Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Ewelina - miłośniczka i pasjonatka książek. Ich kolekcjonerka. Uwielbia być w stanie zwanym „zaczytaniem”. Wielka fanka powieści fantasy i new adult. Nie pogardzi literaturą współczesną. Kocha literaturę młodzieżową, mimo że młodzieżą nie jest. Odkrywa pozytywne aspekty kryminałów. Wylewa potoki łez przy książkach. Zawsze znajdzie zdanie zasługujące na łzę. Poza czytaniem układa puzzle.
ksiazkomania-recenzje.blogspot.com
www.facebook.com
instagram.com
twitter.com
Najnowsze recenzje
-
To czego jeszcze nie wiecie… • C. C. Hunter stworzyła dwie serie dla młodzieży, które w moim sercu mają wyjątkowe miejsce. „Wodospady Cienia” oraz „Wodospady Cienia po zmroku” to łącznie aż 8 książek, które opowiadają historie istot nadnaturalnych, ich dążenia do odnalezienia własnego ja, własnych celów, ich poznawanie siebie i innych. To opowieści o miłości i dojrzewaniu, o przyjaźni, o walce i o szczęściu. A teraz przyszedł czas na zbiór nowel, opowiadań o bohaterach tych serii. „Prawie o północy” to 5 opowiadań, a w rolach głównych występują: Della, Miranda, Chase oraz Frederica. • „Miłość sprawia, że można nas zranić. Ale bez niej jesteśmy nieszczęśliwi.” • Dwa pierwsze opowiadania – „Przemieniona w ciemnościach” oraz „Uratowana o świcie” opowiadają o wampirzycy z zadziornym charakterkiem, czyli Delli Tsang. Pierwsze z nich to krótka historia o przemianie Delli w wampira. Mamy okazję dowiedzieć się więcej na temat pierwszych dni po jej przemianie. „Uratowana o świcie” opowiada o jednej z misji, jaką wykonała Della dla JBF razem ze Stevem. Ta misja była początkiem uczucia, jakie połączyło tych dwoje i o jakim mieliśmy okazję przeczytać w serii „Wodospady Cienia po zmroku”. • Trzecie opowiadanie – „Niezłomny” dotyczy Chase Tallmana, młodego wampira, którego poznajemy w „Wodospadach Cienia po zmroku”. Historia, którą stworzyła C. C. Hunter obrazuje nam okoliczności przemiany chłopaka w wampira. Autorka tę nowelę podzieliła na dwa wątki – jeden to dzień poprzedzający katastrofę lotniczą, w której uczestniczył Chase. W drugim śledzimy wiadomości mówiące o katastrofie w górach Jasper. Jest to bardzo fajne urozmaicenie dla czytelnika. • Czwarte opowiadanie, trochę dłuższe niż pozostałe, przybliża nam postać Mirandy Kane, czarownicy z „Wodospadów Cienia”. „Czarująca” zaczyna się od konkursu czarownic, w którym Miranda bierze udział. Do wygrania jest darmowy przejazd do Paryża na kolejny konkurs. Wątek tego konkursu poruszony był w serii „Wodospady Cienia po zmroku”, dlatego wiemy, że w Paryżu przebywa Perry – były chłopak Mirandy, który zerwał z nią przed wyjazdem. Miranda jest zdeterminowana, by wygrać konkurs i jechać rozmówić się ze zmiennokształtnym. • Ostatnie opowiadanie – „Waleczna” to historia Frederici Lakoty wilkołaczycy, która trochę namieszała w „Wodospadach Cienia”. C. C. Hunter przedstawiła nam Fredericę i jej hobby oraz jej związek z nauczycielem historii Carym. Wilkołaczyca uświadamia sobie, co tak naprawdę ich łączy, a gdy poznaje Brandona, właściciela galerii, jest już pewna do kogo należy jej serce. Frederica zaczyna słyszeć szum wodospadów, a to nie wróży nic dobrego… • „Za dobrze. Za prawdziwie. Za bardzo tak, jakby to naprawdę coś znaczyło. Za dużo, by potem znów to stracić.” • Wszystkie te historie są znakomitym dopełnieniem dla serii o Wodospadach Cienia – obozie dla istot nadnaturalnych. Autorka idealnie wyrwała te historie z głównej fabuły, tworząc nowe wątki. Każda z nich jest inna i każda ma swój urok. Opowiadania poświęcone Delli pozwalają nam bardzie zrozumieć jej charakter, który, jak dobrze wiemy, nie należy do najłatwiejszych. Wampirzyca dała nam się poznać lepiej w „Wodospadach Cienia po zmroku”, ale „Przemieniona w ciemnościach” oraz „Uratowana o świcie” pokazuje, że tak naprawdę czegoś nam brakowało w tej postaci. Na szczęście po przeczytaniu tych opowiadań mamy wrażenie, że znamy Dellę od dawna. To naprawdę waleczna i silna postać, która w pełni zasłużyła na swoją własną serię i aż dwa opowiadania w zbiorze nowel „Prawie o północy”. • „Niezłomnego” czyta się bardzo szybko i z wielkim zapałem. Chase Tallman to bohater, którego nie da się nie lubić, o czym mieliśmy się okazję przekonać w „Wodospadach Cienia po zmroku”. Chase to dobry chłopak, któremu zależy i który przeszedł w życiu bardzo wiele. „Niezłomny” to dopełnienie dla tej postaci, a czytelnik ma okazję wkraść się jeszcze bardziej w tę postać, poznać ją, zrozumieć i obdarzyć jeszcze większą sympatią. Tytuł tego opowiadania idealnie współgra z treścią. • Opowiadanie poświęcone Mirandzie to przeprawa przez całą gamę emocji. „Czarująca” jest opowiadaniem, w którym dzieje się najwięcej. Mamy konkurs, mamy miłość i złamane serce, mamy zbrodnie, mamy poszukiwanie mordercy, mamy zagadkę, mamy czary. C. C. Hunter zadbała by wszystko to współgrało ze sobą, tworząc jednolitą, zgraną całość. Miranda to bohaterka, która zaraża swoim poczuciem humoru i chęcią przytulaniem. Mamy ochotę ją przytulać w każdej chwili. To osoba bardzo pozytywna, dająca dużo radości. „Czarująca” to opowiadanie, które jest wyjątkowe i bardzo przyjemnie się je czyta. • Na koniec mamy opowiadanie poświęcone Frederice. „Waleczna” to moje ulubione opowiadanie. Może to dlatego, że o Frederice nie wiemy za dużo, a czytając „Waleczną” poznajemy je przeszłość, mamy okazję zbliżyć się do tej postaci. Frederica na początku nie zarażała nas sympatią do siebie, a wręcz przeciwnie – są na pewno osoby, które ją znienawidziły, za to co wyprawiała w „Wodospadach Cienia”. Jednak dziewczyna przeszła pewną zmianę, która wyszła jej na dobre, a dzięki „Walecznej” wiemy już, co kierowało wilkołaczycą w Wodospadach Cienia i co sprawiało, że była tak wrogo nastawiona. „Waleczna” to opowiadanie pełne dynamizmu, emocji i uczuć. Mamy ducha oraz niewyjaśnioną zagadkę. Mamy szantażystę i nową miłość. Mamy osoby, które okazują serce, okazują się być prawdziwymi przyjaciółmi. Frederica to silna i charyzmatyczna postać. Z chęcią przeczytałabym o niej osobną serię. • „Prawie o północy” to zbiór nowel, które napisane są bardzo starannie. Przed ich przeczytaniem miałam wrażenie, że wszystko, co związane w Wodospadami Cienia już wiem i rozumiem. Teraz, po przeczytaniu „Prawie o północy” wiem, w jak ogromnym błędzie byłam. Te opowiadania to brakujący element układanki, którą C. C. Hunter stworzyła. Szczerze polecam wszystkim fanom Wodospadów Cienia te opowiadania. Jestem pewna, że każde z tych historii zajmie w waszych sercach wyjątkowe miejsce, miejsce obok serii „Wodospady Cienia” i „Wodospady Cienia po zmroku”. Polecam!
-
Epidemia. • Wielu czytelników zna to uczucie, gdy kończy się czytać ostatnią część serii. Chodzi mi o te dobre serie, zapadające w pamięć. Na rynku pełno jest cykli, które z każdym kolejnym tomem są coraz słabsze, tracą popularność i siłę przyciągania. Jednak tak nie stało się z „Programem”. Suzanne Young stworzyła serię, która pochłania, wciąga i nie daje o sobie zapomnieć. Ba! Same okładki są tak hipnotyzujące, że trudno oderwać od nich wzrok. „Epidemia” to druga część prequela serii „Program” i zarazem płynne przejście do „Plagi samobójców”, książki, którą mieliśmy okazję poznać jako pierwszą. Cała seria to idealna definicja gatunku dystopii. Chcecie wiedzieć jak ona brzmi? Przeczytajcie serię „Program”. • „Byłam jakby nieukształtowana, niedokończona. Sobowtóry przez całe życie wcielają się w kogoś innego. Tym samym przekształceniu ulega to, kim jesteśmy i kim możemy być.” • Quinlan jest sobowtórem, jednak dowiaduje się, że tak naprawdę nie jest nim tylko podczas zleceń. Quinlan odgrywa rolę Quinlan – dziewczynki, która zmarła w wieku sześciu lat. Arthur Pritchard przyprowadził ją, małą dziewczynkę, do wydziału żałoby i tam zaczęła odgrywać rolę córki Toma McKee’a. Kim tak naprawdę jest więc Quinlan? Dziewczyna musi się tego dowiedzieć, ale jedno jest pewne – nie może już zaufać nikomu, nawet Deaconowi, który jest tak bliski jej sercu. Quinlan wie, że Deacon nie jest z nią do końca szczery. • „Nigdy się do nikogo nie przywiązuj (…) Była to nasza największa słabość, a równocześnie największa siła.” • Nie mogę powiedzieć, że „Epidemia” to zakończenie serii. „Program” zaczął się od „Plagi samobójców”, w której poznaliśmy świat pogrążony w dziwnej epidemii ogarniającej młodych ludzi. Kontynuację tej historii przeczytaliśmy w „Kuracji samobójców”. Ale na tym Suzanne Young nie skończyła. Postanowiła przybliżyć nam początek Programu i zrobiła to idealnie. W „Remedium” poznaliśmy pierwsze przypadki rozwoju epidemii. Zagłębiliśmy się w tej historii, choć już znaliśmy jej zakończenie. Ale to „Epidemia” jest sklejeniem całości. To ostatni puzzel układanki jaką jest „Program”. To wisienka na torcie serii. To w stu procentach całe jej dopełnienie. Poznajemy motywy, które kierowały Arthurem Pritchardem do utworzenia Programu, poznajemy dalsze losy Quinlan i jej przyjaciół. Tego nam brakowało w „Pladze samobójców” i „Kuracji samobójców”. Po przeczytaniu „Epidemii” możemy powiedzieć, że w pełni rozumiemy tę serię i wszystkie jej wątki. • „Życie jest skomplikowane, czasami jesteśmy zmuszeni kłamać, ale to nie znaczy, że przestało nam na kimś zależeć. Te dwie sprawy wcale się nie wykluczają.” • Suzanne Young zabrała nas w świat „Programu” po raz kolejny i po raz kolejny jest to wysoki poziom. Styl i język są bardzo dobre, a sama fabuła sprawia, że nie możemy się od niej oderwać. Wszystkie szczegóły są dopracowane, wątki się idealnie zazębiają, a akcje mkną z każdą stroną coraz szybciej. Książka nas pochłania, wciąga w wir emocji, który niczym burza z piorunami pobudza nasze uczucia, nerwy i fantazję. A wiadomo, po każdej burzy przychodzi słońce, dlatego też Suzanne Young zadbała, by zakończenie powieści spełniło nasze oczekiwania i zaspokoiło naszą czytelniczą duszę. Cała