Godot i jego cień:
Bez
Autorzy: | Antoni Libera Samuel Beckett (1906-1989) |
---|---|
Wydawcy: | Legimi (2019) PIW - Państwowy Instytut Wydawniczy (2018-2019) Społeczny Instytut Wydawniczy Znak (2009-2013) Wydaw. Znak (2009-2013) |
ISBN: | 978-83-06-03532-2, 978-83-240-1094-3 978-83-240-2059-1, 978832402051 |
Autotagi: | druk historia książki literatura faktu, eseje, publicystyka |
4.0
(2 głosy)
|
|
|
|
Wypożycz w bibliotece pedagogicznej

Recenzje
-
Książką Antoniego Libery „Godot i jego cień” można się zachwycić. Autor pięknym językiem opowiada o swej fascynacji twórczością Samuela Becketta. Jest to tak wiarygodna opowieść, że czytelnik nie wątpi, iż zaczęła się ona w wieku niespełna 8 lat, gdy mały Antoni wymusił na rodzicach zabranie go do teatru na sztukę „Czekając na Godota”. Był rok 1957; lekka odwilż w trudnych czasach komunizmu. • Młody Libera zainteresował się głównie postacią chłopca, którego mógłby zagrać i żałował, że nie jego obsadzono w roli tego, który informuje, że „Godot nie przyjdzie”.I rzeczywiście – Godot nie przychodzi; część tych, którzy mieli nadzieję na zmianę otaczającej ich rzeczywistości, a wreszcie byli skłonni, by ją akceptować, musi opuścić kraj- mamy rok 1968. • Zanim Arnold Meyer, wybawca rodziców Libery z getta, wyjedzie z Dworca Gdańskiego, odda, już wtedy studentowi, roczniki „Dialogu” i pierwsze amerykańskie wydanie „Czekając na Godota”. Zacznie się czytanie tekstów Becketta, poszukiwanie ich (co wtedy wcale nie jest łatwe), „Nowele” Antoni Libera po prostu wykradnie z Centralnej Biblioteki Wojskowej. Chyba można mu to wybaczyć. • Potem będzie teatr studencki i przedstawienie „Końcówki”, które młodzi twórcy niebawem obejrzą w wykonaniu teatru z Francji z wybitnym Rogerem Blinem na czele goszczących w Polsce w 1970 roku. • Wreszcie pierwsza podróż za granicę, do Szwecji, a stamtąd, dzięki pomocy Arnolda Meyera, do Paryża. Kupowanie książek Becketta, przerzucenie nielegalnych wydawnictw do kraju, przepisywanie „Bez” w bibliotece IBL-u, przekłady Becketta. Wreszcie pierwszy list do ulubionego dramatopisarza i…odpowiedź! Będą też przesyłki z dedykacjami. • Podążamy wraz z autorem tropem „mistrza kpiny i autoironii, który wyśmiewał własną skłonność do smutku i pesymizmu”. Niełatwa jest dla Libery ta „fascynacja posępnym pięknem”. Gdy włączy się w działalność opozycyjną, nie dostanie zgody na wyjazd do Berlina, by tam obejrzeć spektakle „That Time” i „Kroki”. Starania o stypendium też będą szły opornie do czasu, gdy niezawodny pan Arnold zacznie działać. Wszystko idzie dobrze, ale celnik na lotnisku zatrzymuje Liberę pod błahym pretekstem i wydaje się, że koniec marzeń o Ameryce. A jednak się uda- dzięki postawie pilota samolotu. • To świetna scena, w książce jest ich wiele. Opowieść Libery wciąga niesamowicie. Opisywane przez niego spotkania z ludźmi, którzy tak jak on chcą poznać niełatwą twórczość dwujęzycznego autora (pisał i tłumaczył siebie w języku angielskim i francuskim), są dla czytelnika okazją do zapoznania się, choćby w niewielkim stopniu, z reżyserami, aktorami, ludźmi teatru zgłębiającymi problemy bohaterów Becketta. • Początki fascynacji Beckettem i dalsze podążanie za nim przypomina sobie Libera, lecąc samolotem z Nowego Jorku do Londynu. Tu będzie czekać przesyłka od autora „Wyludniacza”, potem będzie Wigilia i spacer po Londynie – znaczącą role odegra też budka telefoniczna przy Old Church Street, która wszędzie łączy za darmo. Dzięki takiej darmowej rozmowie nastąpi wyjazd do Paryża i tam wreszcie, poprzedzone licznymi perypetiami, spotkanie Libery z Beckettem. Fascynująca rozmowa, którą czyta się z zapartym tchem, jak zresztą całą książkę. Może niektórych odstraszą szczegółowe zmagania autora „Madame” z beckettowskimi tekstami, ale naprawdę czyta się je z wielką uwagą, nawet jeśli nie wszystko jest dla czytelnika jasne. No bo bądźmy szczerzy, chyba niewielu jest tych, którzy poza „Czekając na Godota”, znają twórczość Samuela Becketta. • Dlatego myślę, że warto sięgnąć po świetną i mądrą książkę Antoniego Libery, dla którego pochodzący z Irlandii pisarz stał się przeznaczeniem. • Janusz Majcherek w „Zeszytach Literackich” napisał, że wróży książce Libery wielkie powodzenie- „u nielicznych szczęśliwych”. Wszyscy członkowie naszego DKK stwierdzili jednomyślnie, że cieszą się, iż mogą się do nich zaliczyć.
Dyskusje