Strona domowa użytkownika

Zawiera informacje, galerię zdjęć, blog oraz wejście do zbiorów.
[awatar]
Alessandra

Blogerka. Recenzentka. Miłośniczka książek, filmów i dobrej muzyki.

www.magi­czne­rece­nzje­.blogspot.com

Najnowsze recenzje
1
...
8 9 10
...
18
  • [awatar]
    Alessandra
    Czy zast­anaw­iali­ście­ się kiedyś, jak wyglądają koncerty gwiazd "od kuchni"? Ilu ludzi potrzeba, by wszystko się udało? Jak wygląda życie w trasie? Jeśli tak, to książka Coldplay. Życie w trasie jest w sam raz dla Was. • Matt McGinn to wieloletni roadie grupy Coldplay, czyli taka osoba, która jeździ wraz z członkami zespołu w trasy koncertowe i pełni różne funkcje w obsłudze technicznej, np. stroi struny gitar, podłącza różne kable od sprzętu. Postanowił opisać swoje wspomnienia i doświadczenia w książce. Co więcej, jestem mile zaskoczona, że napisał ją sam - teraz przecież co raz więcej mamy do czynienia z zatrudnianymi ghostwriterami. • Autor pisze przyjemnym dla czytelnika językiem, dzięki czemu książkę czyta się dość szybko. Nie raz podczas czytania zdarzyło mi się wybuchnąć śmiechem, bo Matt McGinn umieścił w niej wiele zabawnych sytuacji i anegdot. Wszystkie wydarzenia opisane są w bardzo ciekawy sposób. • Z lektury możemy dowiedzieć się dużo interesujących informacji na temat organizacji koncertów i nie tylko. Roadie zabiera nas za kulisy scenicznych występów i pokazuje, jak wielu ludzi potrzeba, by takie widowisko przygotować. Wbrew pozorom nie jest to łatwa praca i potrzeba mnóstwa godzin, nerwów i stresu, żeby koncert się udał. • Nie ukrywam, że Coldplay bardzo lubię i cenię. Coldplay. Życie w trasie nie jest typową biografią, ponieważ skupia swoją uwagę głównie na działalności roadie, ale na drugim planie możemy też śledzić historię tego kultowego zespołu niemalże od początku ich kariery. Wraz z nimi przeżywamy wzloty oraz upadki. • Warto wspomnieć o zdjęciach, które znajdują się wewnątrz co kilka rozdziałów. Są one idealnym uzupełnieniem treści. Fotografie te pomagają jeszcze bardziej zobrazować obowiązki ekipy technicznej. • Coldplay. Życie w trasie to z pewnością obowiązkowa lektura dla fanów Coldplay. Myślę, że może ona spodobać się także tym, którzy niespecjalnie interesują się tą grupą, bo jak już napisałam, głównie obserwujemy tutaj, jak wygląda praca roadie. To świetna pozycja dla tych, którzy chcą dowiedzieć się, jak wygląda tytułowe życie w trasie.
  • [awatar]
    Alessandra
    Sabine ma dwa życia. Żyje podwójnie, od kiedy pamięta. Co 24 godziny przeskakuje z jednej tożsamości do drugiej. Jej życia bardzo się od siebie różnią. W Wellesley dziewczyna jest bogata i ma wszystko, czego zapragnie, natomiast w Roxbury jej rodzice są niezamożni. Dzięki temu jednak w tym "gorszym" życiu spotyka Ethana, który prawie od razu zawraca jej w głowie. Równocześnie Sabine odkrywa coś, dzięki czemu przypuszczalnie będzie mogła egzystować w jednym świecie. • Jessica Shirvington to pisarka, przedsiębiorca i pełnoetatowa matka mieszkająca w Sydney. Jest finalistką nagród Fun Cosmopolitan oraz Fearless Kobieta Award. Ma za męża Matta Shirvingtona - lekkoatletę, byłego uczestnika Igrzysk Olimpijskich. • Między życiem a życiem urzekło mnie od razu, kiedy tylko wzięłam tę książkę do ręki. Miałam przeczucie, że będzie to dobra lektura, jednak nie mogłam przewidzieć, że koniec końców aż tak mi się spodoba. Kończąc ją, żałowałam, że nie jest dłuższa. Albo że nie ma swojej kontynuacji, bo chętnie przeczytałabym o dalszych losach Sabine. Myślę mimo tego, że autorka dobrze zrobiła, pozostawiając naszej wyobraźni otwartą furtkę. • Powieść wywołała we mnie niesamowite emocje, których tak dawno nie doświadczyłam przy czytaniu. Śmiałam się i płakałam jednocześnie, poznając losy bohaterów. A kiedy przeczytałam ostatnie zdanie tej historii, poczułam niewyobrażalną pustkę. Jak to? To już koniec? - zadawałam sobie takie pytania. Jeszcze przez kilka następnych dni żyłam tą opowieścią, nie mogąc o niej