książka jest bardzo dobrze skonstruowana, czytanie jej nie sprawia problemów, a zakończenie jest idealnym wstępem do „Plagi samobójców”. • Bohaterowie powieści to wciąż ci sami barwni i wyraziści ludzie, którzy sprawiają, że nie jesteśmy w stanie się z nimi pożegnać. Czytając ostatnie rozdziały, mamy tę świadomość, że ich historia się kończy, ale wymyślanie dla nich dalszych scenariuszy jest chyba nieuniknione. Mam nadzieję, że są tacy czytelnicy, którzy po przeczytaniu książki, znajdą chwilę, by pofantazjować na temat „co się może dalej wydarzyć…”. Często się spotykam z takimi czytelnikami, którzy wymyślają swoje alternatywne zakończenia, albo wręcz dalsze części. To pobudza wyobraźnię i kreatywność, dlatego zachęcam każdego, do takiej zabawy. „Epidemia” jest idealnym przykładem do tego, by wymyślić dalszą historię dla Quinlan. Do dzieła! • „Wspomnienia są tym, z czego jesteśmy stworzeni.” • Książkę polecam wszystkim bez wyjątku. To bardzo dobrze napisana dystopia. Cała seria jest równie mocno godna polecenia. Możecie zacząć czytać od „Remedium”, później „Epidemia”, a „Plagę” i „Kurację” zostawcie sobie na koniec. „Program” to seria, której brakowało na rynku literatury. Zapełniła ona pustkę, jaka się utworzyła w gatunku młodzieżowej dystopii. Gorąco polecam!
-
Czytanie w myślach – czemu nie? • Czytanie w myślach – któż by nie chciał choć przez chwilę mieć takiej umiejętności? Nie musi chodzić o oszustwa na egzaminach, ważnych spotkaniach biznesowych itp., ale po prostu o to, by poczytać w myślach innych. Może z tego wyjść niezła zabawa albo wręcz odwrotnie. I o tym właśnie pisze Sarah Mlynowski w swojej powieści „Nawet o tym nie myśl”. A pisze w tak zabawny i ciekawy sposób, że poznając bohaterów książki, mamy wrażenie, że jesteśmy wśród nich. • „Oto nasza historia. Tak właśnie z naszej grupy zrodziliśmy się my. • I tacy właśnie obecnie jesteśmy. Kiedy stanowi się grupę, w której wszyscy wzajemnie słyszą swoje myśli, granica pomiędzy ja a my jakoś się zaciera.” • Klasa dziesiąta be ma zaplanowane szczepienie przeciwko grypie. Prawie wszyscy zgadzają się na szczepienie, nie podejrzewając, że to ukłucie tak bardzo odmieni ich życie. Bowiem po wizycie w gabinecie lekarskim młodzi ludzie odkrywają w sobie dziwną dolegliwość – mogą czytać w myślach innych, i porozumiewać się między sobą myślami. Czy nie brzmi to fajnie? Na początku jest zabawnie, ale jak się potem okazuje, czytanie w myślach to nie tylko zabawa. • „Wszyscy jesteśmy pogięci. I to, co się nam przytrafia, też jest pogięte. Moje życie teraz też się do reszty pogięło. I po prostu nie wydaje mi się, żebyśmy byli odpowiednimi ludźmi, żeby pomóc sobie nawzajem się odgiąć. Ma to sens?” • Sarah Mlynowski stworzyła naprawdę fajną książkę. Fabuła jest ciekawa i już od pierwszych stron zachęca czytelnika do dalszego czytania. W książce nie wieje nudą, akcje są humorystyczne, dynamiczne, przez co czytanie staje się świetną zabawą. „Nawet o tym nie myśl” to powieść lekka i przyjemna. Idealna na odprężenie się po ciężkim dniu. Powieść została napisana bardzo fajny stylem. Czyta się ją szybko, bez najmniejszego problemu. • Bohaterowie powieści to młodzi ludzie, którzy zmierzają się z dość nietypowym problemem. I choć na początku wydaje im się, że to całkiem przydatna i zabawna umiejętność, a w niektórych przypadkach nawet pomocna, to wielu z nich przyprawia o niemały ból głowy. Bo kto by chciał się dowiedzieć o intymnych sprawach swoich rodziców? Chyba nikt. Sarah Mlynowski bardzo staranie wykreowała postacie. Bohaterowie są wyraziści, każdy jest inny i każdy ma swoje myśli, przez co powieść staje się różnorodna. Autorka zadbała, by prócz humoru w książce nie zabrakło sytuacji kłopotliwych, krępujących i trudnych. • „Olivia rozejrzała się po sali. Wszyscy wciąż gadali, ale nikt nie poruszał ustami. (…) Olivia pojęła nagle, że oni niczego nie mówią. Oni myślą. Słyszała myśli innych ludzi.” • Bardzo fajnym pomysłem jest narracja. Sarah Mlynowski odbiega od stereotypowej narracji jednoosobowej i posługuje się narracją zbiorową. Dokładnie książka napasana została pierwszoosobowym podmiotem zbiorowym, czyli poznajemy historię z punktu widzenia wielu bohaterów. Jest to niewątpliwie bardzo trudne do napisania, jednak autorce „Nawet o tym nie myśl” wszyło znakomicie. Dzięki poznaniu myśli wielu bohaterów i poznaniu historii z tak wielu punktów widzenia mamy inny obraz powieści. Nie patrzymy jednokierunkowo i nie utożsamiamy się tylko z jednym, głównym bohaterem. W „Nawet o tym nie myśl” mamy kilku głównych bohaterów, każdego traktujemy na równi. To coś co wyróżnia tę powieść i czyni ją wyjątkową. • „Nawet o tym nie myśl” otwiera cykl o grupie nastolatków, którzy potrafią czytać w myślach. Kolejna część, jak zapewnia autorka, będzie jeszcze bardziej tajemnicza, z jeszcze większą ilością skandali i z większą dawką zdolności pozazmysłowych. Ale to potem. Na chwilę obecną mamy „Nawet o tym nie myśl” – książkę zabawną, kontrowersyjną i godną polecenia. Mimo, że bohaterowie to młodzi ludzie, a książka głównie kierowana jest do młodzieży, to polecam ją każdemu czytelnikowi. To naprawdę bardzo dobra lektura, przy której będziecie się świetnie bawić. Szczerze polecam!
-
Kontrakt z Diabłem. • Postać diabła i anioła to nie nowość w literaturze. Autorzy inspirują się tymi stworzeniami, przenosząc ich do swoich powieści pod różną postacią. Ewa Seno inspirowana piekłem i niebem, wieczną wojną między dobrem i złem stworzyła współczesną powieść młodzieżową, w której główną rolę odgrywa piekielnie przystojny diabeł i bardzo miła dziewczyna. „W ogień” otwiera serię „Kontrakt”, która zapowiada się bardzo ciekawie, a Pani Seno udowodniła po raz kolejny, że świat fantasy ma dla niej nieskończoną przestrzeń. • „Z własnej woli wylądowałaś w szambie. Chcąc nie chcąc, masz teraz dwa wyjścia: albo nauczysz się pływać w gównie, albo się poddasz i pójdziesz na dno.” • Emily to dziewczyna, która nie zawraca na siebie uwagi – i wyglądem, i zachowaniem. Ma najlepszą przyjaciółkę Emmę, którą stara się bronić za wszelką cenę. Gdy po śmierci ojca musi wyjechać z rodzinnego miasteczka, nie podejrzewa, że ta podróż skończy się tak fatalnie. Niedługo potem Emma popełnia samobójstwo, a gotowa pomścić swoją przyjaciółkę Em wraca do rodzinnej miejscowości. Tam zawiera kontrakt z samym diabłem. Zaprzedaje swoją duszę w zamian za zemstę, a fakt, że jest on tak przystojny i pociągający, nie pomaga Em. Michael, jak na najpotężniejszego diabła, bardzo przywiązuje się do Em. Serce nie sługa, ale czy można zaufać diabłu? • „Zasada numer jeden (…) żyj zawsze chwilą obecną. Bez względu na to, co zrobisz, jutro i tak nadejdzie, nie warto więc przejmować się nim już dzisiaj.” • „W ogień” to pierwszy tom serii Kontrakt. Ewę Seno mieliśmy okazję poznać przy trylogii Antilia, która według mnie była bardzo dobra serią. Nowa powieść Pani Seno to porządna dawka emocji i największej wartości, jaka może spotkać człowieka – przyjaźni. Autorka w swojej powieści opiera się głównie na przyjaźni, pokazując, że dla niej można zrobić dosłownie wszystko – nawet zaprzedać duszę, a mimo to, zawsze warto o poświęcenie dla prawdziwego przyjaciela. Główna bohaterka właśnie tak postąpiła – poświeciła wszystko w imię przyjaźni. Przyjaźń to wielka rzecz i każdy powinien o tym pamiętać. • Książka napisana jest dobrym stylem. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Słownictwo nie sprawia nam trudności, a język jest bardzo przystępny. Dialogi są żywe, dynamiczne, a nieustające akcje nie dają nam chwili wytchnienia. Cała fabuła jest ciekawa i intrygująca. Jestem pewna, że nikt nie będzie się nudził. Narrację prowadzi główna bohaterka Em. Powieść jest zaliczana do gatunku literatury młodzieżowej, jednak jest na tyle dojrzała, że bez problemu mogą sięgać po nią nieco starsze osoby. To idealna odskocznia od codziennych trosk i zmartwień. • Pani Seno tak dobrała bohaterów, że mamy całą plejadę postaci, które różnią się charakterem, postępowaniem, a przy tym są niezwykle barwne. Główna bohaterka to osoba skrajnie dobra i uczynna, jednak pragnienie zemsty zaślepia ją do tego stopnia, że postawia oddać duszę diabłu. A najpotężniejszy z diabłów – Michael – namiesza jej w głowie, rozkocha, ale czy porzuci? Autorka nie owija w bawełnę i ukazuje postać diabła, jako złą, nieprzejmującą się losem ludzkim. Choć pragniemy, by Michael się zmienił to czy możemy tego oczekiwać od diabła? Jestem bardzo ciekawa jak autorka rozwinie wątek Em i Michaela w kolejnych częściach powieści. Tam gdzie diabeł, musi też być i anioł. Aniołowie w powieści są również ludźmi, starającymi się uchronić niewinne dusze przed kuszeniem diabłów. • Książka nie byłaby dobrą książką, gdyby nie można było się do czegoś przyczepić. A ja odjęłam punkcik za pewne irytujące i niedojrzałe zachowania głównej bohaterki. Choć może dla mnie one były nieco złośliwe, to ktoś może w ogóle tego nie zauważyć. Pani Seno ma w zwyczaju trochę zirytować czytelników (może tylko mnie?) głównymi bohaterami. Nie mam jej tego ani trochę za złe. Bez tych wkurzających zachowań bohaterów książka byłaby po prostu nudna, a jej czytanie nie byłoby tak emocjonujące. Ale minus za to, że wykurzyłam się i już. A do głównej bohaterki mam przesłanie: „Em, weź ty się czasem ogarnij! PS. i tak cię kocham!”. • Książkę polecam wszystkim, bez wyjątku. Pani Seno udowodniła już, że powieści fantasy naprawdę wychodzą jej bardzo dobrze, a „W ogień” jest tylko tego potwierdzeniem. Z niecierpliwością czekam na kontynuację. Już teraz chciałabym się dowiedzieć co tam u Em, Michaela, Emmy, Nathaniela i innych. To oczekiwanie na kolejną część jest istną katorgą. „W ogień” to książka godna polecenia.
-
Udawane uczucia kontra prawdziwe uczucia. • Trzeba przyznać, że dzisiejsza młodzież często uzależniona jest od komputera, telefonów komórkowych, tabletów, Internetu. Ale czy słyszeliście o uzależnieniu od mediów społecznościowych? Dodawanie postów, tweetowanie, publikowanie zdjęć z większości czynności, które wykonujemy w ciągu dnia to istne szaleństwo. A jednak takie osoby są. „Chłopak na zastępstwo” to książka, która porusza ten problem, a przy tym opowiada ciekawą i zabawną historię młodych ludzi, co to próbowali udawać zakochanych i wyszło im to aż za dobrze. • „Wszystko ma swoją opowieść. Poznając te opowieści, będziesz się napełniać nowymi doświadczeniami, które sprawiają, że zrozumiesz więcej. Będziesz wzbogacać swoją duszę o nowe warstwy.” • Gia jest przewodniczącą samorządu uczniowskiego, a co za tym idzie – jest popularna w szkole. Tuż przed balem maturalnym zrywa z nią jej chłopak Bradley. By nie wyjść na kłamczuchę i udowodnić swoim przyjaciółkom, że Bradley istnieje knuje niezłą intrygę – prosi przypadkowego chłopaka spotkanego na parkingu, by zastępował jej chłopaka. On o dziwo się godzi i wszystko było by dobrze, gdyby nie fakt, że Gia nie umie przestać myśleć o „zastępczym Bradleyu”. • „Nie jesteśmy doskonali i wcale nie powinniśmy tacy być.” • Kasie West stworzyła bardzo lekką i miłą powieść, idealną do odprężenia się po ciężkim dniu. Fabuła jest ciekawa i intrygująca, a duża chęć poznania zakończenia tej historii sprawia, że książkę czytamy jednym tchem. „Chłopak na zastępstwo” to nie tylko powieść dla młodzieży z romansem w tle. Kasie West porusza temat uzależnienia od mediów społecznościowych, uzależnienia od opinii obcych ludzi. Często młodzież, jak i dorosłe osoby nie umieją się dowartościować, nie potrafią dostrzec w sobie siły. Chcą by ludzie ich oceniali pozytywnie i pragną takie oceny słyszeć, czytać. Publikowanie postów czy zdjęć na portalach społecznościowych i czekanie na jak najwięcej „lajków” czy komentarzy to częsta przypadłość w dzisiejszych czasach. Osoby takie są uzależnione od opinii innych, pragną być popularne wśród obcych ludzi i chcą być w pewien sposób dostrzeżone. • Autorka porusza również temat tzw. bezstresowego wychowania dzieci. Rodzice głównej bohaterki starali się wychowywać ją i jej brata bardzo „na luzie”, bez kar, krzyków, upomnień, szlabanów, dając swoim dzieciom dużą swobodę. Co za tym idzie nie okazywali oni też uczuć, i tych pozytywnych, i tych negatywnych. Dzieci to odczuwają i poniekąd problem Gii z jej uzależnieniem wynikał właśnie z takiego wychowania. Rodzice powinni poświęcać swoim dzieciom dużo uwagi i być konsekwentni w swoich działaniach. • „Starałam się dzisiaj być lepszym człowiekiem, ale świat nie współpracuje.” • Bohaterowie powieści to bardzo barwne postacie. Autorka włożyła w ich wykreowanie całe serce, co widać na każdej stronie. Dialogi pomiędzy bohaterami są i humorystyczne, i wzruszające, i poważne. Główna bohaterka zmaga się z uzależnieniem od opinii innych, lecz w porę dostrzega swój problem i stara się być lepszym człowiekiem. Zawiera nowe przyjaźnie, które okazują się drogocenniejsze niż te, które miała dotychczas. Ludzie ją postrzegali jako pytką dziewczynę, lecz ona pragnie pokazać światu, że jest inna. Gia to uosobienie dzisiejszej zagubionej młodzieży. Mam nadzieję, że tak jak główna bohaterka, wiele młodych ludzi odnajdzie właściwą drogę w swoim życiu. • „Odwet to owoc źle ukierunkowanych uczuć.” • Książka jest wart polecenia. Czyta się ją naprawdę bardzo szybko i przyjemnie, mimo że fabuła nie jest w stu procentach lekka. Choć mamy do czynienia z poważnym problemem, to autorka tak zbudowała całość, tak połączyła akcje, że wyszła naprawdę dobra książka. Choć nie jestem lekarzem, to z przyjemnością przepiszę wam „Chłopaka na zastępstwo” jako lek na udany weekend. Przy tej książce na pewno nie będziecie się nudzić i jestem pewna, że ci przesympatyczni bohaterowie skradną wasze serca. Bo to naprawdę mili ludzie, których nie da się nie lubić. Polecam!