problem celibatu w szerszym ujęciu, możemy poznać jego historię. A ta, jak pewnie wielu nie zdaje sobie sprawy, sięga wieku XII, dopiero wtedy Sobór Laterański II zdelegalizował małżeństwa księży, a synod w Bremie w XIII wieku zabronił związków duchownych pod karą pozbawienia ich urzędów kościelnych. • Tyle w dużym skrócie o historii, z której wynika, że celibat został wprowadzony przepisem kościelnym, zatem można go znieść. Oczywiście rodziłoby to wiele problemów i dlatego temat jest niechętnie podejmowany. • Marcin Wójcik próbuje go zgłębić, bo zna świat, o którym pisze. Był pięć lat w seminarium, studiował teologię, a potem był siedem lat dziennikarzem Gościa Niedzielnego. Jak mówi w wywiadzie dla Wysokich Obcasów z dn.15.09. 2017r. ma wiedzę na ten temat i nie można mu zarzucić, że nie zna się na tym, o czym pisze. • Reportaże są efektem wielu rozmów, które odbył z duchownymi, ich rodzinami, z parafianami, z sakrofilkami. To ostatnie słowo wymaga wyjaśnienia, znają je chyba tylko księża, tak określają kobiety szukające wśród duchownych partnerów życiowych i seksualnych. • Reporter w bezpośrednich rozmowach prowadzonych w restauracjach, kawiarniach, mieszkaniach, na werandzie letniego domu, w korespondencji mailowej stara się zbliżyć do swoich bohaterów, poznać powody ich rezygnacji z kapłaństwa, gdy przychodzi miłość i pożądanie. Rozmawia z tymi, którzy prowadzą podwójne życie, z księżmi gejami, z wnuczką księdza czy z matuszką o jej siedemnastu latach toksycznego związku z księdzem prawosławnym. • Otwarcie pisze Wójcik o niełatwych sprawach, które najchętniej zepchnięto by na zupełny margines, bo są niewygodne, bo lepiej udawać, że ich nie ma. Reporter przytacza jednak badania profesora Baniaka mówiące o bardzo dużej skali zjawiska. Wynika z nich, że celibat jest „uciążliwym balastem” dla wielu księży. Nie do końca zdają sobie z tego sprawę dziewiętnastoletni chłopcy wstępujący do seminarium. Dobrze ilustruje to reportaż „Intymny dziennik kleryka” pokazujący ten hermetyczny świat. • Marcin Wójcik zebrał w swej książce nie tylko głosy tych, dla których celibat okazał się problemem nie do przezwyciężenia. Są też chwalący go i podkreślający jego sens. Bardzo ładnie czyni to ksiądz Bartek Rajewski w reportażu „Wujek Rajek”. • Uważam, że książka jest ważnym głosem w dyskusji o celibacie i Kościele. Nie powinna nikogo oburzać, dotyczy przecież spraw, które są znane i o których się mówi, choć najczęściej po cichu, udając często, że problemu po prostu nie ma.
  • [awatar]
    wiesia_czyta
    Okładka książki natychmiast przykuwa uwagę, przypomina zeszyt, szary, tekturowy, na którym można sobie pomazać, zagrać w kółko i krzyżyk – tak to właśnie wygląda. • A w środku barwna opowieść o Holandii, dokąd autorka wyrusza autostopem na stypendium, zaś towarzyszący jej R. ma zapewnić wsparcie. Jest rok 1999, u nas kapitalizm dopiero raczkuje, a kraj tulipanów to prawdziwy Zachód z otwartością na potrzeby obywateli, także te w dziedzinie narkotyków. Młodzi ludzie korzystają z możliwości, jakie się przed nimi otwierają. • Chomątowska ciekawie, i jak się wydaje bardzo szczerze, relacjonuje półtoraroczny pobyt w Holandii. Wiele dowiedziałam się o tym kraju i jego mieszkańcach tak różniących się od nas pod względem kulturowym. Ucząc się i pracując, Beata i R. (ten tylko pracując) mają okazję poznać mentalność Holendrów i ich zwyczaje. Przekonują się „na własnym żołądku”, że idąc z wizytą nie ma co liczyć na jedzenie, za to kawy pije się tu średnio trzy filiżanki na osobę. Przerwa kawowa, koffietijd, to u nich rytuał, zamiera wtedy życie, interesanci zaś cierpliwie czekają, aż wszyscy się pokrzepią małą czarną, oczywiście z expresu. • Nigdy nie byłam w Holandii, ale po przeczytaniu tej książki wiem o niej sporo. Opisy dotyczą nie tylko Bredy, zanim bohaterowie do niej dotarli, odwiedzili też inne miejsca, spotkali rodaków, od których jednak starali się stronić. Końcówka pobytu pokaże, że rodzina i znajomi znajomych mają jednakże swoje prawa. • Bardzo dobrze czytało mi się Chomątowską, ciekawy język, wtrącane tu i ówdzie słowa i zwroty niderlandzkie, humor i celność spostrzeżeń. Myślę, że sięgnę po jej inne książki.
  • [awatar]
    wiesia_czyta
    Po kilku tygodniach zeszłam z „czarodziejskiej góry” i żal, że już trzeba pozostać na nizinie. Książka Manna pozwoliła mi doświadczyć wrażenia pełnego uczestnictwa w życiu kuracjuszy sanatorium Berghof w szwajcarskim Davos. Wciąż słyszę trzaśnięcie drzwiami oznajmiające wejście pani Chauchat, widzę siedem stołów, przy których zasiadają chorzy, by spożywać pięć obfitych posiłków dziennie. • Spacery, werandowanie, mierzenie temperatury, wieczorne spotkania towarzyskie. Wspaniałe dyskusje, spory, wręcz kłótnie dwóch zajadłych przeciwników usiłujących walczyć o duszę głównego bohatera, Hansa Castorpa. Jezuita Naphta i mason Settembrini – jakże oni ze sobą rozmawiają! Wolno czytałam te ich uczone dysputy, a i tak mam wrażenie, że musiałabym sięgnąć co najmniej raz jeszcze po książkę, by zrozumieć sens ich sporów o kwestie życia i śmierci, intelektu i duchowości, wolności, religii, „pedagogicznej policji cywilizacji” i jeszcze wielu zagadnień. • Trwam w zachwycie nad mistrzostwem pisarza. Stworzył powieść, w której niewiele się dzieje, a która całkowicie przykuła moją uwagę. Chłonęłam świat „Czarodziejskiej góry” , urzekły mnie rozważania o czasie, który jest „tajemnicą – bo jest nierealny, a wszechpotężny.” Uwiodły mnie piękne opisy krajobrazu, ten „śnieg kwiatów pokryty prawdziwym śniegiem” i „zieleń łąk po nieskończonej bieli”. • Mam w pamięci wspaniale nakreślone sylwetki bohaterów. Oprócz Castorpa i jego nauczycieli widzę niesamowitego Mynherra Peeperkorna, radcę Behrensa , dra Krokowskiego. Dalej nie wymieniam, bo interesujących postaci jest bardzo dużo. • Podoba mi się sposób narracji. Wszechwiedzący narrator w liczbie mnogiej prowadzi czytelnika, zapowiada pewne zdarzenia, odwołuje się do tego, co wydarzyło się wcześniej, kieruje naszą uwagę ku temu, co nastąpi za chwilę, czy za jakiś czas. • „Oto nasz dobry znajomy, oto Hans Castorp! (…) Bądź zdrów, bądź zdrów, ty poczciwy utrapieńcze! Opowieść o tobie już skończona”. • Może wrócę do niej za jakiś czas, chciałabym… Genialna książka.
  • [awatar]
    wiesia_czyta
    Niewielka książka, właściwie książeczka, pięknie wydana, zawiera odczyt wygłoszony 10 marca 1981 roku z okazji dwudziestopięciolecia Biblioteki Miejskiej w Mediolanie, mieszczącej się w Palazzo Sormani. • Umberto Eco zaczyna od przytoczenia fragmentu „Biblioteki Babel” Jorge Luisa Borgesa, w którym biblioteka jest porównana do wszechświata. Następnie autor pisze o funkcjach bibliotek zmieniających się na przestrzeni lat, od gromadzenia zwojów i woluminów, przepisywania, ukrywania, chronienia, odnajdywania do umożliwienia czytania książek. • Proponuje też dziewiętnastopunktowy wzorzec złej biblioteki. W tym fikcyjnym modelu Eco z humorem roztacza wizje bibliotekarzy uważających czytelników za wrogów, nierobów i złodziei, zniechęcających do wypożyczania, pokazuje bibliotekę jako miejsce nieprzyjazne. Po tym żartobliwym wywodzie przechodzi do przedstawienia dwóch bibliotek, które lubi, w Yale i w Toronto. Podkreśla to, że można tam mieć swobodny dostęp do regałów, spędzić w niej cały dzień, wypić kawę, coś zjeść, czytać gazety. Pisze, że wtedy „biblioteka staje się przygodą”. Niestety swobodny dostęp czytelników do półek naraża bibliotekę na kradzieże książek, na ich niszczenie. • Eco pisze też o kserokulturze, jednak te uwagi wydają się już dziś w dobie Internetu i smartfonów trochę nieaktualne. • Z kolei propozycje kursów uczących szacunku dla książki i sposobu korzystania z książek są jak najbardziej aktualne i na pewno warto by o takich pomyśleć. • Wydaje się dziś bardzo dużo książek, pojawiły się czytniki, audiobooki, są portale czytelnicze, np. lubimy czytać.pl, nakapanie.pl. Czytelnicy często przychodzą do biblioteki po już przygotowane dla nich, zamówione przez konto internetowe książki. Coraz rzadziej potrzebują porady bibliotekarza. • Jednak wiele uwag Umberta Eco ma, myślę, wymiar ponadczasowy. Pisze on o „bibliotece radosnej”, „na miarę człowieka”, łatwo dostępnej, przyjaznej, otwartej w dogodnych godzinach. Dzisiejsze biblioteki takie są, może nie we wszystkich można wypić proponowaną przez Eco „kawę ze śmietanką”, ale na pewno można w nich spędzić ciekawie wolny czas, uczestnicząc w spotkaniach z ciekawymi ludźmi, biorąc udział w konkursach, oglądając wystawy, dyskutując o książkach w ramach Dyskusyjnych Klubów Książki. • Takim przyjaznym miejscem jest moja biblioteka, Powiatowa Biblioteka Publiczna w Sieradzu, do której wciąż wchodzę z radością i wychodzę też zadowolona, unosząc ze sobą kolejne książki. Jest wiele osób, „którym nieobcy jest szelest kartek” i które „łączy miłość do książek”.
  • [awatar]
    wiesia_czyta
    Cieszę się, że mam tę książkę, będę mogła zaglądać do niej co jakiś czas. Na pewno warto. Piękne i mądre odpowiedzi znanej autorki sąsiadują z ciekawymi i przemyślanymi pytaniami wielu dziennikarzy. • Jacek Antczak świetnie je pogrupował, podzielił na części: Reporter, Reportaż, Czytelnik; jest jeszcze Poscriptum, w którym o autorce „Zdążyć przed Panem Bogiem” wypowiadają się znane postaci, m.in. Ryszard Kapuściński, Maria Janion, ksiądz Adam Boniecki, Małgorzata Szejnert, Mariusz Szczygieł. • Sama autorka widzi siebie jako reporterkę, wielokrotnie podkreśla, że umie słuchać i dlatego ludzie powierzają jej swe historie, które ona potrafi zapisać tak, że ma się wrażenie milczącego uczestniczenia w zdarzeniach. Choć może to nie jest w tym wypadku właściwe słowo, to raczej nie zdarzenia, to migawki z czyjegoś życia, z pozoru drobne, nieważne. To zapis szczegółów, do których Krall przywiązuje wielką wagę, uważa, że przez szczegół można pokazać wszystko. • Zapisuje przeszłość i Zagładę. Jeśli coś jest niewiadome, nie wymyśla możliwych scenariuszy, mówi: „nie wiem”, „może tak było, a może inaczej”. Wg niej to Wielki Scenarzysta, jak nazywa Boga, „przędzie ludzkie losy”. • Wiele bardzo ciekawych rzeczy można dowiedzieć się z „ReporterkI”. Autorka „Sublokatorki” mówi o tym, jak powstawały jej książki, co było impulsem do ich napisania, odpowiada na pytania dotyczące ważnych ludzi w jej życiu. • W „Reporterce znalazło się też kilka czarno – białych zdjęć, jest na nich przede wszystkim Hanna Krall, ale pojawia się też jej rodzina, ludzie, z którymi współpracowała. Książka jest pięknie wydana i jej lekturę polecam gorąco.
W trakcie czytania
Brak pozycji
Krystyna
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo