Strona domowa użytkownika
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
Najnowsze recenzje
-
Labirynt to książka z półki takich, które trudno nie zdradzić recenzją. Powodem jest choćby zakończenie Kabalisty i Ci co przeczytali poprzedni odcinek z udziałem • Gerarda będą ciekawi czy Mróz pociągnął temat z nowym bohaterem czy jednak nie... Labirynt zaczyna się bowiem morderstwem młodego człowieka w ośrodku szkoleniowym w Krynicy Morskiej. W tym samym ośrodku przebywa więcej osób powiązanych z tym wydarzeniem, które niczym u Agathy Christie osadzone w jednym obiekcie przy jednym zabójstwie dochodzą śledztwa. Tutaj scenariusz ciekawie odtworzony wg starych kryminałów z udziałem Panny Marple lub detektywa Poirot. Jednak skakanie pomiędzy 2006 i 2026 rokiem miesza czytelnikowi równo. Tytułowy labirynt tak naprawdę to krwawy Big Brother i tutaj mam wrażenie jakby ta część nie pasowała do pierwszej. Dziwnie to odebrałem i przy zagmatwanym rozwiązaniu i przeambitnej argumentacji, jaką kierowali się zabójcy to końcówka wypadła co najmniej średnio. Czy Labirynt to udana kontynuacja Kabalisty? I tak i nie. Przeczytaj a dowiesz się czemu..
-
Dwudziestodwu letni kierowca autobusu z dziećmi, a w nim pozostawiona czapka dziewięcioletniej Lizzy i kilkoro dzieci, których los z czasem nie oszczędził. Po dwudziestu latach skład autobusu zaczyna się kurczyć ale ani Jane Rizzoli ani detektyw Frost nie mają pojęcia, co przedstawiają pozostawione symbole mordercy. Wyłupione oczy, strzały w klatce piersiowej czy spalony dom w jakiś sposób muszą się łączyć. Sekret pozostaje tajemnicą jednej osoby. Przeczytaj której. Świetny materiał na scenariusz, w którym Tess poruszać wątki średniowiecznych męczenników. Do tego oczywiście jak przystało na Tess nie może zabraknąć precyzyjnych opisów sekcji zwłok i pochłoniętej Maury nad stołem pełnych zagadek. Dobrze się to czyta i polecam "Sekret..." dla fanów amerykańskich intryg.
-
Osiedle RZNiW w obliczu innych wątków tematycnzych Mroza to kompletnie odjechane czterysta stron dramatu społecznego jaki odbywa się na osiedlu. Dariusz Sodkiewicz - Deso otrzymuje wiadomość o zaginięciu Izy Mikulskiej. Wraz z Żabą i innymi ziomalami podejmuje temat i z dnia na dzień odkrywa coraz ciekawsze karty w całej układance. Jako przedstawiciel kultury hiphopu i towarzyszącej temu aurze nie ma lekko zarówno w obliczy psów jak i miejscowych gangów. Sprawy wymykają się spod kontroli, kiedy musisz liczyć jedynie na siebie... Świetna próba podwójnego narratora. Akcja przeplatana jest rozprawą sądową, która niczym karma dla kota pokazuje mini odcinki wydarzeń jakie miały faktycznie miejsce zanim Deso wpadł w tarapaty. Użycie najbardziej wulgarnych zwrotów i slangu młodzieży osiedlowej tylko podkręca klimat tej książki i ktoś kto ma duży dystans do polskiej łaciny zrozumie, • że jest ona nieodzownym fragmentem tej akcji.
-
W rezerwacie w noc świętojańską dochodzi do potrójnego zabójstwa. Komisarz Kurt Wallander pomimo braku śladów próbuje wytropić zabójcę. Okazuje się, że nie jest sam, bo jego najbliższy przyjaciel Svedberg uprzedził go o krok wszczynając dochodzenie na własną rękę. Zdobył więcej danych i materiałów, zanim nie odwiedził go morderca. Punktem zaczepienia jest zdjęcie kobiety. Niestety nikt nie wie gdzie przebywa, a po ogłoszeniu w mediach nie ma żadnego odzewu... • Czym kieruje się morderca i co jest motywem zbrodni? Dlaczego Svedberg musiał zginąć i jaki ma to związek ze śmiercią trójki młodych ludzi. • Mankell świetnie oddaje szwedzki klimat akcji toczonej w okolicach Ystad czy Malmo i trzeba przyznać, że książka wciąga, bo akcji nie brakuje.
-
Klasyczny scenariusz na amerykańską sensację z udziałem bohatera rodem z Marines. W rolach głównych Dirk Pitt i jego niesamowite umiejętności rozwiązywania problemów. Zagmatwana fabuła rozpoczyna się od zagubionego pod lodowcem statku, którego znaczenie miało odwrócić losy całego świata. Statek ma posiadać specjalną sondę do badania podmorskich złoży ale służy również jako karta przetargowa do wielkich zmian w uprawianiu polityki. Tyle, że Dirk Pitt niczym McGyver, Rambo i Johny Bravo w jednej postaci przebiegle odkrywa karta po karcie, pokonując poszczególne przeszkody. Lekka pozycja z przygodami, bo trochę w powietrzu, trochę na wodzie, czy pod wodą. Jak na 44 letnią książkę, to i tak nie da się odczuć wiele archaizmów, starego słownictwa, gdzie analiza komputerowa jest tylko wymyśloną mrzonką, a sprzęt militarny, wymieniany przez autora zapewne funkcjonuje do dzisiaj.