Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"
Wisława Szymborska
"Kto czyta książki, żyje podwójnie"
Umberto Eco
"Łatwiej niektórym książkę napisać, niż drugim ją przeczytać"
Alojzy Żółkiewski
"Z książkami jest tak, jak z ludźmi: bardzo niewielu ma dla nas ogromne znaczenie. Reszta po prostu ginie w tłumie"
Wolter
Najnowsze recenzje
-
„Pan Błysk” to opowieść o pewnym jegomości w baaardzo wysokim cylindrze na głowie, który wpada na genialny pomysł, by dokonać zakupu pierwszego w życiu samochodu. Porzuca zatem w ogrodzie swego Żyrólika i wyrusza do sklepu Binksa po upragniony czterokołowiec. Wymagań nie ma zbyt dużych, auto ma być po prostu żółte… I Pan Błysk takowe otrzymuje, po chwili rusza nim w drogę. Jednak z uwagi na dość słaby styl jazdy w jego wydaniu, niebywale szybko dochodzi do pierwszej, a potem kolejnej kolizji. Dzięki serii niefortunnych zdarzeń nasz bohater odtąd wiezie w swym nieco zdezelowanym samochodzie dwóch dodatkowych pasażerów, kapustę oraz kiście bananów… Czyż nie brzmi to całkiem zabawnie? Na domiar złego, za kilka chwil, wszystkich tych towarzyszy uprowadza stadko niedźwiedzi!!! Czyż może być jeszcze ciekawiej? Uwierzcie mi, że może i to bardzo… Przygoda Pana Błyska autorstwa Tolkiena jest nietuzinkowa, niesamowicie zabawna, ma wielu barwnych i wyrazistych bohaterów, na dodatek bardzo intrygującą i dynamiczną fabułę. Moim zdaniem jest rewelacyjna. Oczywiście sama historia byłaby niczym, gdyby nie prześmieszne kolorowe rysunki zachowane w oryginale. Świetna, świetna, świetna… Polecam bardzo!!!
-
Moją przygodę z twórczością literacką Zośki Papużanki rozpoczęłam jakiś spory czas temu. Po jej debiutancką „Szopkę” sięgnęłam jako ostatnią i dobrze, że się tak właśnie złożyło. O czym traktuje ten tytuł? A no o zwyczajnej polskiej rodzinie, lecz nie do końca. Bo w rodzinie tej jest jakoś tak bardzo mało szczęścia, miłości, empatii, wzajemnego szacunku i zrozumienia. Życie w niej nie stanowi też bezpiecznego azylu. Całe mnóstwo zaś tu absurdalnych sytuacji, niepotrzebnych krzyków, zaściankowych teorii i szarej, przytłaczającej codzienności. Niezwyczajne natomiast są obrazy, za pomocą których autorka przedstawia nam w nich „sceny” z tego nudnego i nienudnego życia jej bohaterów. A jest to opowieść długa, sięgająca czasów wojennych ku współczesności. Z pewnością nie zapamiętam tej prozy na zbyt długo, bo nie urzekła mnie aż tak bardzo, jak późniejsze publikacje napisane przez Papużankę. Mimo to nieustannie podziwiam jej wyrazisty styl pisarski z finezyjnymi metaforami i lekkością snucia historii. Zatem z uwielbienia polecam.
-
Główna bohaterka tego krótkiego, japońskiego thrillera to Yūko Moriguchi. Jest nauczycielką, która bardzo lubi swoją pracę. W momencie gdy ją poznajemy postanawia rzucić obecną posadę. Właśnie takie oświadczenie składa swoim uczniom. Natomiast powód jej odejścia jest wprost wstrząsający. Moriguchi oświadcza swoim podopiecznym, że odkryła okoliczności, w wyniku których przed momentem zginęła jej czteroletnia córeczka… I wie, że to nie był zwykły wypadek, jak zasugerowali biegli i sędzia w swym wyroku. Zbrodni na jej córce dopuścili się dwaj uczniowie z klasy, którą właśnie ma przed sobą. Teraz nauczycielka „stawia kawę na ławę”, a wszystkich ogarnia totalne zaskoczenie i strach przed konsekwencjami. Moriguchi w ten sposób dokonuje niezwykle inteligentnej zemsty na nieletnich mordercach, a wykorzystuje do tego ukochane przez wszystkich, białe niczym śnieg zimą, mleko… Jednak to dopiero początek intrygi. Wierzchołek tej góry lodowej sięga znacznie wyżej, niż wyznanie samej Yūko… • „Wyznania” to chyba najlepsza książka, jaką w tym roku przeczytałam. Jeśli chodzi o thriller o psychologicznym charakterze jest dla mnie absolutnym bestsellerem. Kanae Minato wychodzi w nim poza standardowy schemat w ujęciu swego tematu. Niesamowita świeżość, a w tle żadnych pozytywnych postaci…Trudno jest się oderwać od lektury. Polecam, polecam, polecam. Bardzo…
-
Elf Elmo otrzymuje posadę w fabryce Świętego Mikołaja. Ma bardzo ważne zadanie. Musi przygotować listy adresów dzieci i przydzielić je odpowiednim braciom Świętego Mikołaja, a jest ich całkiem sporo. W końcu świat jest ogromny, a do obsłużenia miliardy oczekujących na świąteczne prezenty maluchów. Elmo nie wie czy podoła zadaniu. Pomocna okazuje się Mirella koordynatorka. W końcu Mikołaje ruszają w drogę, ale niekoniecznie wszystko przebiega sprawnie… Okazuje się, że jeden z braci zapragnął się nieco wsławić, w związku z czym wprowadził pewne zamieszanie w rozpiskach elfa Elma. Powstał z tego niezły bałagan. I tak Befana ominęła Włochy, a Święty Mikołaj trafił na Kostarykę, gdzie normalnie funkcjonuje zawsze Colacho. Dzieci były bardzo zaskoczone tymi nagłymi zmianami, a niektóre srodze przerażone. Chyba nie spodziewały się właśnie TAKICH świąt. Całe szczęście winowajca tego całego zajścia w samą porę się ujawnił i wszystko powoli zaczęło wracać do normy. • „Bracia Świętego Mikołaja” to doskonała opowieść na świąteczny czas. Fenomenalnie autor zaprezentował w niej historie dostarczania prezentów dzieciom w przeróżnych zakątkach świata. Rzecz godna uwagi, a sam pomysł zasługuje na ogromną pochwałę. Bardzo udana lektura. Szczerze polecam.
-
„Tappi i pierwszy śnieg” to książka zawierająca kilka opowiadań o zwierzęcych przyjaciołach z Szepczącego Lasu. Co nieco się tu dzieje. Bohaterowie wprowadzają nas w jesienny klimaty, po czym powoli wraz z nimi zbliżamy się do świąt Bożego Narodzenia. Jest ciepło, błogo i miło. Taka nieco idylliczny tutaj panuje atmosfera. W sam raz dla młodszych czytelników. Zero stresu, ale też mało intryg i emocji. Osobiście nie przekonuje mnie zbytnio postać głównego bohatera Tappiego wikinga. Uważam, że bardzo mało w nim prawdziwego wikinga zwyczajnie. Zachowuje się jak zwykły leśniczy, który mieszka w swojej Chacie i od czasu do czasu stosuje jakieś drobne magiczne sztuczki. Trochę to zbyt płytkie, momentami bez polotu, ale grunt, że dzieciom przypada do gustu. Zdecydowanie lektura nie w moim guście, ale zapewne ma swoją dużą rzeszę małych wielbicieli… I niech tak zostanie.