Recenzje dla:
Akademia pana Kleksa/ Jan Brzechwa
-
I znowu czytałam „Akademię pana Kleksa” tym razem z najmłodszą córką. Zgłębianie jej treści po raz któryś z kolei nie wzbudzało takich emocji jak za pierwszym razem, gdy czytając ją, sama byłam dzieckiem. W przypadku „Akademii…” najpierw obejrzałam w kinie filmową adaptację Krzysztofa Gradowskiego, oczywiście przed wielu, wielu laty, która zrobiła na mnie wtedy wrażenie piorunujące i do dziś niezapomniane. I wydaje mi się, że w przypadku tego filmu, podobał mi się on bardziej niż tekst, no bo ta muzyka i wyśpiewane wiersze Brzechwy! • Czytając książkę znowu, czuję, że część przygód i wydarzeń mocno się zestarzała, chociaż inne wciąż są aktualne. Ja nadal najbardziej lubię przygodę Adasia w psim raju. Mam też wrażenie, że niektóre historyjki składające się na poszczególne rozdziały, nie są zbyt dopracowane, brakowało mi w nich dodatkowego szlifu, sprawiały bowiem wrażenie, jakby po napisaniu, autor już nigdy do nich nie wracał i ich nie czytał, i tym samym ostatecznie ich nie zredagował. Świadczy o tym bodaj nadużywanie we wszystkich przypadkach i konfiguracjach przymiotnika „rozmaity”. Podczas głośnego czytania, aby nie oszaleć od ciągłego wyczytywania tego słowa, szukałyśmy z córką na zastępstwo synonimów i miałyśmy świetną zabawę językową. • Mojej córce bardzo się podobało i nie czepiała się drobiazgów tak jak ja. I tak jak mnie psi raj też skradł jej serce, na równi ze snem o siedmiu szklankach.