zapomnieć. Opowiadałam o niej wszystkim dookoła w samych pochlebnych słowach. Chyba jeszcze nigdy żadna książka nie wywołała we mnie takiego stanu, w jakim znajdowałam się po przeczytaniu książki Jessiki Shirvington. • Oczywiście, znajdziemy tutaj także wątek romansowy. Wysuwa się on na pierwszy plan, ale nie jest denerwujący. Sam Ethan to dość ciekawa, intrygująca i zagadkowa postać. Cały czas kibicowałam mu i głównej bohaterce. • Uważam pomysł na wszystkie wydarzenia i świat przedstawiony za dobrze ukazane. Styl autorki jest naprawdę lekki i prosty, przez co przyjemnie można zagłębić się w fabule. Irytowały mnie jedynie błędy w książce, ale to już, niestety, wina wydawnictwa. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze opowieści. • Między życiem a życiem to historia, która rozbiła mnie emocjonalnie i nie pozwoliła o sobie zapomnieć. I może nie jest to wybitna powieść, znajdująca się na wyżynach literatury, ale ma w sobie to coś. Sama nie umiem zbytnio wytłumaczyć, dlaczego aż tak bardzo mnie zachwyciła, lecz wiem na pewno, że pozostanie ona na długo w mojej pamięci. Planuję przeczytać ją jeszcze raz od nowa, chociaż teraz nie będzie to już to samo, co za pierwszym razem. Jeśli jeszcze się zastanawiacie, czy naprawdę warta jest czasu i uwagi - nie wahajcie się ani dłużej, tylko po nią sięgnijcie. Być może dzięki tej książce przeżyjecie niezwykłe chwile, tak jak ja.
  • [awatar]
    Alessandra
    Mara Dyer pewnego dnia budzi się w szpitalu i nie pamięta, skąd tam się wzięła. Okazuje się, że ona jako jedyna ocalała z wypadku, w którym zginęli jej przyjaciele. Dziewczyna po tym wydarzeniu zaczyna doświadczać dziwnych przeczuć i wizji. Utwierdza się w przekonaniu, że być może to, że dziwnym sposobem przeżyła katastrofę, nie jest dziełem przypadku, a kryje się za tym coś więcej. • Michelle Hodkin urodziła się na Florydzie. Ukończyła liceum w Nowym Jorku i studiowała prawo. Warto wspomnieć, że Mara Dyer. Tajemnica to jej debiut literacki. • Z Marą Dyer pierwszy raz zetknęłam się, oglądając pozytywną recenzję tej serii na Youtube. Od tamtej pory zainteresowałam się tymi książkami. Kiedy więc wygrzebałam w stosie tanich książek w jednym z marketów powieść rozpoczynającą ten cykl, byłam zadowolona i bez zastanowienia ją kupiłam. • Już sam prolog mrozi krew w żyłach, intryguje i zachęca do dalszego czytania. Podczas lektury nasuwa się wiele pytań, na które nawet Mara nie zna jeszcze odpowiedzi. Ciągle mamy do czynienia z niewyjaśnionymi zagadkami, co wywołuje dreszczyk niepokoju i grozy. Momentami zdarzają się naprawdę nadnaturalne sytuacje, które sprawiają, że jeszcze bardziej jesteśmy zagubieni w tym świecie i przez które snujemy różne domysły i teorie. • Mara to zagubiona bohaterka, która ze wszystkich sił stara się wyjaśnić niezwykłe incydenty, które ją spotykają. Na dodatek na swojej drodze spotyka również nieco tajemniczego Noaha. Okazuje się, że chłopak może pomóc jej w odkryciu prawdy. Oczywiście, pojawia się między nimi uczucie, które jednak zostało dobrze wyważone i nie miałam wrażenia, że wątek romansowy przyćmiewa wszystkie inne. • Autorka w książce powieliła niektóre schematy, ale nie mogę powiedzieć, by mi to przeszkadzało. Ostatecznie wybrnęła z tego, dodając coś ciekawego od siebie. Postacie, które stworzyła są skrajnie od siebie różne, ale każda z nich jest na swój sposób interesująca. Fabuła przedstawia się atrakcyjnie, a akcja ciągle pędzi, absorbując czytelnika. • Uważam, że szata graficzna powieści zasługuje na pochwałę. Napisy na okładce mienią się w świetle, co wygląda bardzo ładnie. Już sam jej wygląd przyciąga wzrok i wpasowuje się w klimat historii. W środku znajdziemy inną niż w innych pozycjach czcionkę, ale pomimo tego treść czyta się przyjemnie i szybko. • Podsumowując, Mara Dyer. Tajemnica to bardzo udany i zasługujący na uwagę debiut. Mnie osobiście ogromnie przypadł do gustu i cieszę się, że wydano w Polsce kolejne dwa tomy tego cyklu.
  • [awatar]
    Alessandra
    Mojżesza znaleziono w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Porzuciła go jego matka, młoda narkomanka, która zmarła kilka dni po tym incydencie. Mimo że chłopiec był bliski śmierci, udało się go uratować. Historią zainteresowały się media, w których głośno było o małym Mojżeszu. Wyrósł z niego chłopak z problemami. • W wieku osiemnastu lat Mojżesz zjawia się na farmie rodziców nastoletniej Georgii. Jest niezwykły - energiczny, ale też mroczny i nieprzenikniony. Dziewczyna szybko zaczyna się nim fascynować. Pomimo ostrzeżeń, zbliża się do niego. Połącza ich wyjątkowe uczucie • Amy Harmon jest autorką bestsellerów, żoną i mamą. Pochodzi z Levan w stanie Utah. Pisanie od zawsze ją uszczęśliwiało. Jej książki wydano w siedmiu krajach, zdobywając dużo ważnych nagród i wyróżnień. • Po tę powieść sięgnęłam z trzech powodów. Pierwszym z nich jest okładka, która choć wydaje się prosta, ma w sobie coś osobliwego i przyciągającego wzrok. Drugi to ciekawy opis, zapowiadający niecodzienną historię. I wreszcie trzeci - zapowiedź braku happy endu, tak często spotykanego w młodzieżówkach. Liczyłam na oryginalną lekturę, o której długo nie zapomnę. I wcale się nie przeliczyłam. • Jestem pod wrażeniem. Oczarowana opowieścią, którą przeczytałam. Dostałam bowiem naprawdę fantastyczną historię, wyróżniającą się na tle innych. Autorka miała na nią pomysł i w całości go wykorzystała. Bardzo mało książek takich jak ta dotychczas przeczytałam. Sądzę nawet, że brakuje ich na rynku wydawniczym. Prawo Mojżesza zachwyciła mnie i oczarowała. • Tytułowy bohater, Mojżesz, to bez wątpienia postać intrygująca. W swoim życiu przeszedł wiele, ale nie załamał się i nie stoczył na dno. Ma kilka sprzecznych cech, które jeszcze bardziej dodają mu charyzmy. Fascynował mnie praktycznie od samego początku. Potrafi także malować obrazy, a dzięki pięknym i barwnym opisom umieszczonym w tekście możemy wyobrazić sobie, jak duży talent do tworzenia niezwykłych dzieł posiada. • Głównym tematem tejże pozycji jest oczywiście relacja pomiędzy Georgią a Mojżeszem. To najważniejszy i urozmaicony motyw, wokół którego praktycznie skupiają się wszystkie wydarzenia. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że ta para mi się spodobała. Bezustannie im kibicowałam. • W książce znajdziemy również pewny wątek paranormalny. Początkowo nie byłam co do niego przekonana, ale szybko zmieniłam zdanie. Okazało się, że idealnie pasuje do fabuły. • Zakochałam się w klimacie, który panuje w świecie Prawa Mojżesza.Większość akcji dzieje się na ranczu, w środowisku kowbojów. Mamy do czynienia z hodowlą koni i dzięki temu możemy dowiedzieć się interesujących rzeczy. Niektóre zdarzenia zostały owiane nutką tajemniczości, inne zaś wyjaśnione już za pierwszym razem. • Prawo Mojżesza to słodko-gorzka historia, którą bez wahania polecam każdemu. Porusza różne tematy, takie jak życie i śmierć i emanuje gamą emocji, które odczułam podczas czytania. To nie kolejna opowiastka o złamanym sercu, tylko nietypowa powieść z ważnymi wartościami moralnymi, zmuszająca do refleksji. Ja osobiście wciąż trwam w zachwycie, który wywołany został u mnie przez losy Mojżesza i w uznaniu dla Amy Harmon za stworzenie czegoś tak... innego, ale wciąż poruszającego.
  • [awatar]
    Alessandra
    Katniss Everdeen przeżyła Ćwierćwiecze Poskromienia, ale zapłaciła za to wysoką cenę. Jej dom został zniszczony przez Kapitol. Teraz mieszka z matką i siostrą w Trzynastym Dystrykcie, który okazał się naprawdę istnieć. Co więcej, szykuje się do wzniecenia rebelii. Po wielu namowach, Katniss zgadza się zostać Kosogłosem - symbolem powstania. Czekają ją bardzo trudne zadania, z którymi musi się zmierzyć, a także własne dylematy. • To już ostatnia część Igrzysk śmierci i zdecydowanie inna od poprzednich. Krwawa i brutalna - tymi słowami mogę ją opisać. W Panem trwa bowiem wojna pomiędzy dystryktami a nieugiętym Kapitolem. Fabuła skupia się właśnie na tym konflikcie, który jest motywem przewodnim powieści. Mamy do czynienia z rygorystycznymi zachowaniami, przemocą i wszystkim innym związanym z walką. Dystrykty za wszelką cenę próbują pokonać prezydenta Snowa i zakończyć tym samym raz na zawsze Głodowe Igrzyska. • Katniss jest wycieńczona psychicznie. Nie może pogodzić się z tym, co ją spotkało. Ma opory przed zostaniem Kosogłosem, a kiedy w końcu nim zostaje, ustala swoje zasady. Nieufnie podchodzi do pani prezydent Trzynastego Dystryktu. Nie dziwię się jej. Po tym, co przeszła, ja chyba dawno załamałabym się całkowicie. Cały czas jednak podziwiam Katniss za odwagę i siłę, bo wciąż głęboko w niej tli się iskierka nadziei i chęć zemsty, którą zresztą potem ujawnia. Dziewczyna ta pozostaje jedną z moich ulubionych bohaterek literackich. • W Kosogłosie pojawia się dużo nowych postaci, które przypadły mi do gustu. Pozytywnie pamiętam Cressidę, reżyserkę filmową, która wraz ze swoją ekipą filmową przyłączyła się do powstania. Polubiłam także żołnierza Boggsa, który okazał się całkiem inny od kogoś, za kogo go uważałam. Moje serce jednak skradł Finnick. Pojawił się on już w W pierścieniu ognia, ale w tym tomie poznajemy go jeszcze bardziej, od innej strony. Ze względu na moją sympatię do niego byłam (i nadal jestem) zdruzgotana tym, co autorka postanowiła zrobić w związku z nim. • Wśród wszystkich przełomowych wydarzeń związanych z rebelią znalazło się miejsce dla trójkąta miłosnego. Główna bohaterka wciąż waha się pomiędzy Peetą a Gale'em, nie mogąc podjąć decyzji, którego z nich wybrać. Warto wspomnieć, że z Peetą w tej części dzieje się coś istotnego i bardzo niedobrego, szczególnie w relacjach z Katniss. Nie chcę więcej spojlerować, ale ma to znaczący wpływ na fabułę. Od siebie dodam jeszcze, że ja chyba zawsze kibicowałam Katniss i Peecie, a Gale'a uważałam tylko za przyjaciela dziewczyny, nic więcej. • Wiadomo, że wojna przynosi straty po obu stronach konfliktu. W finałowej części Igrzysk śmierci także tego nie unikniemy. Przynosi nam ona śmierć, ból oraz smutek i to w dużych dawkach. Znajdziemy w niej sceny walki, eksplozje budynków i ważne misje. Myślę, że Suzanne Collins doskonale oddała realia życia podczas konfliktu zbrojnego. To zdecydowanie najb­ruta­lnie­jsza­ część trylogii. • Za mocną stronę książki uważam piękny epilog. Co prawda, zabrakło mi w nim kilku wyjaśnień, ale przymknę na to oko. Całościowo wypada on bardzo ładnie i jest niesamowitym zwieńczeniem całej serii. • Kosogłos to doskonałe zakończenie serii. Pełen wzruszeń i zaskoczeń, z dynamicznymi zwrotami akcji zadowoli miłośników historii Katniss Everdeen. Na mnie osobiście wywarł ogromne wrażenie, podobnie jak cała trylogia, którą polecam wielbicielom młodzieżowych dystopii. Z pewnością jeszcze nie raz będę do niej powracać.
Planowane i pożądane pozycje
Brak pozycji
kulasss
ilona3
Marek31
Betik
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo