Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
wiesia_czyta
Najnowsze recenzje
1
...
9 10 11
...
23
  • [awatar]
    wiesia_czyta
    Stanisław Madej - stary kawaler, mieszka z matką w Poznaniu, pracuje w wydawnictwie, spróbował swych sił jako pisarz (raczej bez powodzenia). Gdy umiera matka, postanawia zmienić coś w swoim życiu. Przenosi się do Puszczy Noteckiej. Fotografując ptaki, znajduje zwłoki mężczyzny zawieszone w koronie drzewa. • Tego dowiadujemy się na początku powieści J.Grzegorczyka. Pomyślałam sobie, czyżby kolejna „biblia dla uciekinierów”? A może jednak kryminał? Trup jest, ale to raczej samobójstwo. Tak stwierdza policja, ale bohater sam próbuje prowadzić śledztwo, tym bardziej, że pojawia się żona wisielca, urodziwa Krystyna Guzowska. Znajomość kwitnie. Tymczasem Madej poznaje sąsiadów. To interesująca galeria postaci: ksiądz Melchior Górski, emerytowany prokurator Alojzy Mizera (w jego ogrodzie stoi posąg Buddy!), nauczycielka historii Eleonora Szacowna. Akcja toczy się wartko, pojawiają się kolejne wątki, postaci, miejsca. Czytam szybko, bo mam nadzieję, że zakończenie „powiąże wszystkie nitki”. Dochodzę do ostatnich stron powieści i...napięcie opada, właściwie nie do końca wyjaśniono pewne sprawy. Czuję się trochę rozczarowana. • A przecież książka mi się raczej podobała, szybko ją przeczytałam, ale też pewnie szybko zapomnę. A może pisarz chce rozwinąć historię Stanisława Madeja, któremu nie udał się romans z wdową po Guzowskim i zwrócił się ku swej koleżance z wydawnictwa - rozwódce Iwonie? Dobiegając pięćdziesiątki, bohater zaczyna mieć interesujące doświadczenia z kobietami. Pewnie wcześniej, mieszkając z matką nie mógł „rozwinąć skrzydeł” w tej materii.Może też krępowała go wciąż niezdiagnozowana dolegliwość - częste oddawanie moczu. Czy Madej zyskuje przez to większą sympatię czytelnika? Moją akurat niekoniecznie. • Pisarz chyba jednak chce, żebyśmy go polubili, podobnie jak inne postaci, choćby Zygmunta Romańskiego - nawróconego alkoholika. Dla mnie jest on trochę przerysowany w swej dobroci, szlachetności i wierze. Inni bohaterowie też jakby mało wiarygodni. Trudno uwierzyć, by małą miejscowość zamieszkiwało grono oryginałów. No ale Grzegorczyk stwierdza, że: „Literatura polega na tym, że miesza się fikcję z rzeczywistością, żeby coś powiedzieć, a nikogo nie zranić”. I tu mu wierzę. Powieść nie rani, raczej może krzepić. Czyta się ją bardzo dobrze, przy okazji zapoznając się z fragmentami Ewangelii Judasza czy z miejscowymi legendami. • Jeśli uznamy, że Jan Grzegorczyk chciał wskazać czytelnikowi, że nigdy nie jest za późno na radykalne zmiany w swoim życiu czy na miłość, to myślę, że książka spełnia ten zamysł. Wskazuje też na to dedykacja: „Wszystkim przebudzonym”.
  • [awatar]
    wiesia_czyta
    „Do ciepłych krajów” z Pawłem Wróblem-Wróblewskim? Czemu nie... zwłaszcza, gdy za oknem śnieg i mróz skrzypi pod nogami. A te ciepłe kraje to w Afryce. Autor tłumaczy swą wyprawę tym, że „połknął afrykańskiego bakcyla”. No tak, ale wybrać się tam rowerem?! Pokonać 11 tysięcy kilometrów, być w 13 krajach! Trzeba sporo odwagi i sprawności fizycznej, by się na to zdecydować. Pewnie wyprawa nie zakończyłaby się w Kinshasie, gdyby nie fakt, że Wróbel zakochał się w czarnoskórej Chantal i postanowił się z nią ożenić. Ponieważ przyjęła jego oświadczyny, trzeba było odstawić rower. • Zanim jednak do tego doszło, autor przejechał przez 13 krajów, a swoje obserwacje zamieszczał na blogu. Stąd też dość swobodny język, charakterystyczny zresztą dla młodego człowieka (rocznik 1977).Może to niektórych razić, no ale trzeba pamiętać, że najpierw był blog, a potem wydawnictwo Area zaproponowało, że wyda książkę na jego podstawie. • Jaka jest Afryka widziana oczyma rowerzysty, artysty (w książce są jego rysunki), klarnecisty (grywa czasami z poznanymi na trasie ludźmi)? To według niego piękny kontynent, choć nie znajdziemy w książce za wiele opisów. To kontynent, na którym żyją ludzie z pozoru gościnni. No właśnie, jak to jest z tą gościnnością? • „W wielu przypadkach okazywało się, że oni nie cieszyli się z tego, że spotkali człowieka, tylko cieszyli się z tego, że spotkali białego, z którego mogli mieć korzyść finansową”. Dlatego Wróblewski zatrzymywał się raczej w dużych miastach, bo nie było go stać na pozostawanie w wioskach. Autor podkreśla, że w Afryce „żyje się chwilą”. Nie istnieje przyszłość. Może to wpływ gorącego klimatu, a może braku życiowych perspektyw. Powszechna korupcja, sąsiedzka zawiść, czary powodują, że niewielu decyduje się na otwarcie własnego biznesu. Afrykanie chcieliby coś zmienić w swoim życiu, mają marzenia, ale czekają na…cud.Określając ich postawę, Wróbel posługuje się często arabskim słowem „inshallah” – „będzie, jak Bóg zechce”. • Czytając książkę, możemy oglądać czarno-białe rysunki autora. Gdy chcemy obejrzeć zdjęcia z wyprawy, musimy włączyć komputer. Obszerna relacja z wyprawy rowerowej może zainteresować, choć nie jest to porywająca literatura. Trudno przecież nazwać Wróblewskiego pisarzem. Czyta się jednak tę książkę dobrze, niekoniecznie marząc, by znaleźć się na miejscu autora.
