Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
Zaczytany-w-Ksiazkach
Najnowsze recenzje
1
...
10 11 12
...
65
  • [awatar]
    Zaczytany-w-Ksiazkach
    Joanna Łańcucka – urodzona w Skierniewicach, wychowana w małej wsi na wschodzie Polski. Z zawodu plastyczka realizująca się głównie w malarstwie olejnym. Z lubością zajmuje się czytaniem, pisaniem oraz haftem artystycznym. Obecnie mieszka i tworzy w Krakowie.* • Capówka to mała wieś znajdująca się na wschodzie Polski. Żyje tam tytułowa Słaboniowa. Niespodziewanie nadciągają nieczyste moce. Czy mieszkańcy tej niedużej wsi poradzą sobie z nimi? Czy spełnią próbę, której niewątpliwie zostali poddani? • Książka składa się z kilku opowiadań, które wiążą się ze sobą i tworzą całość. Autorka posługuje się prostym i gwarowym językiem, przez co utwór przesiąknięty jest mową potoczną. Dzięki plastycznym i dokładnym opisom mamy okazję poznać część Capówki, a ilustracje, które zostały stworzone przez autorkę, pozwalają czytelnikowi wyobrazić sobie niektóre sytuacje, a tym samym bohaterów. • Akcja dzieje się w czasach współczesnych, we wsi Capówka. Jest ona nieduża, ale za to malownicza i piękna. Ludzie żyją tam jak za dawnych czasów – wprawdzie mają telewizję i komórki, ale niektórzy parają się zielarstwem, wierzą oni w zabobony i wychowują swoje dzieci tak, jak robiono to co najmniej 50 lat temu. Skojarzyła mi się ona z serialem (?) Chłopaki do wzięcia. • W książce mamy do czynienia z osobami prostymi na co wskazuje mowa, jaką się posługują oraz styl ubierania się. Główną bohaterką jest oczywiście Słaboniowa. To stara kobieta, która jest tają jakby wyrocznią tej wsi. Potrafi leczyć ziołami oraz odbierać porody. Pomocna, odważna, mądra, prosta, staromodna, zabawna, szczera. • Bardzo spodobał mi się klimat tej książki, który z jednej strony jest groźny i trochę mroczny, zaś z drugiej komiczny i groteskowy. Autorka bardzo dobrze oddała klimat tej zapomnianej przez świat wioski oraz jej mieszkańców. Udało jej się to przede wszystkim dzięki gwarze, prostocie ludzi oraz zabobonach, w które oni wierzą. • „– No, ale ja ci, Anetka, nijakiego serialu z telewizora nie opowiadam, tylko o życiu prawdziwem historyję. A w prawdziwem życiu sprawiedliwości nijakiej ni ma. Kto konusem rodzi się, ten do śmierci konusem pozostanie. Kto głupi rodzi się, ten głupi zemrze. Każdemu inny los przypisany, a własnego losu trza się pilnować.” • „Stara Słaboniowa i spiekładuchy” to coś nowego na polskim rynku wydawniczym. Dzieło to dostarcza nam rozrywki, przenosi do świata, który teoretycznie nie powinien różnić się od naszego, ale jednak jest odmienny oraz uczy. • Utwór ten przeczytałem bardzo szybko (nie przeszkodziła mi w tym nawet gwara) i ciężko było mi się rozstać z bohaterami. Najbardziej spodobał mi się klimat i nastrój tego utworu. Prostota, a zarazem mądrość tej książki mnie urzekły. • Jeśli lubisz mitologię słowiańską i chcesz przenieść się do miejsca, które jest wolne od Facebooka, PIS-u i PO, to koniecznie sięgnij po Starą Słaboniową… • Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Oficynka. • Tytuł: „Stara Słaboniowa i spiekładuchy” • Autor: Joanna Łańcucka • Wydawnictwo: Oficynka • Okładka: Anna M. Damasiewicz • Ilustracje: Joanna Łańcucka • Wydanie: II • Oprawa: miękka • Liczba stron: 445 • Rok wydania: 2016 • ISBN: 978-83-62465-71-2 • Źródło – okładka.
  • [awatar]
    Zaczytany-w-Ksiazkach
    Mówi się, że Duńczycy są najs­zczę­śliw­szym­ narodem na świecie. Zast­anaw­iali­ście­ się dlaczego akurat oni? W jaki sposób to robią? Z pomocą przychodzi nam ta książka, która wiele wyjaśnia. • Hygge to filozofia, którą stosują przede wszystkim Duńczycy i Norwegowie. Opisuje ona codzienne sytuacje, w których możemy znaleźć szczęście i przyjemność. • Książka została bardzo dobrze napisana – autor posługuje się prostym językiem, temat wyczerpał w stu procentach, potrafi zaciekawić czytelnika, podzielił ją tematycznie, dzięki czemu szybko można odnaleźć interesujące nas fragmenty. • Wydawnictwo bardzo się postarało, aby utwór ten został przepięknie wydany. Mamy okładkę, która jest w miarę minimalistyczna i składająca się z kilku kolorów, które zostały stonowane i nie rażą po oczach. Wewnątrz znajduje się wiele świetnych zdjęć, które są bardzo dobrej jakości. Mimo iż książka jest małych rozmiarów, to ma dość dużą czcionkę. To niezbyt duże wydanie sprawia, że możemy ją zabrać wszędzie i dzielić się szczęściem z innymi. Minusem jest to, iż dzieło to śmierdzi. Mam dobry węch, dlatego przeszkadzało mi to w trakcie czytania. • Myślałem, że książka ta odkryje przede mną wielką tajemnicę tego, jak być szczęśliwym. Niestety nie jest ona odkrywcza, podaje przykłady, które z jednej strony są oczywiste, zaś z drugiej i tak się do nich nie stosujemy. • Zdziwiło mnie to, że słowo hygge jest bardzo często uważne w języku duńskim, ba, łączy się je z innymi wyrazami, tworząc neologizmy. Odpowiednikami tego słowa w języku polskim są: „błogostan”, „szczęście”, „radość z przyjemności”. • Jestem zawiedziony tą książką, gdyż nie zachęciła mnie ona do tego, abym stał się hygge. Tak jak wcześniej wspomniałem, nie jest ona odkrywcza. Dla mnie nie jest ona ani poradnikiem, ani motywatorem, tylko książką trochę pseu­dofi­lozo­ficz­ną. Przyczyną tego może jest to, iż nie do końca wierzę w takie filozofie jak hygge. Jeśli jednak wy jesteście ciekawi, jak stać się szczęśliwym, to koniecznie sięgnijcie po ten utwór. Może zmieni on wasze życie? • Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca. • Tytuł:„Hygge. Klucz do szczęścia” • Autor: Meik Wiking • Wydawnictwo: Czarna Owca • Przełożyła: Elżbieta Frątczak-Nowotny • Adaptacja okładki: Magdalena Zawadzka • Korekta: Maciej Korbasiński • Wydanie: I • Oprawa: twarda • Liczba stron: 285 • Data wydania: 09.11.2016 • ISBN: 978-83-8015-556-5
  • [awatar]
    Zaczytany-w-Ksiazkach
    MarcyKate Connolly jest pisarką i menedżerką kultury. Mieszka w Nowej Anglii w Stanach Zjednoczonych wraz z mężem i mopsami. Uzależniona od kawy i książek.* • Kymera chce uratować wszystkie dziewczęta mieszkające w Bryre, miasteczku, które jest pod wpływem magii czarnoksiężnika powodującej, iż znikają wszystkie dziewczęta. Może ona działać tylko w nocy, gdyż jest inna od ludzi. Po pewnym czasie okazuje się, że nie wszystko jest tym, czym na pierwszy rzut oka wydaje się być. Kłamstwa mogą doprowadzić do tragedii. • Ta książka spodobała mi się przede wszystkim dlatego, że autorka cały czas mnie zaskakiwała. Wiele rzeczy było owianych aurą tajemniczości, wciąż wychodziły na jaw nowe fakty i wydawało mi się już, że wiem jak cała historia się zakończy, jednakże tak się nie działo. Pani Connolly posługuje się niebywale lekkim i płynnym językiem. Ma dar do tworzenia opisów, ponieważ są one bardzo szczegółowe, dobrze się je czyta i łatwo można sobie wszystko wyobrazić. • Kymera jest hybrydą, czyli istotą stworzoną z kruka, węża, kota i oczywiście człowieka (nie, nie jest to jakiś poważny spoiler). Dzięki takiemu połączeniu jest niemal niepokonana. Cechuje ją naiwność, niebywała odwaga, zbyt duża ufność oraz chęć pomocy wszystkim. • Koniecznie muszę wspomnieć o tym przecudownym wydaniu. Książka ta jest podobna do baśni, a okładka kolorystyką to podkreśla. W dotyku oraz patrząc z bliska przypomina ona coś na kształt skóry. Ukazuje ona główną bohaterkę oraz, jak mniemam, miasto Bryre. Wewnątrz książki przed każdym rozdziałem znajduje się niewielki szkic ukazujący niektórych bohaterów. • Autorka wykreowała ciekawy świat, w którym przyszło żyć bohaterom. Jest on magiczny, pełen tajemnic i nieb­ezpi­ecze­ństw­, ale z drugiej strony znajdzie się w nim również miejsce na zwyczajność. • „Potworna” to dzieło, które zarazem uczy i bawi. Bardzo mocno i dosadnie pokazuje, iż nie można nikogo oceniać z góry, że kłamstwa mają krótkie nogi i nawet najbliższe osoby mogą nas oszukać. • W tym utworze jest też miejsce na wątek miłosny, który tak naprawdę nie był jakoś bardzo potrzebny. Autorka nie za bardzo go rozbudowała. • Reasumując, koniecznie przeczytajcie tę książkę. To bardzo dobre i oryginalne połączenie baśni i klasycznych książek spodoba się i dzieciom, i młodzieży i starszym fanom literatury fantastycznej. Jak na debiut jest to arcydzieło. • Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu CzyTam. • Źródło – skrzydło książki. • Tytuł: „Potworna” • Tytuł oryginału: Monstrous • Autor: Matematyk Connolly • Wydawnictwo: CzyTam • Przełożyła: Iwona Michałowska-Gabrych • Korekta: Joanna Ładoga • Opracowanie graficzne: Przemysław Zyzek • Wydanie: I • Oprawa: miękka (ze skrzydełkami) • Liczba stron: 412 • Data wydania: 21.06.2016 • ISBN: 978-83-938731-9-7
  • [awatar]
    Zaczytany-w-Ksiazkach
    W literaturze fantastycznej bardzo często występują jakieś potwory (ogry, gnomy, trole, enty), czarodzieje, wróżki, wojownicy… Mają oni przeważnie jakieś misje, które polegają na zabijaniu czy znalezieniu jakiegoś magicznego przedmiotu. „Damy we fiolecie” wyróżniają się na tle tych książek. Czy taka oryginalność (tak, zdaję sobie sprawę z tego, iż może być więcej takich książek) jest ciekawa? • Segvina bardzo surowo rządzi miastem Morbus. Bardzo duża część mieszkańców (jak nie wszyscy) się jej obawia. Jednak pewnego dnia niektórzy chcą to zmienić… Alena jest zwykłą pracownicą i marzy o demokracji. Lock natomiast to złodziejaszek, który zostaje przypadkiem wciągnięty w wir wydarzeń. • Spodobał mi się humor zawarty w tej książce. Jest on prosty, niekiedy banalny i dobrze wpasowujący się w klimat książki, ale nie prostacki. Autor posługuje się lekkim językiem, w bardzo wciągający sposób potrafi opowiadać historie, co widać w tym, iż „Damy we fiolecie” czyta się z ciekawością i zapałem. Ciężko jest „wyjść” z tamtego świata. To bardzo udany debiut. • Owszem, dzieło to ma swoje wady: kilka drobnych błędów logicznych, czasem za szybko pędzącą akcję… Jednakże jak na pierwszą książkę to dobrze sobie autor poradził. • Jak już wcześniej wspomniałem, tutaj nie ma miejsca na to, co serwuje nam większość książek fantasy. Tutaj mamy politykę, walkę o demokrację, bohaterów, którzy są prostymi obywatelami i którzy myślą właśnie w taki sposób. I być może takie coś może wydać się wam nudne, ale autor zadbał o opisy (np. walk), które są bardzo szczegółowe i plastyczne. Z łatwością można wyobrazić sobie to, co jest opisywane. • Bohaterzy dobrze zostali wykreowani. Przez utwór przewija nam się ich sporo, ale na szczęście duża ich część nie jest ważna, dlatego śmiało możemy zapamiętać tylko imiona tych ważniejszych. Każdy jest inny, barwny, żywy, posiadający swój charakter i swoje zdanie. Jestem pod wrażeniem, iż autor potrafił się w nich wcielać i przemawiać ich głosem tak, jakby oni istnieli naprawdę. • „Segvina dobrnęła już do połowy miseczki z lodami. Generał i komendant nie tknęli swoich. Cesarzowa nie potrafiła pokładać ufności w ludziach, którzy mając przed sobą miskę pełną lodów truskawkowych, ignorują ją z taką stanowczością. Sądziła, że to wbrew naturze, że to oszukiwanie samego siebie. Człowiek musi solidnie udawać i kontrolować się, żeby nie skusić się na miskę lodów, a ktoś, kto potrafi zdobyć się na tak wyrafinowane formy oszustwa, zdecydowanie nie jest godzien zaufania.” • Podsumowując, szczerze polecam wam sięgnąć po ten utwór. To, moim zdaniem, coś w miarę nowego w polskiej literaturze fantastycznej. • Za przekazanie egzemplarza recenzenckiego dziękuję Wydawnictwu Novae Res. • Tytuł: „Damy we fiolecie” • Autor: Marcin Majchrzak • Wydawnictwo: Novae Res • Korekta: Paulina Zyszczak • Okładka: Krzysztof Urbański • Wydanie: I • Oprawa: miękka • Liczba stron: 319 • Data wydania: 29.06.2016 • ISBN: 978-83-8083-196-4
  • [awatar]
    Zaczytany-w-Ksiazkach
    Krzysztof Piskorski – jeden z najz­doln­iejs­zych­ autorów literatury fantastycznej w Polsce. Jego trzy ostatnie powieści były nominowane do Nagrody Literackiej im. Janusza Zajdla. Otrzymał ją za wydany nakładem WL „Cienioryt”. Zdobywca dwóch złotych wyróżnień Nagrody im. Jerzego Żuławskiego, laureat europejskiej ESFS Encouragement Award.* • Muszę się przyznać, że pierwsze słyszę o tym autorze. Owszem, nie jestem najzagorzalszym fanem tegoż gatunku i faktycznie nie zaczytuję się za często w fantastyce, ale raczej słyszałbym o „jednym z najz­doln­iejs­zych­ autorów literatury fantastycznej”. Podchodziłem do tego dzieła jak do debiutu i byłem bardzo zadowolony. W sumie nadal jestem, mimo iż wiem, że Krzysztof Piskorski jest pisarzem z kilkuletnim stażem. • Jest rok 1844. Różni się on od tego, który znamy z lekcji historii. Poetka Eliza Żmijewka musi wykonać wyrok na Konradzie Załuski, który jest bogatym człowiekiem. Czy rzeczywiście się to jemu należy? Świat jest coraz bliżej wojny… • Nie przypominam sobie książki fantastycznej, która wpadła mi kiedykolwiek w ręce, w której autor z niebywałą lekkością opowiadałby historię, tworzył tajemnice i wiele wątków mających sens. Opisy zostały wykonane prześwietnie, gdyż są szczegółowe, plastyczne i z łatwością można sobie wszystko wyobrazić. • Spodobało mi się to, iż w „Czterdzieści i cztery” historia miesza się z fantastyką i jest to bardzo dobre, wręcz idealne połączenie. • Wewnątrz książki pojawiają się wiersze znanych polskich (i nie tylko) poetów, które zostały troszeńkę zmienione, aby dostosowały się do pomysłu autora. Wprowadzenie tego spodobało mi się bardzo. • Jest mnóstwo książek fantastycznych, które przedstawiają świat za kilkanaście/kilkadziesiąt lat, zaś tych mówiących o przeszłości, jest znacznie mniej. „Czterdzieści i cztery” wyróżnia się nie tylko oryginalnością, lecz także wykonaniem. • Spodobało mi się wykreowanie obcych istot. Autor nadał im wymyśloną przez siebie nazwę, stworzył nie tylko dokładne opisy, lecz także ich historię, która wydaje się być bardzo autentyczna, mimo iż tak nie jest. • Zakończenie utworu jest otwarte, ale z tego, co wiem nie będzie zakończenia. Cieszę się z tego powodu, ponieważ w drugim tomie panu Piskorskiemu mogłoby coś nie pójść i przez to moja opinia na temat tej książki (wtedy serii) uległaby zmianie. • Jak zapewne zauważyliście, ciężko jest mi napisać coś mniej chaotycznego na temat tegoż dzieła, gdyż nadal jestem nim podekscytowany, mimo iż minęło sporo czasu odkąd go przeczytałem. Polecam przede wszystkim miłośnikom fantastyki. • Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu. • Tytuł: „Czterdzieści i cztery” • Autor: Krzysztof Piskorski • Wydawnictwo: Literackie • Korekta: Kamil Bogusiewicz, Jacek Błach • Projekt okładki: Tomasz Maroński • Wydanie: I • Oprawa: miękka • Liczba stron: 538 • Data wydania: 29.09.2016 • ISBN: 978-83-08-06199-2 • Źródło – okładka książki.
Ostatnio ocenione
1 2 3 4 5
...
54
  • O zmierzchu
    Ostrowska, Ewa
  • Ostrze zdrajcy
    Castell, Sebastien de
  • Felicia zaginęła
    Horst, Jørn Lier
  • Po własnych śladach
    Koperski, Mariusz
  • Moja Lady Jane
    Hand, Cynthia
  • Straszna historia Nathaniela Wolfe'a.
    Keaney, Brian
Należy do grup

grejfrutoowa
Irulan
ksiazkomania
anaj_27
PapierowyMorderca
JacekK
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo