Recenzje dla:
Dziki, mroczny brzeg/ Charlotte McConaghy
-
Ale mnie to zabolało... i to niejeden raz. Uważam, że to jedna z tych książek, po którą można sięgnąć zaraz po przeczytaniu. Była w punkt - zagadkowa, przemyślana i pozostawiająca czytelnika z refleksją. I bólem w klatce piersiowej. I obawą przed zastojem czytelniczym również, ponieważ trudno będzie porzucić myśl o tej czwórce nieszczęśliwych ludzi, którzy niedawno odzyskali szczęście. • Fabuła była wzbogacona o naprawdę przepiękne i bardzo realistyczne opisy nieistniejącej wyspy Shearwater, które zdecydowanie mnie kupiły. Uwierzyłam w istnienie przeklętej i tajemniczej wyspy, na której oprócz kilku osób zamieszkują towarzyszące im dusze. Jestem ogromną fanką wykreowania przez autorkę członków rodziny Saltów. Rowan też była w porządku, ale to oni byli fantastyczni, nieszablonowi, skomplikowani, a dzięki temu chciało się śledzić ich historię. Z każdym rozdziałem coraz mroczniejszą. • Co ja gadam... Rowan niebędąca matką to również bardzo ważny i bolesny wątek. Symbol poświęcenia. Jej postać i historia dwóch wielorybów podczas odpływu były bardzo przemyślaną alegorią nadchodzącej śmierci. Bo skoro im udało się przetrwać, ktoś inny za to zapłaci. Przyroda lubi równowagę. • Wracając jeszcze do wątku natury - podoba mi się jaką rolę odegrała w tej historii woda, żywioł który dał szansę, ale w większości po prostu odebrał życie.
-
Mroczna i dzika ta opowieść... Wciąga jednak w swe nurty jak drapieżne fale wzburzonego oceanu. • Wyspa Shearwater, położona gdzieś między Tasmanią a Antarktydą, miała być nadzieją dla przyszłości. Tam bowiem utworzono podziemne magazyny w których naukowcy chcieli przechowywać nasiona roślin z całego świata. Wyspa jednak ginie na wskutek podnoszenia się poziomu morza. Opuścili ją naukowcy, została tylko jedna rodzina - ojciec Dominic z trójką nastoletnich dzieci: Raffem, Fen i Orly. Zamieszkują latarnię, opiekują się opuszczoną bazą i czekają na ostatni statek, który przypłynie za osiem tygodni. Tymczasem złowrogie morze wyrzuca na brzeg ciało kobiety, która wypadła z roztrzaskanej łodzi. Przeżyła dzięki pomocy mieszkańców Shearwater. Rowan, bo tak ma na imię kobieta, szuka swego zaginionego męża. Czy jednak mówi prawdę i dlaczego Dominic ostrzega dzieci, że nie można jej ufać? • Surowy klimat wyspy przenosi się na kartach powieści Charlotte McConaghy na relacje międzyludzkie. Więzi rodzinne pełne są niedomówień, zranień, głęboko skrywanych tajemnic. A jednak rodzina musi trzymać się razem, żeby przetrwać. W to wszystko wmiesza się Rowan, która też nie jest zbyt chętna do zwierzeń. Jej pojawienie się wywołuje jednak zamieszanie w relacjach ojca z dziećmi. Obudzi tęsknotę za kobiecą troskliwością, czułością i miłością. Czy na tej skazanej za zagładę wyspie jest jeszcze promień nadziei na lepsze jutro? • Dla mnie mroczność książki była magnesem, który ciągnął mnie ku wyspie. Chciałem być tam razem z jej bohaterami. Nie przestraszyły mnie fale, dotkliwe zimno, deszcze i wichury. Nie przestraszył mnie mroczny labirynt podziemnej bazy. Chciałbym się cieszyć nadzieją Orlyego na uratowanie nasion, posłuchać gry na skrzypcach Raffa i opiekować się fokami wraz z Fen. Chciałbym pocieszyć Dominica, że będzie dobrze... Wkrótce przypłynie statek... Tylko czy jego przybycie rozwiąże wszystkie problemy? Czy można ułożyć sobie nowe życie poza wyspą?
-
„Dziki, mroczny brzeg” autorstwa Charlotte McConaghy, wydany w Polsce nakładem Wydawnictwa Filia, nie bez kozery cieszy się tak wielką popularnością i rozgłosem wśród polskich bookblogerów, czy też osób, które dla których dobra literatura jest jedną z wyższych wartości. • Niezwykle poruszająca w swojej treści historia „osieroconych” dusz, które w zupełnie nieoczekiwanych okolicznościach, na krańcu świata, nie tylko się ze sobą stykają, ale z każdą z kolejnych przeżytych chwil stają się dla siebie coraz bliższymi a zaczynająca łączyć je więź staje się coraz silniejszą. • Osierocone rodzeństwo, które w cudem odnalezionej na wyspie kobiecie, którą bezlitosne morze wyrzuciło na jej brzeg, każdego dnia na nowo zaczyna nie tylko otwierać się przed kobietą, ale również zaczyna w niej poszukiwać matczynego ciepła, miłości i tej niesamowitej więzi, która została im tak niespodziewanie odebrana. • Ocalona kobieta, która na jedną kartę postawił swoje życie, aby odnaleźć „zaginionego” męża, który również na pewien czas stał się mieszkańcem wyspy Sherwater, musi nie tylko zmierzyć się z tajemnicami, które kryje zarówno wyspa jak i jej mieszkańcy, ale również i z uczuciami, które z dnia na dzień stają się w jej sercu silniejszymi. • Z czym przyjdzie zmierzyć się wszystkim bohaterom, jakie tajemnice odkryć, z jakimi uczuciami zmierzyć oraz jakie ofiary ponieść, tego dowiecie się sięgając po tą jakże niezwykle klimatyczną, specyficzną ale równie przepiękną lekturę, do której przeczytania niezwykle gorąco zachęcam.