Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
agnesto
Najnowsze recenzje
1 2 3 4 5
...
120
  • [awatar]
    agnesto
    „ (…) sytuacją kryzysową jest nie móc żyć.” Sytuacją kryzysową jest nie móc być sobą pośród ludzi, którzy oceniają i szufladkują i którzy nagle cię wykreślają... W ich oczach przestajesz w ogóle być, nie ma cię, choć jesteś i choć wszystko wewnątrz ciebie pęka z bólu. Jesteś jednym, wielkim, kobiecym bólem, który próbuje się uśmiechać i żyć i myśleć i który odważa się być nadal tu, w tej małej mieścinie, bo gdzie indziej masz być? • Mathilde podczas pandemii wiąże się z Jacobem, z uczniem, który sam inicjuje bliskość między nimi. To od niego wszystko się zaczyna, by potem na Mathilde się skończyło. Bliskość z Jacobem wiąże się z ogromnym ryzykiem, dlatego, gdy prawda wychodzi na jaw, Mathilde ponosi tego konsekwencje. Zostaje bez pracy, posądzona o lubieżność i o wykorzystanie młodszego. Nie ma prawa głosu, bo nikt nie ma ochoty słuchać jej wyjaśnień. Stygmatyzowana zostaje wyrzucona poza nawias i człowieczeństwa i normalności. Bronić się? Próbować dialogu? Godzić się na postawione warunki? Chyba nie warto, nie tu i nie w takim natłoku myśli innych ludzi, skrzywionych myśli nie mających nic wspólnego z prawdą. • Wiele pytań się pojawia, wiele słonych łez i bólu odczuwanego aż w duszy. Tyle myśli bez odpowiedzi... • Aż Mathilde wyjeżdża z Oslo. Zmienia adres, zmienia otoczenie i wymazuje swoją przeszłość. Ląduje w Telemarku i wynajmuje dom od John`sa i Andreasa. Zjawia się tu, bo musi mieć nowy start, musi zacząć życie od czystej karty siebie. Ale ten okrutny czas pokazuje, że i tu są ludzie, którzy wszystko widzą. Że są miejsca pozornie ciche, które mają oczy i uszy. Że wszystko wychodzi na światło dzienne, nawet jeśli długo stanowi tajemnicę. Bo „(...) Czasem człowiek nie wie, dlaczego robi to, co robi” choć „czasem błąd jest szczęśliwym trafem, punktem zwrotnym, a nawet objawieniem”. • Jest łóżko, jest jego bliskość i jej nagość, są jego dłonie i oddech. Jego ciało, jej ciało, ruch, zmięta pościel i pustka po jakimś czasie. Jest pożegnanie, które jak pożegnanie w ogóle nie wygląda. Są wspomnienia. I jest gorzki smak trucizny, która rozlewa się po całym ciele. On krzyczy, ona milczy. On choruje, potem. Ona musi być zdrowa i pokazać siłę, na przekór ludziom i na przekór samej sobie. • I są słowa. Że im dalej jest, tym bardziej on ją kocha. Że im bardziej się oddala, tym bardziej on czuje miłość do niej. Lecz gdy już jest, gdy wraca i gdy patrzy na niego, gdy czeka na słowo, czy jego gest, nawet ten drobny, to on milczy. Milczy albo mówi nie to, co chciał powiedzieć. Nie potrafi w sobie znaleźć odpowiednich słów, by wyrazić co czuje. Rani ją. Biczuje słowami. Upokarza swoją osobą... Choć potem tego żałuje i czeka znowu, na nią. Zerka w okna wieczorem i pragnie jej w tym swoim niemym ciele. • Nie potrafisz oderwać się od tych stron, których treść tak głęboko w ciebie wrasta. Ponownie odtwarzasz wyczytane sceny i wyświetlasz je sobie pod powiekami oczu. Czujesz w sobie tę historię i tą bezradność ludzi z „Pogłosu” lecz jakoś nie umiesz znaleźć wyjaśnienia ich zachowań. Każdy skrywa traumy, których nie wyjawia, a które zakopuje w sobie coraz głębiej i głębiej. Udają kogoś, kim naprawdę nie są i ranią ludzi, którzy na ich gniew nie zasłużyli. Flatland nakreśliła powieść, po której skończeniu słyszysz ciszę. Wyczytane słowa układają się w tobie, a domysły snują się niczym potok. Stajesz się świadkiem tragedii, którą trudno opisać. Milczysz w tej pustce, która echem wypełnia ci umysł. • Wszystko umiera bezpowrotnie. • Podobnie zrobiła Sara Mesa w „Takiej miłości” gdzie między ludźmi zabrakło słów, których chciało się coraz więcej i więcej. Był on i ona i ich namiętność. Lecz zegar tykał, mijały dni, po nich tygodnie. Weszła inność i słowa, które zburzyły wszystko. Było ich nagle tak wiele, że robiło się duszno. A przecież, myślisz, było między nimi tak dobrze i trak pięknie. Potrzebowali się wzajemnie, tak zwyczajnie. Chcieli siebie, więc dlaczego tak się ta ich historia potoczyła. Nie inaczej jest w „Pogłosie” Flatland. Jest ona, jest on i jest dziś, a co jutro? Co z innymi osobami? Kto weźmie na swe barki konsekwencje tego co było między nimi? Czyja to wina, pada pytanie, które zawisa w powietrzu szukając odpowiedzi, no, czyja? Czyja to wina? Kto zaczął to wszystko?... • A czy to ważne?, myślisz jako czytelnik. • „Pogłos” paraliżuje i odbiera zmysły. Zawłaszcza człowieka dla siebie i przemiela go, by na końcu wypluć. Wrzucić w spienione wody wodospadu. Zniszczenie wszystko uśmierca, a zagubienie przygniata duszę, jak ciężki głaz, co odpadł ze stromego zbocza. • Czytasz w ciszy, a gdy kończysz, zaczynasz czytać od nowa. Wyczytujesz tą powieść i łapiesz się na tym, że wówczas ta historia nabiera innego znaczenia. Że ta powieść ma wielorakie zakończenie. Ale, co wiesz, każde z nich gorzko smakuje i tak samo boli. Flatland wykreowała literacki, precyzyjny wręcz obraz dusznego uczucia, które puchnie do chwili, aż pęka i wszystko zmienia. Rodzi się zawiść, zazdrość i kłamstwa. Rodzą się czyny, padają niepotrzebne słowa, a obrzydzenie zalewa umysły mieszkańców, tych postronnych „domyślicieli”, którzy już wydali wyrok. • … winna... • Niesamowita powieść. Wyjątkowa i szczególna. • Jedna z najlepszych, jakie mi się ostatnio trafiają. • agaKUSIczyta
  • [awatar]
    agnesto
    Taaa klasyka, można by rzec. Ta piękna klasyka, można by dodać, bo cóż innego napisać o książce, którą zawsze zachwycam się na nowo. Na nową ją też za każdym razem odkrywam i poznaję. Na nowo w nią wchodzę i odczuwam. Temat klasyki literatury powraca co jakiś czas, a o „Wichrowych wzgórzach” jest teraz głośno z racji najnowszej ekranizacji. • A co o nich wiemy? „Wichrowe wzgórza” to powieść „stara”, osadzona w scenerii XVIII-wiecznej codzienności angielskiej. Niby nic urzekającego, jednak jest w niej coś, co przyciąga czytelnika. Personalia bohaterów, ich związki i charaktery, czy