  • [awatar]
    wiesia_czyta
    Mariusz Wilk po 1989 roku porzucił cywilizację. Najpierw przez kilka lat mieszkał na Wyspach Sołowieckich, potem przeniósł się nad Jezioro Onieżskie do wsi KondaBierieżna. „Dom nad Oniego” zawiera zapiski z lat 2003-2005. • Autor przybliża czytelnikowi Karelię i Zaonieże nie tylko poprzez własne obserwacje. Stwierdza: „Pisząc o Północy, sięgam do różnych źródeł (często są to zatęchłe książki, od lat nieczytane) i nierzadko cytuję opinie autorów – uczonych, zesłańców, włóczęgów…”. Znaleźć więc można w Dzienniku Północy wiele interesujących rozważań na temat literatury, ekologii, polityki, obyczajów. Autor mocno sympatyzuje z osobami, które próbują zachować czy na nowo odtworzyć tradycje tego odległego zakątka Rosji. Nie ma zbyt wielu zapaleńców, dla których maslenica, pluszczycha czy skomorochy to wciąż aktualne terminy związane z zapustami czy powitaniem wiosny. • Mariusz Wilk pokazuje, że można obejść się bez radia, telewizji i prasy… ale bez pieczki już się nie da. Dlatego w jego domu taki właśnie ruski piec z miejscem do leżenia to najważniejsza rzecz. W zimie jest niezastąpiony, a przecież ta pora roku tam szczególnie daje się we znaki. Wiosną i latem można jednak uprawiać ogród i zbierać plony.Czytając „Dom nad Oniego”, ma się wrażenie, że Wilk to naprawdę mieszkaniec Karelii, człowiek, któremu bardzo leży na sercu ochrona środowiska. To miłośnik literatury japońskiej i rosyjskiej. Po lekturze nabiera się ochoty, by sięgnąć do „Krainy śniegu” Yasumari Kawabaty czy utworów Nikołaja Klujewa, którego wiersz „Czasza” otwiera książkę. • Przede wszystkim zaś chciałoby się wyruszyć na Północ i odwiedzić autora w jego pięknym domu, którego zdjęcie znajduje się na okładce książki. No ale Mariusz Wilk zapowiada w zakończeniu, że opuszcza Kondę Bierieżną i rusza dalej śladami Saamów. I tu już trzeba sięgnąć do kolejnego tomu Dziennika Północy pt. „Tropami rena”. Ta lektura także nas nie zawiedzie. • A na zakończenie możemy zadumać się nad jej posłowiem. • „Porywisty wiatr • zdmuchnął jesień • - jak świeczkę. • Opadłe liście • dogasają w śniegu".
  • [awatar]
    wiesia_czyta
    Książka, której bohaterem jest… książka. Przyciąga już sam poetycki tytuł – „Cień wiatru”. Obiecuje tajemnicę i ona jest. Carlos R. Zafon prowadzi czytelnika ulicami Barcelony połowy XX w., zaczynając od Cmentarza Zapomnianych Książek. To tam dziesięcioletni Daniel Sempere ocali od zapomnienia „Cień wiatru” Juliana Caraxa. I tak losy Daniela zaczną łączyć się z losami Caraxa i bohaterów jego książki. • Zagłębiamy się w świat wielu tajemniczych i niesamowitych zdarzeń, poznajemy kolejnych bohaterów, których sylwetki są bardzo wyraziście nakreślone przez autora. Najciekawszą z nich jest niewątpliwie Fermin Romero de Torres. Człowiek z tajemniczą i tragiczną przeszłością, doradca bibliograficzny firmy Sempere i Synowie posługuje się barwnym, często dosadnym językiem i jest autorem wielu złotych myśli, jak choćby tej: „Telewizja to antychryst i ośmielam się twierdzić, że wystarczą trzy lub cztery pokolenia, a ludzie nie będą wiedzieli, jak się samemu bąka puszcza, człowiek wróci do jaskiń, do średniowiecznego barbarzyństwa i do stanu zidiocenia”.Prorocze słowa… • Książka C.R.Zafona to także opowieść o miłości: tragicznej, nieszczęśliwej, spełnionej. Postaci kobiet – ważne, ale nie pierwszoplanowe: PenelopeAldaya, Nuria Monfort, Klara Barcelo, BeatrizAguilar. Spotkania kochanków w niesamowitych wnętrzach pałacyku zwanego dawniej Mglisty Anioł i mającego mroczną przeszłość. Aury tajemniczości dopełnia demoniczna postać inspektora Fumero ścigającego swych szkolnych przyjaciół, których uznał za śmiertelnych wrogów.Klimat powieści uzupełniają piękne czarno-białe fotografie Francesco Atala-Roca przedstawiające ulice i budowle Barcelony. • Książka Juliana Caraxa ocalała dzięki Danielowi Sempre.A Ty jaką książkę chciałbyś ocalić od zapomnienia?
  • [awatar]
    wiesia_czyta
    Literatura czeska nie jest zbyt znana w naszym kraju. Jaroslav Hasek, Bohumil Hrabal, Milan Kundera – może jedynie te nazwiska kojarzymy z sąsiadami z południa.Bohumil Hrabal to dla polskiego czytelnika autor „Postrzyżyn”, „Pociągów pod specjalnym nadzorem” czy „Obsługiwałem angielskiego króla” kojarzonych chyba bardziej z filmami Jirziego Menzla. • Wydana w 2006 roku „Piękna rupieciarnia” przybliża sylwetkę pisarza dzięki zawartym w niej esejom, szkicom i wywiadom. Można od tej książki zacząć poznawanie Hrabala, który opowiada o swoim życiu, pisarstwie, przyjaciołach. Robi to dowcipnie, z ironią, z nostalgią za dawnym małomiasteczkowym życiem w Nymburku i w Libni. Opisuje bardzo dokładnie domy, w których mieszkał, alejki, którymi spacerował. Jest to świat, którego już nie ma, „istnieje tylko pod zamkniętymi powiekami”. Każdy z nas ma pewnie w swojej świadomości takie „niewidzialne obrazy”(mam tu na myśli starszych czytelników). • Hrabal twierdzi, że „literatura to nie tylko czytanie do poduszki albo dla zabawy, służy też do tego, żeby coś z niej wynieść, choćby nawyk rozglądania się wokół”. On zaś jest „zapisywaczem” historyjek opowiadanych mu w knajpach, których był częstym bywalcem. Jeden z tekstów jest w całości poświęcony knajpie. Hrabal głosi w nim chwałę miejsca, które jest teatrem, giełdą pracy, happeningiem… • Knajpy to ulubione miejsce przyjaciela pisarza, Vladimira Boudnika – wybitnego plastyka. Sportretował go w „Dandysie w drelichu”, gdzie bardzo realistycznie pokazał twórcę, „który syndrom Łazarza zmieniał w radosną afirmację życia”. • W innym tekście pt. „Grozy wojenne” można znaleźć uwagi o Polakach, których bohaterstwo porównuje z antycznym mitem o hoplicie. Uważa, że Polacy nigdy „nie przyjęli do wiadomości przegranych bitew”. • Swoją technikę tworzenia przybliża Hrabal w „Protokole z sekcji własnych zwłok”. Dowiadujemy się, że pisał zawsze na maszynie, po porannej kawie i dwóch papierosach, „spowity chmurą obrazów”. • Wszystkie teksty w „Pięknej rupieciarni” ukazują nam pisarza, który zachwycał się światem, wysłuchiwał opowieści knajpianych, pił dużo piwa, a potem dzięki swemu talentowi i wyobraźni tworzył teksty, które „potrafiły zawojować świat”. Do tego jednak, jak przyznaje Bohumil Hrabal, trzeba „zuchwałości i wielkiej wiary, że to, co się mówi, jest jakieś niezwykłe”. Jeśli się ją ma w sobie, można napisać książkę. Cóż, ale nie każdy ma w rodzinie takiego „waryjota” jak stryj Pepin, od którego można otrzymać taki dar. • „Hrabala portret własny” to z pewnością lektura godna polecenia.
Ostatnio ocenione
1 2 3 4 5
...
19
  • Stuhrowie
    Stuhr, Jerzy
  • Dzidzia
    Chutnik, Sylwia
  • Good night, Dżerzi
    Głowacki, Janusz
  • ... i poniosły konie
    Odojewski, Włodzimierz
  • Batalion czołgów
    Škvorecký, Josef
  • Późny Gomułka, wczesny Gierek
    Dziurawiec, Andrzej
Krystyna
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo