• Niektóre teksty Tyrmanda czytam lub słucham z przyjemnością, do niektórych zaś nie pomaga ani drugie, a nawet trzecie podejście. Ten zbiór kwalifikuje się do pierwszej kategorii. • Mam świadomość, że nie jest to literatura wysoka ani wytrawna psychologicznie. Niektóre chwyty bywają tanie i łatwe. Ale solidarnie trzymam z Marią Dąbrowską — tak jak ona od „Złego”, ja nie mogłam oderwać się od słuchania tych opowiadań. Tyrmand wabi lekkością pióra, żywotnością i dynamizmem języka, celnością porównań, prowokuje dezynwolturą i zarazem ujmuje afirmacją życia. • Miałam wrażenie, że bohater wojennych, morsko-marynarskich opowiadań („Błyskawicę słychać w Oslofiordzie”, „Kajaluk”, Niedziela w Stavanger”, Tubingen ma białe kominy”) jest niczym Odyseusz. Niby wolność w Szwecji jest na wyciągnięcie ręki, ale spiętrzenie przeciwności losu nie pozwala ostatecznie do tego szwedzkiego brzegu dobić. I czytelnik tuła się wraz z bohaterem po norweskiej ziemi, niesiony z miejsca na miejsce. • Sportowe opowiadania („Opowieść o tragicznym tenisiście”, „Hanka”, „Zwyciężać, znaczy myśleć”) podobały mi się najbardziej, szczególnie „Hanka”. Jakże ja za tę dziewczynę trzymałam kciuki, jak zagryzałam wargi, by dobrze wybrała i szczęśliwie… skończyła. Opowiadanie bokserskie miało w sobie zapowiedź czającego się za rogiem Złego, z klimatem półświatka, chuliganów i łobuzów warszawskich. Historia o tenisiście niezła, ale trochę zanadto rezonowała z paranaturalnym klimatem opowiadań Grabińskiego, co u Grabińskiego mi odpowiadało, a u Tyrmanda raziło. • Losy „Jonathana Millera”, dla mnie jedno z ciekawszych, chociaż trochę nierównych, opowiadań z tego zbioru, swoją formą historii w historii przypomniały mi „24 godziny z życia kobiety” Zweiga. Bohater „Hotelu Ansgar” zaś jawi się jako połączenie Jamesa Bonda z Konradem Wallenrodem. I nie zapomnę również anegdotycznego opowiadania zatytułowanego „Rower”. • Jest też sporo o naturze Polaków. O naszych narodowych cechach, po których tak łatwo można rozpoznać rodaków na morzach, oceanach i obcych lądach. • Bliskie są mi niektóre spostrzeżenia Tyrmanda.
Autorka w swojej pracy w nowatorski sposób podjęła się omówieniu zagadnienia, w jaki sposób kultura odpowiedziała na przebieg modernizacji na terenach Rosji i Iranu przełomu XIX i XX wieku. • W swej wnikliwej rozprawie zajęła się szerokim spektrum problemów. Głównym zamiarem badaczki było uwidocznienie zarówno wspólnych cech, jak i różnic w przemianach obu państw. Ukazała podobieństwa w początkowej reakcji kultury rosyjskiej i irańskiej na kulturę zachodnią – fascynację nią, a jednocześnie pragnienie niezależności i przywiązanie do tradycji. • Skupiła się przede wszystkim na badaniach nad inteligencją rosyjską i irańską, rozważała, jak rosyjska literatura wpłynęła na rozpowszechnianie idei wolności oraz jaki miała wpływ na rozmaite sfery życia społecznego. • Omówiła m. in. zagadnienia kultury i języka, ukazała grupy kulturotwórcze jako konkretne zjawisko na tle abstrakcyjnego fenomenu kultury, postawiła pytania o istotę języka i jego rolę w kulturze. Zajęła się analizą problemową wybranych zjawisk zachodzących w omawianych państwach, snuła rozważania o pierwszym symbolu identyfikacji grupowej społeczeństwa, oceniła rolę prekursorów idei indywidualizmu w Iranie i Rosji, dokonała także interesujących porównań i podsumowań. • Celem autorki było przede wszystkim przedstawienie, w jaki sposób kultury „komunikują się”, jak przebiega dialog między ludźmi, należącymi do różnych kultur oraz jakie są i mogą być skutki dobrego lub złego zrozumienia partnera w dialogu. • Opracowała : Barbara Misiarz • Publiczna Biblioteka Pedagogiczna w Poznaniu
foo