zaciekłość, która burzy nie jedno uczucie. A do tego miłość, która nie zawsze bywa tą szczęśliwą. Miłość, która wywołuje łzy, pustkę i samotność. • Ale zacznę od początku. • „Wichrowe wzgórza" pojawia się w kontekście miłości, co może niektórych odstręczyć. To nie jest romans, nadmienię. To coś zupełnie innego – to dramat społeczny wyzbyty konwencjonalności. Obraz miłości, jaki jawi się na naszych oczach stanowi komplikację dla wielu bohaterów. Miłość niszczy ludzi i choć powinna uwznioślać, staje się impulsem do złego. Cierpienie, zdrada, żądza zemsty czy choćby samotność, to tylko niektóre namiętności bohaterów. Pokuszę się o stwierdzenie, ze Bronte stworzyła postacie, które trudno polubić jednoznacznie. Trudno też nie współodczuwać ich emocji. Czytasz i choć nie chcesz stać się literackim Heathcliffem, czy snującą opowieść, Ellen Dean, to jednak łamią się w tobie wszelkie opory. Emily Bronte tak precyzyjnie nakreśliła fabułę i tak zmyślnie ją poprowadziła, że czytasz i stajesz się kimś odrealnionym. • Wiatry wieją. • Łzy ciekną po policzkach. • Serce boli. • Zimne ręce pierzchną od wiatrów. • W „Wichrowych wzgórzach” współczujesz każdemu. Nawet główny bohater, pan Heathcliff, gbur i prostak z pozoru, ma w sobie wielką głębię pokory i wdzięczności. Ellen, służąca i kucharka jednocześnie, która próbuje stanąć obok tego wszystkiego, co się wokół niej dzieje, niewidzialną nicią pęta ci duszę. Tak jest niemalże z każdym, kto pojawia się na kartach powieści. • Powieść, która ukazała się w 1847 roku tematycznie wykraczała poza swoje czasy. Bronte pisała odważnie, dobrze i jakże głęboko. Jej powieść – jedyna w dorobku – stała się klasykiem samym w sobie. Kobieta, której codzienność ograniczała się do plebanii Haworth, położonej na kompletnym odludziu w zachodnim Yorkshire, była mdła i monotonna, dlatego jej wyobraźnia ujmuje. Jej wyobraźnia wykraczała poza widoczny horyzont widziany każdego dnia. To ktoś, kto stworzył sobie inny świat i nadał mu cechy tego, który był realnym. • Jednak to wydanie „Wichrowych Wzgórz” tłumaczone przez Jerzego Łozińskiego jest przegadane. Ta publikacja podczas czytania tworzy w głowie mentalny chaos, a od nadmiaru użytych słów, staje się nieskładna i nieciekawa. Przykro to pisać, lecz oryginalny tekst książki wzięła na warsztat tłumaczenia także pani Janina Sujkowska i ten jest majstersztykiem. Ten jest klasyką przez duże K., którą trudno przerwać w trakcie czytania. • „Wichrowe wzgórza” KONIECZNIE, NON STOP od nowa i od nowa. • Tłumaczenie – wybierz sam, bo na półkach księgarń znajdziesz wiele jej wersji i okładek. Czytaj i oceniaj. Czytaj i delektuj się jej pięknem i plastycznością. Czytaj i przenoś się w literacką fikcję, bo warto. Czytaj ciągle i wszędzie. Szukaj podtekstów, spojrzeń i słów, które ci wcześniej umknęły, a które teraz wyłapujesz. Czytaj i marz... • „Wichrowe wzgórza” to niesamowita powieść. Wyjątkowa i szczególna. • „Wichrowe wzgórza” jedna z najlepszych, jakie mogą się trafić. • Perełka literatury.
  • [awatar]
    agnesto
    Ta książka wycisza duszę. • Ta książka hamuje czas, który skłania do refleksji nad sobą, nad bliskimi ci osobami i nad sensem tego bycia tu i teraz. • Ta ksiązka odbiera słowa. Po niej trzeba przejść literacką żałobę, by dopiero po jakimś czasie móc o niej pisać i mówić. • Oto Bo, który z każdym dniem coraz bardziej niedomaga. Ma coraz mniej czasu na życie, na słowa i na głaskanie psa, Sixteena, którego jeszcze ma... Ma, bo i za chwilę i ten musi zmienić swego Pana. Bo wie, że śmierć jest coraz bliżej, bo ją czuje. Czuje w sobie. Resztkami sił wyprowadza psa, ale i te siły zaraz odpuszczają. Pomoce domowe i pielęgniarki zmuszają go do prysznica, do jedzenia, czy do picia. Ale to wszystko czasem go przerasta. Jest i syn, który zagląda, siada i rozmawia z nim. Jest syn, któremu Bo nie potrafi powiedzieć tego, czego by chciał, a na co powinien się wreszcie zdobyć. Patrzy na niego, jest z niego dumny, ale słowa... te grzęzną mu w kotłowaninie złości. Bo tęskni na miłością swego życia, która już nie żyje, a którą ciągle kocha i za którą tęskni. Niebawem do niej dołączy, ale teraz, jeszcze ostatnimi dniami nie potrafi poskromić swej upartości ziemskiego bytu, by dać synowi do zrozumienia, jak i jego kocha. jako ojciec, uparty i czasem nadpobudliwy, stawia na swoim, co nie zawsze jest gry o taką stawkę. • Każdy dzień osłabia wątłe ciało. • Każdy dzień coraz bardziej zbliża śmierć. • Odchodzą siły, syn wymienia łóżko na nowe, Bo leży i czeka.... • Sam. • W ciszy. • Wszystko spowalnia, wracają wspomnienia, powieki tak trudno podnieść. A na stoliku czekolada, którą jadał, nieruszona... • Tak trudno oddychać. • Powieść, której nie sposób odłożyć. Scala się ze mną i nie pozwala o sobie zapomnieć. Widzę BO, widzę jego słabość i czekanie na iskrę nadziei. Czekam, jak on, na owsiankę na mleku i kawałek czekolady. Czekam na rozmowę z Turre, jedynym przyjacielem, który pewnego dnia nie odbiera telefonów. Staję oparta laską przy trumnie tego ostatniego "Gada" i czuję, że serce mi pęka. Że świat się dla mnie kończy, że czas na mnie, że to ... niedługo. • Płaczę, bo taką książkę się przeżywa. Nosi się ją i wraca do niej, do siebie, do bliskości... • WSPANIAŁA. • JEDYNA. • NAJLEPSZA. • agaKUSIczyta
  • [awatar]
    agnesto
    Costaricana, 46 piętro i Sala Purpurowa w hotelu Hilton. „Dyrekcja Hiltona gwarantuje brak BOMB w tym pomieszczeniu”. Miejsce niczego sobie, myślisz, i bezpieczne notabene, wiesz, że tu luksus goni luksus, lecz ciebie z tego luksusu wysiudali na setne piętro. No, ale – teraz idziesz po 46 piętrze, bo odbywa się tu Kongres Futurologiczny, na który cię zaprosili. Wchodzisz do Sali, a tam leci szlagier słowami mamiący umysł śpiewem niebanalnym „Tylko głupiec i kanalia lekceważy genitalia, bo najbardziej jest dziś modne reklamować części rodne”. Ach, hola, hola, to nie ta sala i nie ten zlot. Twoja Sala jest Purpurowa i musisz zjechać piętro niżej, na 45 piętro. Uf, myślisz, choć nieco im zazdrościsz tej wyżerki i bufetu. Bo u ciebie... zimny stół, przesolone sałatki i konsumpcja na stojąco. A potem pragnienie niemiłosierne. • Ale to kongres futurologiczny, nie degustacyjny. Będzie dyskusja o ludności, o kosmosie i o wszystkim tym, co odrywa ludzi i ich umysły od ziemskiego padołu. Od tych przyziemnych tematów, czasem wręcz niewygodnych dla polityków i świata finansjery. To będzie rozmowa o przyszłości, ale zanim do niej dojdzie, musisz się jako