Dziki, mroczny brzeg
| Tytuł oryginalny: | Wild dark shore |
|---|---|
| Autor: | Charlotte McConaghy |
| Tłumacz: | Katarzyna Bażyńska-Chojnacka |
| Wydawca: | Grupa Wydawnicza Filia (2025-2026) |
| Wydane w seriach: | Filia Literacka |
| ISBN: | 978-83-8402-819-3, 978-83-8402-886-5 978-83-8441-130-8, 978-83-8441-247-3 |
| Autotagi: | beletrystyka druk książki powieści proza rodzina |
|
4.3
(27 głosów)
|
|
|
|
|
Wypożycz w bibliotece pedagogicznej
Recenzje
-
Ale mnie to zabolało... i to niejeden raz. Uważam, że to jedna z tych książek, po którą można sięgnąć zaraz po przeczytaniu. Była w punkt - zagadkowa, przemyślana i pozostawiająca czytelnika z refleksją. I bólem w klatce piersiowej. I obawą przed zastojem czytelniczym również, ponieważ trudno będzie porzucić myśl o tej czwórce nieszczęśliwych ludzi, którzy niedawno odzyskali szczęście. • Fabuła była wzbogacona o naprawdę przepiękne i bardzo realistyczne opisy nieistniejącej wyspy Shearwater, które zdecydowanie mnie kupiły. Uwierzyłam w istnienie przeklętej i tajemniczej wyspy, na której oprócz kilku osób zamieszkują towarzyszące im dusze. Jestem ogromną fanką wykreowania przez autorkę członków rodziny Saltów. Rowan też była w porządku, ale to oni byli fantastyczni, nieszablonowi, skomplikowani, a dzięki temu chciało się śledzić ich historię. Z każdym rozdziałem coraz mroczniejszą. • Co ja gadam... Rowan niebędąca matką to również bardzo ważny i bolesny wątek. Symbol poświęcenia. Jej postać i historia dwóch wielorybów podczas odpływu były bardzo przemyślaną alegorią nadchodzącej śmierci. Bo skoro im udało się przetrwać, ktoś inny za to zapłaci. Przyroda lubi równowagę. • Wracając jeszcze do wątku natury - podoba mi się jaką rolę odegrała w tej historii woda, żywioł który dał szansę, ale w większości po prostu odebrał życie.
-
„Dziki, mroczny brzeg” to poruszająca powieść z elementami thrillera psychologicznego, której akcja rozgrywa się na niewielkiej, odizolowanej wyspie Shearwater u wybrzeży Antarktydy. Mieszka tam Dominic Salt wraz z trójką dzieci. Rodzina opiekuje się bankiem nasion, w którym przechowywane są nasiona roślin z całego świata. Ich codzienne życie upływa w samotności, z dala od cywilizacji, w cieniu trudnych doświadczeń i rodzinnych tajemnic. Wszystko zmienia się, gdy podczas gwałtownego sztormu na wyspie pojawia się tajemnicza kobieta o imieniu Rowan. Jej przybycie burzy dotychczasowy porządek i sprawia, że na światło dzienne zaczynają wychodzić skrywane sekrety. To opowieść o samotności, stracie, rodzinnych więziach, zaufaniu i walce o przyszłość. Autorka świetnie połączyła piękno surowej przyrody z atmosferą niepokoju i tajemnicy, tworząc historię pełną emocji i zaskakujących wydarzeń. Musze przyznać, że bardzo mile mnie zaskoczyła swą powieścią. Jest to na chwilę obecną jedna z lepszych, o ile nie najlepsza książka przeczytana przeze mnie w tym roku. Serdecznie polecam.
-
„DZIKI, MROCZNY BRZEG” Charlotte McConaghy • tłum. Katarzyna Bażyńska – Chojnacka • Wydawnictwo FILIA, ocena 10/6 • „Z samotnością trzeba być ostrożnym, można się od niej uzależnić”. • Pamięć z czasem zamazuje pewne rzeczy i po wielu latach człowiek zastanawia się, jak ułożyć to co było w jakiś sensowny ciąg i czy to, co pamięta było właśnie takie, a nie inne. Pamięć figluje z mózgiem, przesiewa słowa, zamazuje twarze ludzi i bazgrze po marzeniach sprzed lat. Zapomina się też dotyk skóry, czy policzka ukochanej. Wiele traci po latach na ważności, bledną kontury tego czasu minionego. Już sam Wiesław Myśliwski miał z tym problem. Bo „(…) jeśliby się uznało, że znaczenie ma jedynie to, co najważniejsze (...). Tylko czy jakiekolwiek życie da się zmieścić w tym, co najważniejsze?„. • „Mroczny, dziki brzeg” odbiera mowę. Od początku czujesz strach, bo pęta cię powieściowa sceneria. Oto zagadkowa kobieta, którą woda wyrzuca na brzeg Shearwater, niewielką wyspę u wybrzeży Antarktydy. Nikt nie powinien tego przeżyć, tych kipieli i sztormu i skał podwodnych, a jednak. Wypluły ją wody i przywróciły życiu. I tak trafiamy na wyspę, na której żyje rodzina Salt. Ale tego tak od razu nie wiesz. Oto poznajesz trójkę dzieci i dorosłego mężczyznę, Dominica. Czworo rozbitków życia, którzy dotąd żyli w symbiozie z tym miejscem i poniekąd z sobą razem, lecz gdy w tym gronie pojawia ona, nic już nie jest takie, jak wcześniej. Każde z nich ucieka przed czymś i zmaga się z wewnętrznymi traumami, które nadają cel codzienności i które stają się sposobem na życie. Każdy od czego ucieka, czegoś się boi i nie mówi o tym. Ta rodzina tak naprawdę siebie nie zna. Ojciec próbuje lepić ich grono nazywając ich rodziną, lecz zastanawiasz się podczas czytania - czy to nadal jest rodzina? • Fabuła osadzona na wyspie Shearwater z każdym dniem staje się coraz groźniejsza. Pochłania cię kompletnie. Na jaw wychodzą skrywane i przemilczane tajemnice. Gdy w dotychczas hermetycznym gronie pojawia się ktoś z zewnątrz, wszystko zaczyna pękać w szach – dosłownie i w przenośni. Coś, co było tajemnicą, trzeba teraz kontrolować i jeszcze bardziej skrywać. Jedno słowo za dużo wypowiedziane przez nieuwagę może zdradzić. Gdy pojawia się dociekająca prawdy kobieta, a wraz z nią pojawiają się pytania, trudno znaleźć szybkie odpowiedzi, a te najprostsze nastręczają wiele strachu. Wyspie grozi katastrofa, bank nasion zaczyna przeciekać i lada dzień wszystko co w nim jest zabierze woda. Wszystko pochłonie żywioł, którego nikt nie zatrzyma. • „Nic nie oddziela nas od śmierci tak cienką linia jak powietrze.(...)*” Nie inaczej jest z wodą i jej mocą. Lodowa temperatura ścina ciało, odbiera czucie i oddech. Płuca się zapadają, a panika paraliżuje. Człowiek umiera tonąc i nie ma ucieczki. Woda zabiera to, po co przyszła. Pochłania ludzi, nasiona, skały i wyspy całe. Zabiera życie, nawet najmniejsze. Dla wody nie ma znaczenia praca, jaką włożono w budowę życia. Życie to kipiel, to siła wodna, to wielka fala i nic potem. • „Dziki, mroczny brzeg” rozstraja myśli. Czujesz się jak intruz tego lądu. To miejsce bowiem nie przewidziało cię tu, nie uwzględniły cię ludzkie serca tych, których tu zastajesz. Oto pozornie świetnie funkcjonująca rodzina. Mają siebie, uczą się od siebie, rozmawiają ze sobą i jest im dobrze. Ale to kocyk, który zakrywa wiele myśli i traum i zasłania prawdę. Każda z tych osób ma swój świat, którego strzeże i do którego nie dopuszcza. Pozory tego, jak funkcjonuje ta rodzina, mylą zjawiającą się dosłownie „znikąd” kobietę. Rowan jest na skraju życia i śmierci. Nikt nie powinien przeżyć tego, co ona. Ludzie takich wypadków nie przeżywają - poza nią. Jest niemalże cudem ocaloną kobietą, która powinna być martwa i mimo pomocy, mimo stanięcia na dwóch nogach, każdego dnia walczy o to życie. Każdy ruch, czy praca fizyczna męczą i wyniszczają jej ciało. Walka z mdłościami i omdleniem staje się codziennością, a walka z samą sobą staje się normą. • Nie sposób objąć tą książkę odpowiednim słownictwem, bo wymyka się słowom wszelakim. Nie pozwala ujarzmić się recenzentko i jakoś uformować. Walczysz z tym, co wyczytasz, a co ciągle w tobie kiełkuje i żyje. Zakleszcza cię zaskoczenie końcem, po którym zapada cisza. Czujesz coś na podobieństwo czytelniczego paraliżu, bo nie możesz pogodzić się z tą historią i z przejmującą samotnością jej bohaterów. Garstka ludzi rzucona gdzieś w zimną krainę, która pragnie życia, a której życie z każdym dniem zaczyna być wielkim znakiem zapytania. Walka z czasem zmusza ich do wyniszczającej pracy i do wyrywania z tego życia kolejnych godzin. Katastrofa, która nadchodzi nie daje ci spać, bo wyłazi czytelniczo spomiędzy stron i oblepia cię całego. Buntujesz się na to, co się stało. • Niesamowita powieść. Wyjątkowa i szczególna. • Jedna z najlepszych, jakie ostatnio czytałam. • Bogdan Frymorgen „Oswoić tygrysa”. Wydawnictwo Austeria, 2026r. • agaKUSIczyta
-
Książka była bardzo zachwalana, dlatego miałam wobec niej spore oczekiwania. Niestety, mocno mnie rozczarowała. Fabuła wydała mi się płytka, momentami byle jaka i mało prawdopodobna, przez co trudno było mi zaangażować się w historię. Zakończenie natomiast przypominało raczej tanią sensację niż przemyślane zwieńczenie całej opowieści. Szkoda, bo po tylu pozytywnych opiniach spodziewałam się czegoś znacznie lepszego.