Recenzje dla:
Zdobywca/ Conn Iggulden
-
„Zdobywca” jako cała, 5-tomowa seria to monumentalne dzieło, które na stałe ląduje na półce moich książek życia. Piąty tom domyka wszystkie wątki z ogromną klasą, pozostawiając czytelnika z poczuciem głębokiej satysfakcji, ale i ogromnej tęsknoty. Jeśli jeszcze nie znacie tej sagi – zazdroszczę Wam, że ta podróż jest dopiero przed Wami. Dla mnie to było wybitne pożegnanie ze stepem. Gorąco polecam! • Ostatni tom serii przenosi nas w czasy Kubilaj-chana – człowieka, który musiał wyjść z potężnego cienia swojego dziadka, Dżyngis-chana. Obserwowanie jego drogi – od spokojnego, wręcz wycofanego uczonego, po twardego, genialnego stratega marzącego o imperium od morza do morza – to absolutny majstersztyk psychologiczny. Iggulden pokazuje, że budowanie potęgi to nie tylko widowiskowe szarże i rozlew krwi, ale przede wszystkim polityczna samotność, trudne kompromisy i bolesna lekcja poświęcenia. Najbardziej poruszającym elementem tej książki jest jednak tragizm bratobójczej walki, a mongolskie imperium zaczyna pożerać własny ogon. Styl Igguldena jest jak mongolski łuk – surowy, precyzyjny i uderzający z ogromną siłą. Opisy bitew, brud wojennej kampanii, zapach końskiego potu i dymu, a z drugiej strony dworski przepych i kulturowy szok związany z podbojem Chin – wszystko to pulsuje życiem. Przez tę książkę się nie przechodzi, przez nią się pędzi w pełnym galopie, mimo że z każdą stroną podświadomie próbowałam zwalniać, byle tylko odwlec zakończenie.