ten naukowiec odnaleźć w sobie i w hotelu. Czujesz się, jak outsider pomiędzy jawą a snem, czujesz absurd halucynacji i tego, gdzie przebywasz i co się dzieje. Cały pobyt tutaj odczuwasz w nader dziwny sposób. Woda pita z kranu mami umysł, ciało słabnie, wzrok szuka jakiegoś nieruchomego punktu na ścianie. I nagle debaty i 14 godzin prelekcji każdego z zaproszonych gości. Ale... nagle wybuch i trzęsie się ziemia pod stopami. Wyłazi strach i panika i wybiegasz na korytarz. Ci od Wyzwolonej Literatury też biegną przed siebie. Wszyscy czmychają, bo tak w małpim tłumie trzeba. Pędzisz i ty. Z nimi. Byleby skórę zachować. Bo owo trzęsienie wywołały zamieszki na ulicach. Wszystko przeradza się w regularną wojnę, a do jej tłumienia zostają użyte chemiczne środki halucynogenne. Dochodzi do absurdalnych wizji, urojeń i zachowań. Podobnie dzieje się z tobą. • „Człowiek potrafi owładnąć tym tylko, co może pojąć, z kolei może jedynie to, co da się wysłowić. Niewysłowione jest niepojęte.” I pewnie dlatego są rzeczy, w których człowiek się gubi inie wie, o co chodzi. Bombardowanie niewiedzą i ogromem wszystkiego jednocześnie przytłacza. W czasie nadmiaru, wysokiej konsumpcji i ciągłej gonitwy za bogactwem i posiadaniem tworzy z człowieka ogłupiałego manekina. Stanisław Lem pisząc „Kongres Futurologiczny” nakreślił literacko nas samych. Manipulacja jednostką jest bardzo łatwa, a jednostki budują społeczeństwa... • Dokąd to wszystko zmierza? Jaki nasuwa się wniosek? • Lem maluje wizję katastrofy ludzkości i świata. Na warsztat, jak to miał w swoim zwyczaju, bierze gatunek sobie upodobany, czyli science fiction osadzony na nogach rzeczywistości. Czytasz o jakimś dziwnym świecie, by nagle uzmysłowić sobie, że ten świat jest dziwnie podobny do tego, który na co dzień oglądasz i w którym sam żyjesz. To sarkastyczny, acz przerażający obraz tego, jaki chaos nas czeka w przyszłości, a może już jest jest? Społeczeństwo jest manipulowane, nakierowywane tak wiele prawd, że już ich trudno zliczyć. Panuje bajzel informacyjny, tożsamościowy i światowy. Doczekaliśmy się wojen, fabryk dronów, maszyn wojennych i bomb. Ludzie sami się niszczą i zabijają. Na świecie leje krew. • I można Lema nie czytać, można go mijać i odsuwać. Można... Pewnie, że można, bo człowiek może wszystko. O wolność walczy każdego dnia, a wolny wybór mu sprzyja. Ale nadchodzi moment, kiedy Lem ląduje w rękach. Otwierasz go i zaczynasz czytać... I przepadasz. Widzisz alegorię aktualną dziś. Widzisz prześmiewczą, acz do bólu autentyczną rzeczywistość zza okna. • Wybitne działa bronią się same. Wybitni pisarze zasługują na szacunek, zasługują na hołd. • #agaKUSIczyta
  • [awatar]
    agnesto
    ocena 5/6 • Costaricana, 46 piętro i Sala Purpurowa w hotelu Hilton. „Dyrekcja Hiltona gwarantuje brak BOMB w tym pomieszczeniu”. Miejsce niczego sobie, myślisz, i bezpieczne notabene, wiesz, że tu luksus goni luksus, lecz ciebie z tego luksusu wysiudali na setne piętro. No, ale – teraz idziesz po 46 piętrze, bo odbywa się tu Kongres Futurologiczny, na który cię zaprosili. Wchodzisz do Sali, a tam leci szlagier słowami mamiący umysł śpiewem niebanalnym „Tylko głupiec i kanalia lekceważy genitalia, bo najbardziej jest dziś modne reklamować części rodne”. Ach, hola, hola, to nie ta sala i nie ten zlot. Twoja Sala jest Purpurowa i musisz zjechać piętro niżej, na 45 piętro. Uf, myślisz, choć nieco im zazdrościsz tej wyżerki i bufetu. Bo u ciebie... zimny stół, przesolone sałatki i konsumpcja na stojąco. A potem pragnienie niemiłosierne. • Ale to kongres futurologiczny, nie degustacyjny. Będzie dyskusja o ludności, o kosmosie i o wszystkim tym, co odrywa ludzi i ich umysły od ziemskiego padołu. Od tych przyziemnych tematów, czasem wręcz niewygodnych dla polityków i świata finansjery. To będzie rozmowa o przyszłości, ale zanim do niej dojdzie, musisz się jako ten naukowiec odnaleźć w sobie i w hotelu. Czujesz się, jak outsider pomiędzy jawą a snem, czujesz absurd halucynacji i tego, gdzie przebywasz i co się dzieje. Cały pobyt tutaj odczuwasz w nader dziwny sposób. Woda pita z kranu mami umysł, ciało słabnie, wzrok szuka jakiegoś nieruchomego punktu na ścianie. I nagle debaty i 14 godzin prelekcji każdego z zaproszonych gości. Ale... nagle wybuch i trzęsie się ziemia pod stopami. Wyłazi strach i panika i wybiegasz na korytarz. Ci od Wyzwolonej Literatury też biegną przed siebie. Wszyscy czmychają, bo tak w małpim tłumie trzeba. Pędzisz i ty. Z nimi. Byleby skórę zachować. Bo owo trzęsienie wywołały zamieszki na ulicach. Wszystko przeradza się w regularną wojnę, a do jej tłumienia zostają użyte chemiczne środki halucynogenne. Dochodzi do absurdalnych wizji, urojeń i zachowań. Podobnie dzieje się z tobą. • „Człowiek potrafi owładnąć tym tylko, co może pojąć, z kolei może jedynie to, co da się wysłowić. Niewysłowione jest niepojęte.” I pewnie dlatego są rzeczy, w których człowiek się gubi inie wie, o co chodzi. Bombardowanie niewiedzą i ogromem wszystkiego jednocześnie przytłacza. W czasie nadmiaru, wysokiej konsumpcji i ciągłej gonitwy za bogactwem i posiadaniem tworzy z człowieka ogłupiałego manekina. Stanisław Lem pisząc „Kongres Futurologiczny” nakreślił literacko nas samych. Manipulacja jednostką jest bardzo łatwa, a jednostki budują społeczeństwa... • Dokąd to wszystko zmierza? Jaki nasuwa się wniosek? • Lem maluje wizję katastrofy ludzkości i świata. Na warsztat, jak to miał w swoim zwyczaju, bierze gatunek sobie upodobany, czyli science fiction osadzony na nogach rzeczywistości. Czytasz o jakimś dziwnym świecie, by nagle uzmysłowić sobie, że ten świat jest dziwnie podobny do tego, który na co dzień oglądasz i w którym sam żyjesz. To sarkastyczny, acz przerażający obraz tego, jaki chaos nas czeka w przyszłości, a może już jest jest? Społeczeństwo jest manipulowane, nakierowywane tak wiele prawd, że już ich trudno zliczyć. Panuje bajzel informacyjny, tożsamościowy i światowy. Doczekaliśmy się wojen, fabryk dronów, maszyn wojennych i bomb. Ludzie sami się niszczą i zabijają. Na świecie leje krew. • I można Lema nie czytać, można go mijać i odsuwać. Można... Pewnie, że można, bo człowiek może wszystko. O wolność walczy każdego dnia, a wolny wybór mu sprzyja. Ale nadchodzi moment, kiedy Lem ląduje w rękach. Otwierasz go i zaczynasz czytać... I przepadasz. Widzisz alegorię aktualną dziś. Widzisz prześmiewczą, acz do bólu autentyczną rzeczywistość zza okna. • Wybitne działa bronią się same. Wybitni pisarze zasługują na szacunek, zasługują na hołd. • #agaKUSIczyta
Ostatnio ocenione
1 2 3 4 5
...
104
  • Żądło
    Murray, Paul
  • Folwark zwierzęcy
    Orwell, George
  • Tuż obok
    Olejnik, Agnieszka
  • Zbieracze borówek
    Peters, Amanda
  • Niebo w kolorze siarki
    Westö, Kjell
  • Rzeźnik
    Oates, Joyce Carol
Nikt jeszcze nie obserwuje bloga tego czytelnika.
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo